Profesor Vetulani zmarł w 2017 r., nie mógł udzielić wywiadu na temat leku na serce. Preparat to zwykły ziołowy środek

Copyright © AFP 2017-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.

W sieci pojawił się wywiad o leczeniu chorób serca z neurobiologiem Jerzym Vetulanim. W rozmowie profesor wypowiada się na temat unikalnego leku na problemy układu krążenia. Problem w tym, że Vetulani nigdy nie udzielił takiego wywiadu. Od trzech lat nie żyje. Jako psychofarmakolog nigdy nie zajmował się lekami na serce. Preparat, który zachwala w rozmowie to zwykły ziołowy środek.

Wywiad z 19 lipca przeprowadziła osoba przedstawiająca się jako Adam Kowalski. Publikacja na „Blogu mieszkańców Krakowa” zyskała prawie pół miliona wejść. Czytamy w niej, że w Zabrzu odnotowano ponad 200 tys. zgonów spowodowanych chorobami serca. 

Zrzut ekranu z 31 lipca 2020 r.

Później w artykule można przeczytać krótką biografię Vetulaniego. Profesor rozwodzi się nad zaburzeniami krążenia spowodowanymi cholesterolem. Według niego w organizmie człowieka w wieku 50 lat gromadzi się 5 kg cholesterolu. Stwierdza też, że jedynym skutecznym rozwiązanim jest lek o nazwie „A-Cardin”. Jak czytamy w artykule, „A-cardin” jest świetny na cholesterol, ponieważ pozwala na swobodny przepływ krwi.

Zrzut ekranu ze strony Blog dla mieszkańców Krakowa z 31 lipca 2020 r.

Preparat o tej nazwie pojawił się na stronie o nazwie „A-Cardin” na Facebooku.

Zrzut ekranu z Facebooka z 1 sierpnia 2020 r.

Lek tylko dla elit

Z publikacji dowiadujemy się też, że produkt popularny jest wśród tzw. elit np. ministrów i celebrytów. Według artykułu lek miały rzekomo zalegalizować takie kraje jak Japonia, Kanada, Korea, Szwajcaria i Izrael. Natomiast w Polsce przepisywany jest tylko w jednym z warszawskich szpitali. W komentarzach pod artykułem wypowiadają się osoby, których tożsamość prawdopodobnie została zmyślona. 

Postanowiliśmy skontaktować się z firmą, która opublikowała artykuł. Natychmiast po wypełnieniu zgłoszenia zadzwoniła do nas jej przedstawicielka. – Preparat jest w 100 proc. naturalny. Zawiera ekstrakt z karczocha, liście miłorzębu japońskiego i berberysa –  mówiła. Doradziła nam również promocję na dwumiesięczną kurację. Zapytana o producenta powiedziała nam, że jest polski, ale recepturę współtworzyli lekarze ze Szwecji i z Niemiec. – Kapsułki produkowane są w Gdyni – zapewniła. 

Gdy próbowaliśmy dalej dopytywać o producenta, przedstawicielka firmy nie potrafiła nam precyzyjnie odpowiedzieć na pytanie. – Firma nazywa się All Herbals lub Engineering and Bio technology sp. z o.o.  Sprawdzę i oddzwonię – powiedziała, ale nie oddzwoniła.

Na opakowaniu lekarstwa pojawia się też nazwa Europe Innovation Group. Jak czytamy w Krajowym Rejestrze Sądowym, firma zajmuje się sprzedażą detaliczną prowadzoną przez „domy sprzedaży wysyłkowej lub internet”. Osoba powiązaną z firmą jest Tetiana Denysiuk.

Rozmowa z nieżyjącym dziś profesorem

Zdjęcie, które zamieszczono w artykule postanowiliśmy odnaleźć przy użyciu odwrotnego wyszukiwania w Google Images. Jest prawdziwe, ale zrobiono je w 2016 r. w Krakowie przy okazji debaty w Muzeum Narodowym. Obok Vetulaniego stoi ks. Grzegorz Strzelczyk. 

Długi wywiad z profesorem zadziwia niepoprawną polszczyzną. Pełno w nim błędów ortograficznych i gramatycznych. Autor wywiadu nie zwraca się do Vetulaniego z użyciem wołacza, czyli „panie profesorze”, zamiast tego mówi do niego „profesor” w mianowniku. To nienaturalnie brzmiący zwrot w języku polskim, ale charakterystyczny dla rosyjskiej składni, gdzie rzeczownik pozostaje w mianowniku.

Co więcej, profesor nie mógł udzielić wywiadu 19 lipca 2020 r., gdyż od trzech lat nie żyje. O jego śmierci pisały m.in. Newsweek i Gazeta Krakowska. Jerzy Vetulani był ważną postacią dla krakowskiego i krajowego środowiska naukowego. Publicznie był znany jako zwolennik legalizacji marihuany i szerokiej depenalizacji narkotyków. W 2017 r. został potrąconyna przejściu dla pieszych w Krakowie, gdy wracał piechotą z Instytutu Farmakologii PAN. Zmarł w wieku 81 lat w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku.

Profesor Słowik

O tym samym leku na serce w podobny sposób rozwodzi się inny naukowiec profesor Zygmunt Jan Słowik. Posty na Facebooku z linkiem do wywiadu pojawiły się na Facebooku 18 lipca na stronie o nazwie Polscha A-Cardin. Sprawdziliśmy. Naukowiec o tym nazwisku nie figuruje w ogólnopolskim wykazie osób, którym nadano tytuł profesora. Zdjęcie mające przedstawiać profesora pochodzi z darmowych banków zdjęć m.in. na stronie depositphotos pod hasłem  „lekarz w biurze”. Rzekomy profesor poleca czasem środki na potencję dla mężczyzn. Bywa, że jest architektem, lub biznesmenem.   

Blog mieszkańców Krakowa zarejestrowany w Rosji

Dzięki sprawdzeniu adresu IP oraz domeny, udało nam się ustalić, że stronę zarejestrowała osoba prywatna 25 maja 2020 r. w Rosji. 

Zrzut ekranu z 1 sierpnia 2020 r.

Grecka, włoska i rosyjska

Ta sama osoba rejestrowała strony promujące podobne leki m.in. w języku greckim, włoskim oraz rosyjskim. Ich adresy po jakimś czasie znikają, dlatego je zarchwizowaliśmy. W sfałszowanych artykułach wypowiadają się znani lekarze i eksperci, którzy swoim autorytetem mają zachęcać internautów do kupowania produktu.

W wersji greckiej w roli eksperta wystąpił kierownik „Kliniki Chirurgii Naczyniowej Szkoły Medycznej Uniwersytetu Cypryjskiego, profesor neurochirurg, doktor honorowy Cypru Marios Nikolaou”. Takiego doktora nie odnaleźliśmy. Jednak nazwisko nosi lekarz weterynarz. Zdjęcie, które ma przedstawiać cypryjskiego eksperta, w rzeczywistości należy do popularnego kardiologa pracującego w szpitalu w Rehevot w Izraelu. To German Szajewicz Gandelman, który znany jest też z rosyjskich programów telewizyjnych. 

W wersji włoskiej jako ekspert pojawia się „Dottore emerito in Italia, Paolo Rosetto” z Peruggi. Zdjęcie przedstawia jednak francuskiego kardiologa Patrick'a Bellitiego, który na co dzień przyjmuje w Villeneuve-le-Roi pod Paryżem. Sprawę lekarza z Peruggi opisały włoskie media.

Z kolei w wersji rosyjskiej wystąpił „profesor, praktykujący neurochirurg, honorowy doktor Rosji, Michaił Pawłowicz Archipow”. Tym razem zdjęcie przedstawia chirurga dziecięcego Olega Szmyrowa

Trzech eskpertów łączy absolutna jednomyślność, nie tylko mówią to samo na temat chorób układu krążenia, ale w tej samej kolejności i tymi samymi słowami. Każdy z nich chwali się też, że wykonał tę samą liczbę operacji w swoim życiu, czyli 11 tys. zabiegów.    

Dziennikarz, który rozmawia z ekspertami we włoskiej wersji nazywa się Enrico Ranieri, w greckiej Panagotis Christoforou, a w polskiej - Henryk Andrzejewski.

Zrzuty ekranu z fałszywych artykułów medycznych z 1 sierpnia 2020 r.

W dyskusji pod fałszywymi artykułamu pojawia się rosyjski żołnierz. Czasem też zmienia płeć. Leon Graczyk z Gdańska z polskiej wersji w greckim artykule przedstawiany jest jako George Loizou. W wersji włoskiej pojawia się jako Liliana Grande. Poniżej zrzuty ekranu z trzech wersji językowych.

Zrzuty ekranu ze stron z fałszywym artykułem medycznym (po grecku, włosku, rosyjsku) z 1 sierpnia 2020 r.

Lekarstwa z Internetu

- Internet daje ogromne możliwości sprzedaży podejrzanych środków leczniczychmówi Dominika Walczak, rzeczniczka Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. - Leki kupowane poza uprawnionymi aptekami, z niewiadomego źródła, nie wiadomo w jakich warunkach przechowywane, to realne zagrożenie dla zdrowia, a nawet dla życia osób, które decydują się na taki zakup - tłumaczy rzeczniczka w rozmowie z AFP. Podkreśla też, że Główny Inspektorat Farmaceutyczny jest w takich przypadkach bezsilny, a sprawą powinny się organy ścigania. 

 
Maja Czarnecka