Uwaga na publikacje o karach więzienia za usunięcie z mieszkania uchodźcy z Ukrainy. To manipulacja mająca na celu wzbudzanie niechęci do przyjmowania uchodźców

Copyright © AFP 2017-2022. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Setki udostępnień na Facebooku miały publikacje, które przestrzegają przed przyjmowaniem uchodźców z Ukrainy. Według nich rząd wprowadził nowe regulacje, które przewidują, że osobie która „wyrzuci” ze swojego mieszkania uchodźcę grozi kara roku pozbawienia wolności. I to nawet w sytuacji gdy uchodźca ten dopuszcza się gwałtu czy kradzieży wobec goszczącego go Polaka. To manipulacja ustawą z 2016 roku której głównym celem była ochrona lokatorów przed właścicielami kamienic. Tzw. specustawa ukraińska z marca 2022 roku wprowadziła jedynie ostrzejsze kary dla właścicieli lokali stosujących brutalne metody w celu usunięcia najemców niezależnie od tego czy są oni uchodźcami z Ukrainy czy obywatelami polskimi. Nie jest też prawdą, że uchodźca popełniający wobec goszczącej go osoby przestępstwa gwałtu czy kradzieży pozostaje bezkarny wobec prawa, co również sugerują publikacje. 

Od początku agresji Rosji na Ukrainę dnia 24 lutego 2022 roku do Polski napłynęło ponad 2,2 miliona uchodźców z Ukrainy, według danych Straży Granicznej. W trybie ekspresowym przyjęta została ustawa regulująca kwestie związane z legalnością ich pobytu, a także udzielaną im pomocą. Zaraz po podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy, w sieci pojawiły się publikacje z twierdzeniem, że działa ona na niekorzyść właścicieli mieszkań, co czyni uchodźców uprzywilejowanymi.

„Przynajmniej rok odsiadki dla Polaka, który wyrzucił ze swojego mieszkania Ukraińca - uchodźcę, nawet gdyby ten codziennie go np. gwałcił…W własnym kraju to prawo stoi po stronie najeźdźców” – czytamy w publikacji z 13 marca udostępnionej na Facebooku. Udostępniono w niej zrzut ekranu z druku sejmowego nr 2069-A z podkreślonymi fragmentami. Publikacje udostępniane były też na Twitterze z tą sama grafiką. Różniły się one rodzajem przestępstw, za które rzekomo uchodźcom nie grożą żadne kary. Niektórzy użytkownicy pisali o kradzieżach, inni o gwałtach. 

Zrzut ekranu z publikacji na Facebooku o rzekomych przywilejach przewidzianych w polskim prawie dla uchodźców z Ukrainy ( AFP 21.03.2022 r. / )

Podobne twierdzenie z tą samą grafiką znaleźć można w artykule na blogu Kancelaria LEGA ARTIS (której wiele fałszywych publikacji m.in. na temat pandemii weryfikowaliśmy w ostatnich miesiącach 1, 2,) W tytule czytamy, że „za wyrzucenie uchodźcy z domu grozi minimum rok więzienia”.  

Zamiast grafiki, niektórzy internauci dołączali krótkie nagranie z prężącym muskuły, uzbrojonym po zęby neonazistą.

„Kobiety z Ukrainy już są w waszych mieszkaniach...Teraz Ciekawe kiedy przyjadą mężowie pomieszkać razem z wami? Raczej ich nie wyrzucicie, bo w zamian za to grozi rok więzienia..

Co więc wtedy zrobicie? Wyprowadzicie się z własnego mieszkania? Ludzie sami sobie zgotują ten los..” – czytamy w publikacji z 19 marca na Facebooku 

Zrzut ekranu z Facebooka z publikacji o rzekomych przywilejach przewidzianych w polskim prawie dla uchodźców z Ukrainy ( AFP/ 22.03.2022 r. / )

Komentarze świadczą o tym, że internauci uwierzyli, że rząd Mateusza Morawieckiego tak zmienił polskie prawo, żeby było korzystniejsze dla uchodźców niż dla osób przyjmujących ich pod swoim dachem.

„Znajdzie się cała masa debili, którzy go przyjmą. Przecież on taki biedny, ofiara wojny, przeszedł przez piekło…” – napisał jeden z komentujących.

„Jeszcze więźniowie mogą przyjechać ” – dodał ktoś inny.

„To problem tych co mieli miękkie serce.W moim domu nikt z Ukrainy nie zamieszka.” – zastrzegła użytkowniczka.

 Ostrzejsze kary do starej ustawy 

Wyszukaliśmy w Google frazę widniejącą w zielonej ramce („Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.” ) oraz dołączony do posta druk sejmowy nr 2069-A (Litera A pochodzi od autopoprawki). Cały proces legislacyjny i ostateczną wersję ustawy można przeczytać tutaj. (Na stronie 13 - poniżej, znajduje się cytowany w publikacjach przepis).

Zrzut ekranu ze strony sejmowej z tekstem autopoprawki o zaostrzeniu kar za nękanie najemców ( AFP 22.03.2022 r / )


Grafika z publikacji na Facebooku to w rzeczywistości zrzut ekranu z tej autopoprawki, wniesionej 7 marca przez Premiera Morawieckiego, do projektu ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa.

Jednak łączenie tzw. specustawy z rzekomymi specjalnymi przywilejami dla uchodźców z Ukrainy jest manipulacją. Art. 191 § 1 a, do którego odnoszą się autorzy publikacji istnieje w polskim kodeksie karnym już od 7 stycznia 2016 r. Dotyczy tzw. czyścicieli kamienic, czyli osób, które różnymi nielegalnymi, brutalnymi metodami tj. poprzez odcinanie mediów, nękanie, uporczywymi działaniami próbują pozbyć się niechcianego lokatora z mieszkania. Media wielokrotnie opisywały to zjawisko i informowały o wyrokach sądowych za nękanie lokatorów i zmuszanie ich do wyprowadzki. 

 Do czasu wprowadzenia specustawy, minimalna kara za takie działanie przewidywała wynosiła jeden miesiąc pozbawienia wolności (art. 37 kk). 

– Przyjęta w marcu tzw. specustawa ukraińska jedynie wprowadziła zaostrzenie kar za te same czyny, nie mogą one być niższe niż rok pozbawienia wolności – tłumaczył AFP Sprawdzam w mailu z 21 marca 2022 roku Konrad Siemaszko, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Należy podkreślić, że ustawa odnosi się ogólnie do wszystkich najemców czy są nimi uchodźcy z Ukrainy, czy polscy obywatele, czy też żyjący w Polsce obywatele innych krajów. Nie jest prawdą, że za wyrzucenie uchodźcy z domu grozi minimum rok pozbawienia wolności. Rok więzienia grozi za stosowanie brutalnych metod, takich jak pozbawienie najmującego prądu, wody, gazu, przeprowadzanie uporczywych remontów w celu usunięcia kogoś z mieszkania.

Ustawodawca przewidział kilka innych rozwiązań mających chronić uchodźców. Ustawa m.in. zaostrza kary pozbawienia wolności przewidziane w kodeksie karnym za takie przestępstwa jak handel ludźmi, nakłanianie do prostytucji i czerpanie z tego korzyści majątkowej. Nie ma w niej rozwiązań, które, tak jak sugerują publikacje sprawiłyby, że uchodźca może czuć się bezkarny za czyny jak kradzież czy gwałt. Kary za te czyny reguluje kodeks karny.

Przybywający do Polski uchodźcy to w zdecydowanej większości kobiety i dzieci. Mężczyźni z wyjątkiem niektórych przypadków nie mogą wyjechać z Ukrainy w czasie wojny. Organizacje humanitarne w Polsce i Niemczech, udzielające pomocy uchodźcom od dawna alarmowały, że szczególnie kobiety uciekające z Ukrainy są celem przestępców. Zwracał na to uwagę m.in. Amnesty International 

Bezkarność uchodźców?

Manipulacją jest też zestawienie kary roku pozbawienia wolności dla najmującego Polaka z sugestią bezkarności uchodźcy. „Przynajmniej rok odsiadki dla Polaka, który wyrzucił ze swojego mieszkania Ukraińca - uchodźcę, nawet gdyby ten codziennie go np. gwałcił…" czytamy w postach.  W specustawie, ani innych regulacjach prawnych nie ma rozwiązań, które sprawiłyby, że uchodźca z Ukrainy popełniający czyn zabroniony pod groźbą kary nie będzie odpowiadał przed polskim wymiarem sprawiedliwości.

Kim jest Bonow?

Wróćmy do mężczyzny z nagrania ze swastyką na ramieniu, i który twierdzi, że nazywa się Bonow, i że dotarł już do Polski. W internecie przedstawiany jest jako obecny lub były szef, lub też zastępca szefa policji w Kijowie i były członek pułku (wcześniej batalionu) Azow. W niektórych publikacjach mówi się o nim jako o wojowniku Zełeńskiego. Według niektórych publikacji Bonow to pseudonim, natomiast prawdziwe nazwisko to Zalesow.  

Nagranie stało się szybko popularne. Bez kontekstu o eksmisji było publikowane od 19 marca na Reddicie, Twitterze, na YouTubie i na  Wykopie i to nie tylko wśród polskojęzycznych użytkowników mediów społecznościowych. Na Twitterze opublikowała je m.in. ambasada rosyjska w Paryżu. 

W filmie mężczyzna mówi po rosyjsku: „No i co chłopaki. P*******e się. Wszyscy wiedzą, że Bonow s********ł do Polski. W końcu dotarłem do Polski. Teraz czekam, aż przyjedzie Siergiej (….), i będziemy świętować" - mówi wymachując pistoletem w stronę kamery. Przez ramię ma przewieszony karabin, (najprawdopodobniej jest to kałasznikow kbk AKM kaliber 7,62 mm, nie można też wykluczyć że jest to jego replika ASG), a w lewym ręku trzyma ręczny granatnik przeciwpancerny RPG 7, w żargonie wojskowym określany jako „broń przeciwpancerna dla biedaków”.  

AFP nie udało się zweryfikować, czy Bonow rzeczywiście przebywa obecnie w Polsce. Wideo, równie dobrze, mogło zostać nagrane w każdym miejscu na świecie. 

– Straż Graniczna nie posiada informacji, że Artem Bonov (Zalesov) przekroczył polską granicę – przekazał AFP 24 marca 2022 roku rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Po publikacji naszego artykułu portal NASK opublikował  na swoim koncie na Twitterze.„Alert Dezinformacyjny” na temat Bonowa. 

  

Z pewnością nie jest on obecnym szefem, ani zastępcą szefa policji w Kijowie. Sprawdziliśmy to na stronie internetowej policji w Kijowie. Na podstawie zarchiwizowanych zrzutów strony (dostępnych w okresie od 27 listopada 2019 roku do 22 marca 2022 roku) można stwierdzić, że Bonow nie jest i, że nie był w ciągu ostatnich trzech lat częścią kadry kierowniczej. 

W sieci znaleźć można wiele zdjęć i nagrań mężczyzny. Tylko na jednym widać go w mundurze policyjnym i to ono ma być dowodem, że Bonow był w strukturach policji w Kijowie. Wyszukaliśmy je przy użyciu odwrotnego wyszukiwania grafiki. Pochodzi ono z 2015 roku.

Zrzut ekranu z TinEye z wynikami wyszukiwania zdjęcia Bonowa ( AFP/22.03.2022 r. / )

 

To jedyne zdjęcie w mundurze policyjnym jakie znaleźliśmy przeszukując tysiące zdjęć. Mundur jest stary. Widać to po tym, że na plecach widnieje jeszcze napis milicja. Takie mundury obowiązywały do listopada 2015 roku gdy zastąpiono je nowymi z chwilą powstania ukraińskiej policji. Okoliczności w których zdjęcie zostało zrobione pozostają niejasne, co sprawia, że nie można na podstawie zdjęcia stwierdzić czy Bonow, był w tym czasie, członkiem sił porządkowych. 

Najstarsza wzmianka jaką znaleźliśmy w sieci o nim pochodzi z listopada 2014 roku. Badacz skrajnej prawicy w Ukrainie Anton Shekhovtsov umieścił na swoim koncie na Facebooku zdjęcie Bonowa hajlującego wraz innymi młodymi mężczyznami. Na ścianie widoczny jest napis policji kijowskiej. W podpisie, zaznaczono, że zdjęcie zrobiono je w jednej z sal policji w Kijowie. Ma być dowodem, że był on w strukturach sił porządkowych. Jednak Bonow ( w środku na zdjęciu) nie jest w mundurze tylko w T-shircie. Shekhovtsov umieścił zdjęcie 30 listopada 2014 roku w kontekście kontrowersji wokół nominacji Wadyma Trojana, innego członka batalionu Azow, na szefa policji kijowskiej. Spotkało się to z krytyką m.in. ze strony głównego rabina Ukrainy Jaakowa Bleicha, Charkowskiej Grupy Ochrony Praw Człowieka oraz Centrum Szymona Wiesenthala. Trojan zaprzeczył powiązaniom z ideologiami skrajnie prawicowymi.

Zdjęcie pojawia się też w artykule na rosyjskiej stronie Głos Sewastopola z grudnia 2014 roku Jego autorzy cytują potwierdzenie ministerstwa spraw wewnętrznych Ukrainy, że fotografię wykonano w auli policyjnej latem 2014 roku, kiedy formowały się bataliony specjalnego przeznaczenia, takie jak „Azow”. W sali utworzono punkt zbiorczy dla ochotników. Według ministerstwa wielu „obywateli zgłaszało się z chęcią pracy w organach ścigania, a w budynku pojawiły się też grupy młodych ludzi, które po prostu przyszły się bawić.  Nie wszyscy, których uwieczniono znajdują się obecnie w organach spraw wewnętrznych Ukrainy” – czytamy w cytowanym przez gazetę oświadczeniu .   

Według niewielu dostępnych nam informacji nie ma potwierdzenia tezy, że Bonow pełnił kiedykolwiek funkcję zastępcy dyrektora kijowskiej policji. Nie dotarliśmy też do danych wskazujących na to, że w ogóle pracował w ukraińskim MSW. 

Komentujący zamieszczali  również inne zdjęcia mężczyzny z symbolami nazistowskimi, podrobione zdjęcia prezydenta Żeleńskiego trzymającego T-shirt ze znakiem swastyki (co opisaliśmy w weryfikacji po angielsku). Komentarze wpisywały się w popularną narrację szerzoną przez rosyjskie media przedstawiające Ukraińców jako neonazistów. 

Wniosek: Publikacje według których rząd wprowadził nowe regulacje, które przewidują że osobie która „wyrzuci” ze swojego mieszkania uchodźcę z Ukrainy grozi kara roku pozbawienia wolności są nieprawdziwe. Autorzy manipulacji odwołują się do starej ustawy chroniącej nękanych lokatorów przez tzw. czyścicieli kamienic, którzy stosują brutalne metody dla usunięcia ich z mieszkań. Tzw. specustawa ukraińska z marca 2022 roku wprowadziła jedynie ostrzejsze kary za tego typu czyny, niezależnie czy najemcami są uchodźcy z Ukrainy, czy polscy obywatele. Nie jest też prawdą, że uchodźca popełniający wobec goszczącej go osoby przestępstwa gwałtu, kradzieży, pozostaje bezkarny wobec polskiego wymiaru sprawiedliwości co również sugerują publikacje.

25 marca 2022 dodaliśmy komunikat portalu NASK i wypowiedź rzecznika prasowego ministra koordynatora służb specjalnych.