Zrzut ekranu z Facebooka z 30.05.2019 r.

Nie, noworodki nie będą miały wszczepianych pod skórą chipów

Copyright © AFP 2017-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Niedawno pojawiła się informacja, że każde nowonarodzone dziecko w Europie będzie musiało mieć podskórnie wstrzykniętego microchipa. Dzięki implantowi, rodzice mogliby na bieżąco śledzić zdrowie dziecka. Tyle że wiadomość o microchipowaniu dzieci jest nieprawdziwa. To klasyczny fake-news.

— Od grudnia 2019 każde nowonarodzone dziecko w Europie będzie musiało być microchipowane czytamy w artykule, który alarmuje o niepokojącej wiadomości.

Zrzut ekranu posta na Facebooku z 30.05.2019 r.

Dalej, autor pisze, że „każdy ruch dziecka będzie śledzony i monitorowany aż do śmierci”. Chip miałby działać podobnie jak czujnik GPS i byłby „wyposażony w baterię jednorazowego użytku, którą każda osoba będzie musiała wymieniać co dwa lata w klinice”. Przesyłane z implantu dane będą „przechowywane i wysyłane” na smartfony ze „specjalnie zaprojektowanymi” aplikacjami, które pozwolą rodzicom i lekarzom śledzić stan zdrowia dziecka.

Artykuł o chipach pojawił się na różnych zdrowotnych grupach. W sumie ma ponad 1 tys. udostępnień i prawie 2 tys. komentarzy. Użytkownicy przecieraja oczy ze zdumienia i piszą, że informacja może być prawdziwa. Niektórzy słusznie zastanawiają się, jakie jest źródło informacji. Autor nie przytacza cytatów, nie podaje także nazwisk ekspertów. Jest tylko mowa o „licznych źródłach”.

Zrzut ekranu fragmentu artykułu z 20.05.2019 r.

Brzmi jak science-fiction? Albo dobra historia z serialu „Black Mirror”. Wyreżyserowany przez Jodie Foster odcinek „Arkangel” czwartego sezonu opowiadał historię nadopiekuńczej matki, która w trosce o bezpieczeństwo swojej córki, wszczepiła jej implant do mózgu. Dzięki temu mogła na swoim tablecie na bieżąco śledzić uczucia dziecka, aktywność i stan zdrowia, ale przede wszystkim mogła widzieć na ekranie wszystko, co widziała jej córka. Usługa miała też funkcje geolokalizacyjne. Jeśli dziecko się zgubiło, można było je odnaleźć szybkim kliknięciem na mapie w aplikacji.  

Wróćmy jednak do chipów. Co to w ogóle jest? Na stronie Wikipedii, czytamy:

Biochip – element elektroniczny umieszczony w żywych organizmach ludzkich lub zwierzęcych, mający głównie na celu ich identyfikację, ewentualnie lokalizację drogą radiową (np. podczas migracji różnych gatunków zwierząt).

To tzw. nadajniki, które pod wpływem indukcji prądu elektrycznego wysyłają sygnał radiowy na odległość nawet do kilkunastu metrów.

Aleksandra Przegalińska, filozofka i futurolożka, już cztery lata temu pisała, że chipy mogą w niedalekiej przyszłości zrobić karierę. I zrobiły. W niektórych zakładach w Szwecji mikrochipy używane są od 2015 r. Są wielkości ziarenka ryżu i potrafią zastępować klucze, karty kredytowe czy bilety komunikacji publicznej. 

Microchipy to eksperyment agencji medialnej Mindshare. Jej pracownicy wyrazili zgodę na wszczepienie podskórnie implanta. Jeden jest wielkości ziarenka ryżu. Pozwala pracownikom np. na swobodne poruszanie się po biurze. Nie muszą ani przykładać karty, ani wpisywać kodu, nie potrzebują też czytnika linii papilarnych, ani skanera oka. Sprawę załatwia zaaplikowany głęboko w dłoni miniaturowy chip.

Poniżej krótkie wideo AFP o jednej z pracownic, która opowiada o życiu ze wszczepionym chipem:  

Chipy u noworodków?

Mimo że chipy potrafią być praktyczne, to niektórzy eksperci twierdzą, że mogą mieć zły wpływ na układ odpornościowy. Także przechowywane dane mogą zostać nieopatrznie przez kogoś wykorzystane.

W Szwecji są aplikowane osobom dorosłym, które świadomie wyraziły na to zgodę. Pytanie, czy uczciwe byłoby chipowanie noworodków, które nie mają szansy, by w ogóle się w tej kwestii wypowiedzieć. Nie ma prawa, a więc i przyzwolenia na wszczepianie noworodkom czegokolwiek. Poza tym takie działanie byłoby nieetyczne  mówi profesor Ewa Helwich, kierownik Kliniki Neonatologii w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.

Aleksandra Przegalińska uważa, że z etycznego punktu widzenia może to rodzić wiele problemów.  Jednym z nich jest dysponowanie wrażliwymi danymi, a drugim fizyczny ból zadawany najmłodszym  tłumaczy.  Dziecko rośnie, jest aktywne. Microchip nie byłby dla niego najbezpieczniejszym rozwiązaniem — dodaje.

Chipowanie noworodków od grudnia 2019 r. to klasyczny fake-news. Dlaczego? Po pierwsze, historia nieraz była opisywana w zagranicznych serwisach, zarówno w 2016, jak i w 2014 r. A historia po raz pierwszy była opisywana we Włoszech w 2013 r.

Po drugie, autor artykułu jest fikcyjny. Został nazwany John Simpson, a jego zdjęcie skradziono z sieci. W rzeczywistości mężczyzna na zdjęciu to Jessie Pavelka, amerykański prezenter telewizyjny, model i aktor.

Z kolei John Simpson, to ponadsiedemdziesięcioletni brytyjski redaktor BBC i... nie wygląda jak prezentowany młody pan na zdjęciu poniżej.

Zrzuty ekranu z 30.05.2019 r.

Po trzecie, informacja nie została potwierdzona przez żadne wiarygodne źródło. Gdyby była prawdziwa, na pewno byłaby szeroko dyskutowana w mediach i pojawiłaby się na pierwszych stronach gazet - zarówno tych polskich, jak i zagranicznych.

Co więcej, ministerstwo cyfryzacji oraz Parlament Europejski potwierdzają, że informacja, to fake-news.