Jak pracujemy

Do tropienia fałszywych informacji potrzebne są zasady, metoda, narzędzia, ale także zdrowy rozsądek i wielka ostrożność. Oto krótki przewodnik technik stosowanych na co dzień przez nasz zespół.

Dotrzeć do źródła

Niezależnie od tego, czy weryfikujemy zdjęcie kobiet próbujących przedostać się przez zalany plac w Wenecji, filmy z demonstracji, czy wypowiedź przypisywaną politykowi, w pierwszym rzędzie staramy się dotrzeć do źródła informacji.

Jeśli chodzi o zdjęcia, wyszukujemy je przy użyciu odwrotnego wyszukiwania obrazem. W wielu przypadkach manipulacja polega na użyciu zdjęcia w niewłaściwym kontekście. Działanie jest proste: trzeba zapytać wyszukiwarkę, czy taki obraz istnieje.

W przypadku zdjęć istnieją dwie możliwości:

- w przeglądarce Google Chrome można kliknąć w zdjęcie (lub grafikę) prawym przyciskiem myszy i wybrać opcję „Szukaj obrazu w Google”: wyszukiwarka odpowie wówczas, czy w swojej pamięci ma podobne lub identyczne obrazy, które można przypisać do tego samego autora, daty i lokalizacji zdjęcia

- w większości wyszukiwarek - Google Grafika, TinEye, Bing (Microsoft), Baidu (chińska wyszukiwarka) lub Yandex (rosyjska strona skuteczna przy wyszukiwaniu obrazu) - możliwe jest również pobranie zdjęcia na dysk, co pozwala sprawdzić czy zostało ono opublikowane w przeszłości.

W przypadku filmów zwykle korzystamy z programu InVID/We Verify, narzędzia współtworzonego przez AFP. Opcja o nazwie „Keyframes” pozwala pociąć film na serię klatek, które możemy później wyszukać w Google’u. Przyklad z.

Dzięki zastosowaniu programu InVID, udało nam się sprawdzić, skąd pochodzi nagranie, które rzekomo miało pokazywać zadymiarzy demolujących ulice Monachium. Film w rzeczywistości zarejestrował zamieszki we Florencji, do których doszło rok wcześniej.

Odwrotne wyszukiwanie obrazem nie zawsze przynosi oczekiwane rezultaty, gdyż obraz mógł nie być nigdy wcześniej publikowany w internecie, albo nie został zindeksowany: wówczas, aby zlokalizować miejsce lub czas powstania zdjęcia musimy oprzeć się na widocznych wskazówkach - nazwach sklepów i ulic, charakterystycznej architekturze i obiektach małej architektury ulicznej, znakach poziomych na drogach, rodzajach roślinności, wzniesieniach w tle, tablicach rejestracyjnych itp. 

Naszym kolegom z Paryża, którzy sprawdzali pochodzenie filmu nagranego na Krecie, udało się odnaleźć jego dokładną lokalizację, dzięki starannej obserwacji wybrzeży i krajobrazu wyspy przy pomocy Google Maps. 

Czasem oryginalną fotografię udaje się odnaleźć za pomocą odwrócenia jej w odbiciu lustrzanym. Tak było w przypadku weryfikacji zdjęcia z wizerunkiem kanadyjskiego premiera Justina Trudeau. Historię opisywał dziennikarz AFP z Kanady

My również zastosowaliśmy tę metodę, kiedy analizowaliśmy stare zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego.

W tym przypadku można skorzystać z programu InVID. Wystarczy kliknąć w opcję “More filters”, następnie “Flip” i na koniec “Apply”. W efekcie powinno nam się pojawić to samo zdjęcie, ale w odbiciu lustrzanym.

Zdjęcia lub filmy nigdy nie są traktowane jako ostateczny dowód w sprawie. Gdy artykuł wydaje się podejrzany, powinniśmy sprawdzić podstawową spójność prezentowanych zdjęć: datę publikacji, zgodność szaty roślinnej z prezentowaną porą roku itp.

Raz mieliśmy okazję sprawdzić popularny w mediach społecznościowych film, który przedstawiał przechodzące przez ruchliwą drogę łosie. Naszą uwagę zwróciła zieleń drzew. Przypominała wczesną wiosnę. Szybko okazało się, że film został nagrany w maju, a nie jesienią - jak sądziła większość użytkowników.

Na ogół mamy do czynienia z prostymi fotomontażami, jednak czasem bywają one trudne do wykrycia. Ale w tym przypadku również stosujemy odwrotne wyszukiwanie obrazem, by odnaleźć zdjęcie, które zostało przerobione lub przycięte. Gdy mamy do czynienia z podejrzanymi obrazami, próbujemy dotrzeć do możliwie dużej liczby oryginalnych plików, by ustalić, czy zostały one poddane retuszowi. 

W sieci czasem pojawiają się zdjęcia polityków z fałszywymi cytatami. Próba wyszukania cytatu poprzez skopiowanie go do wyszukiwarki pozwala stwierdzić, czy polityk rzeczywiście takie słowa kiedyś powiedział. 

Jeśli jakiś komentarz przypisywany jest konkretnej osobie, staramy się znaleźć wiarygodne źródło (nagranie audio lub wideo, sprawozdanie sejmowe lub protokół z sesji rady gminy, oficjalny profil danej osoby w sieciach społecznościowych czy strona internetowa), by sprawdzić, czy dana osoba jest autorem wypowiedzianych słów. Jeśli takiego źródła nie znajdziemy, pytamy daną osobę bezpośrednio.

Jeśli chodzi o dane liczbowe, szukamy badań, z których one pochodzą i weryfikujemy zastosowaną metodologię.

Porównywanie informacji

Gdy zdjęcie lub informacja krążąca w Internecie wydają nam się podejrzane - szczególnie gdy nie przywołują żadnego źródła - jednym z pierwszych odruchów powinno być sprawdzenie komentarzy zamieszczonych pod interesującym nas zdjęciem lub artykułem. Niektórzy użytkownicy internetu posiadają czasem informacje pozwalające zakwestionować wiarygodność publikowanej treści. 

>> Jeśli dotyczy ona konkretnej osoby lub organizacji, kontaktujemy się z nimi, by poznać ich własną wersję prezentowanych faktów.

>> W przypadku zdjęć lub filmów, zawsze szukamy innych ujęć tej samej sceny lub wydarzenia, by je z nimi skonfrontować. 

Szukać dobrych źródeł

>> Regularnie trafiają nam się tematy, co do których mamy ograniczoną wiedzę. W takich przypadkach zwracamy się o pomoc do innych dziennikarzy AFP specjalizujących się w danej dziedzinie (medycyna, ekonomia, migracje itp.) lub posiadających niezbędne kompetencje geograficzne lub językowe. Zadają oni wówczas w naszym imieniu pytania wśród własnych źródeł lub przekazują nam swoje kontakty. Możemy polegać również na kilkunastu fact-checkerach AFP pracujących na różnych kontynentach (np. w Kanadzie, Meksyku, Brazylii, Senegalu, Nigerii, Indiach, na Filipinach), którzy czasem wskazują nam tematy warte rozpatrzenia.

Jeśli podejrzana publikacja oparta jest na zdjęciu lub filmie, staramy się skontaktować z autorem obrazu. Użytkownicy internetu często przywłaszczają sobie obraz zamieszczony w sieci, by zilustrować nim coś zupełnie innego. 

W październiku 2019 r. pojawiły się spekulacje, że syn byłej premier Beaty Szydło, Tymoteusz Szydło zrezygnował z kapłaństwa, ponieważ rzekomo miał zostać ojcem. W sieci pojawiło się zamazane zdjęcie dziewczynki, która podejrzewano o macierzyństwo. Gdy skontaktowaliśmy się z autorką fotografii, okazało się, że zdjęcie wykorzystano bez jej zgody i przedstawia zupełnie kogoś innego.

Nie tylko Internet

W przypadku niektórych weryfikacji internet i telefon to za mało.  Czasami - i jest to sedno dziennikarstwa – sprawdzamy informację na miejscu. 

W grudniu 2019 r. dziennikarze AFP we Francji sprawdzili obecność kostki brukowej na Polach Elizejskich w przeddzień wielkiej demonstracji przeciwko reformie emerytalnej. W lipcu 2018 r. poprosiliśmy dziennikarza AFP w Kuwejcie o sprawdzenie filmu, w którym wielu użytkowników zdawało się widzieć Saudyjczyka atakującego recepcjonistę w londyńskim szpitalu.

Pierwsze weryfikacje online wskazały nam inną ścieżkę: zdawało się że zdarzenie to miało miejsce w klinice weterynaryjnej w Kuwejcie. Nasz dziennikarz udał się do kliniki, którą zidentyfikowaliśmy w internecie, by upewnić się, czy było to wytypowane przez nas miejsce. Udało się w ten sposób potwierdzić nasze podejrzenia, a jednocześnie uzyskać świadectwo zaatakowanego weterynarza pokazanego w wideo.

Wszystkie nasze treści przed publikacją są czytane i sprawdzane przez naszych przełożonych.

Używamy także narzędzi do archiwizacji, takich jak WaybackMachine lub Perma CC, zarówno w celu uniknięcia generowania publikacji zawierających fałszywe informacje, jak i zachowania śladu tych publikacji, nawet gdy zostaną usunięte.

Jeśli z jakiegoś powodu musimy poprawić któryś z naszych artykułów, wskazujemy to zarówno na końcu publikacji, jak i w zakładce „Sprostowania”.

Claim Review 

Używamy też narzędzia Claim Review. Wykorzystuje ono takie informacje jak zweryfikowana wypowiedź, źródło, oświadczenia oraz wnioski z naszych poszukiwań. Umożliwia takim wyszukiwarkom jak Google czy Bing łatwe prezentowanie artykułów internautom zainteresowanym poszczególnymi tematami.

Wspólny program z Facebookiem

Facebook podpisał komercyjną umowę z AFP, na korzystanie z wyników naszych weryfikacji. Od końca 2019 r. umowa z AFP weszła w życie w ponad 30 krajach. Więcej o naszej współpracy z Facebookiem można przeczytać pod tym linkiem.

W tych krajach Facebook udostępnia AFP na bieżąco aktualizowaną bazę danych zawierającą artykuły, zdjęcia i filmy. Składają się na nią treści uznane przez internautów za podejrzane na podstawie przesyłanych Facebookowi zgłoszeń lub publikowanych komentarzy pod postami.

AFP ma wolny wybór treści poddawanych weryfikacji. Jeśli AFP (lub inne media, które podobnie jak my zawarły taką umowę) zgłosi Facebookowi, że rozpowszechniana treść jest niezgodna z prawdą, Facebook podejmuje działania ze swej strony:

1 - zmniejsza obieg danej informacji w swoim kanale wiadomości i w wyszukiwarce.

2 - informuje użytkowników, którzy udostępnili lub zamierzają udostępnić nieprawdziwe treści, że zostały one opatrzone dodatkowymi uwagami przez AFP.

3 - jeśli jakaś strona wielokrotnie publikuje treści uznane za fałszywe, może zostać ukarana i jej widoczność na Facebooku zostanie ograniczona.

W żadnym wypadku zweryfikowane treści nie są po weryfikacji usuwane z Facebooka.