Kanadyjski profesor rozpowszechnia fałszywe informacje na temat szczepionek przeciw Covid-19

Copyright © AFP 2017-2021. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Tysiące udostępnień miały publikacje z wypowiedziami immunologa Byrama Bridle’a, który twierdził, że „białko szczytowe koronawirusa ze szczepionek Covid-19” jest „niebezpieczną toksyną”, która „dostaje się do krwiobiegu i powoduje zakrzepy krwi, choroby serca” i „problemy z reprodukcją”. Bridle powiedział również, że narażone są dzieci matek karmiących piersią, które się zaszczepiły. Eksperci, a także osoby cytowane przez samego Bridle’a nie zgadzają się z jego teoriami.

„Szczepionki to wielki błąd – białko kolczaste jest niebezpieczną toksyną” – czytamy w tytule artykułu opublikowanego 3 czerwca, który według programu CrowdTangle miał 7,8 tys. udostępnień na Facebooku. Tego typu wiadomości pojawiały się również na Telegramie (1, 2) i Twitterze.

Zrzut ekranu artykułu ze strony "Forumdlazycia lifestyl" wykonany 25 czerwca 2021 roku

Bridle opowiadał 28 maja na antenie radia „Global News”, że razem z innymi naukowcami uzyskał dostęp do niepublikowanego wcześniej japońskiego badania firmy Pfizer. Według niego szczepionki mRNA przeciwko Covid-19 firmy Pfizer-BioNTech, Moderny oraz Johnson & Johnson są niebezpieczne. Następnie wysunął kilka twierdzeń:

„Japońskie dane wykazały, że białko kolczaste koronawirusa dostaje się do krwi, gdzie krąży przez kilka dni po szczepieniu, a następnie gromadzi się w narządach i tkankach, w tym w śledzionie, szpiku kostnym, wątrobie, nadnerczach i w dość wysokich stężeniach w jajnikach” – czytamy w treści artykułu. Według immunologa japońskie badanie dowodzi, że ryzyko wiąże się także z krzepnięciem krwi, uszkodzeniami mózgu i serca, bezpłodnością, a także z przenoszeniem się niebezpieczeństwa na małe dzieci wraz z mlekiem matki.

Tezy stawiane przez kanadyjskiego immunologa są nieprawdziwe.

Kim jest Byram Bridle?

To wybitny profesor immunologii na Uniwersytecie Guelph w Kanadzie. Publikacje w bazie danych naukowych PubMed pokazują, że jest on rzeczywiście aktywny, jeśli chodzi o badania nad rakiem i wirusologią.

Bridle pojawia się również jako ekspert w Canadian Covid Care Alliance – stowarzyszeniu lekarzy związanych z koronasceptyczną organizacją Front Line Covid-19 Critical Care Alliance (FLCCC). AFP weryfikowała niektóre twierdzenia tej organizacji w styczniu 2021 r.

Zapytaliśmy przedstawicieli Uniwersytetu Guelph o wypowiedzi Bridle’a. Jak mówi rzeczniczka prasowa uczelni – „opinie naukowców nie muszą odzwierciedlać stanowiska uniwersytetu”. „Uniwersytet zdecydowanie zachęca wszystkich, którzy kwalifikują się do szczepień, by się zaszczepili” – napisała w emailu.

AFP zwróciła się również o opinię do kanadyjskiej inicjatywy „Science Up First”. To organizacja naukowców i popularyzatorów nauki, którzy przy wsparciu kanadyjskiego rządu obalają fałszywe informacje na temat Covid-19. „Nie mamy żadnych powiązań z Byramem Bridlem, jednak jesteśmy świadomi dezinformacji, którą zarówno on, jak i Alliance rozprzestrzeniają. Pracujemy nad jej weryfikacją” – napisała rzeczniczka prasowa. O wynikach tej pracy można poczytać na Facebooku.

Bridle w rozmowie na antenie radia „Global News” obiecał, że poda źródła swoich twierdzeń. Jednak na stronie radia do czasu publikacji naszego artykułu nie pojawiły się żadne publikacje na ten temat. Ani Bridle, ani „Global News” nie odpowiedziały na pytania AFP.

Dokument z twierdzeniami Bridle’a można odnaleźć na stronie Canadian Covid Care Alliance.

Tzw. japońskie badanie, na które powołuje się Bridle

W rozmowie na antenie kanadyjskiego radia Bridle mówił, że jego ustalenia zostały potwierdzone przez „japońskie badanie” przeprowadzone przez Japońską Agencję ds. Leków i Wyrobów Medycznych (PMDA).

By to ustalić, najpierw skontaktowaliśmy się z przedstawicielami firmy farmaceutycznej Pfizer z pytaniem, o jakie badanie może chodzić.

Maki Yamaguchi, rzeczniczka prasowa firmy wyjaśniła, że rzekome „badanie” było w rzeczywistości „wspólnym dokumentem technicznym” (ang. CTD, Common Technical Document przyp. red.).

Jest to format dokumentacji stosowany podczas rejestracji produktów leczniczych.

– Dokumentacja jest częścią wniosku, który Pfizer przedstawił Japońskiej Agencji ds. Leków i Wyrobów Medycznych (PMDA) do przeglądu – wyjaśniła rzeczniczka.

Cytowana dokumentacja, czyli badanie, o którym wspomina Bridle, to przegląd kluczowych substancji zawartych w szczepionce Pfizer-BioNTech oznaczonych jako: ALC-0315 i ALC-015. Link do badania można znaleźć tutaj.

Angielskie tłumaczenie dokumentacji jest na razie dostępne tylko pod tym linkiem. Jednak jego pochodzenie nie jest do końca znane, a w niektórych punktach dokument jest niezrozumiały.

PMDA opublikowała dokument w 2020 r. Z kolei Europejska Agencja Leków (EMA) oceniła go 19 lutego 2021 r. w podsumowaniu kilku badań na temat szczepionki Pfizer. Wnioski z dokumentu przedstawiło również 11 grudnia 2020 r. brytyjskie ministerstwo zdrowia, a dzień wcześniej amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA)

Dokument dotyczył tzw. badania biodystrybucji. Jego celem było sprawdzenie rozprzestrzeniania się szczepionki w organizmach myszy. W skrócie: naukowcy wstrzyknęli myszom mRNA, które zawierało wspomniane przez nas wcześniej substancje ALC. Dzięki temu naukowcy mogli monitorować rozmieszczenie mRNA w ich organizmach.

Nasze ustalenia na temat treści tej dokumentacji zostały potwierdzone przez niezależnego eksperta – japońskojęzycznego neurologa dr. Amane Koizumi z Krajowego Instytutu Nauk Przyrodniczych w Japonii.

To tzw. „japońskie badanie”, na które powołuje się Bridle nie jest publikacją naukową.

Fałsz: Białko szczytowe koronawirusa ze szczepionek Covid-19 dostaje się do krwiobiegu w organizmie pacjenta

Według Bridle’a „japońskie dane wykazały, że białko kolczaste koronawirusa dostaje się do krwi, gdzie krąży przez kilka dni po szczepieniu, gromadzi się w narządach i tkankach, śledzionie, szpiku kostnym, wątrobie, nadnerczach i w dość wysokim stężeniu w jajnikach”.

To twierdzenie jest fałszywe z kilku powodów. Poniżej wyjaśniamy dlaczego.

Warto najpierw zrozumieć na czym polega szczepionka mRNA.

Szczepionki mRNA w odróżnieniu od tradycyjnych szczepionek, które zawierają osłabione lub zabite patogeny bądź ich białka, zawierają cząsteczkę informacyjnego (matrycowego) RNA (mRNA). Cząsteczka ta koduje białko szczytowe koronawirusa SARS-CoV-2 (to tzw. białko „kolczaste”).

W rezultacie, po podaniu szczepionki organizm sam sobie produkuje to białko, a układ odpornościowy reaguje na nie i generuje przeciwciała, które następnie chronią organizm przed prawdziwym koronawirusem.

Japoński dokument nie wykazuje, by kolce koronawirusa rozprzestrzeniały się w ciele pacjenta

Jak wyjaśnia EMA, w badaniu opisanym w japońskim dokumencie, myszom oraz szczurom wstrzykiwano radioaktywną mieszankę lipidowych nanocząsteczek mRNA (LNP).

Badacze stwierdzili, że mieszanka LNP krążyła w miejscu wstrzyknięcia (w mięśniach) oraz w wątrobie myszy. Znajdowała się również w śledzionie, jajnikach oraz innych narządach, ale w bezpiecznej ilości, gdzie stężenie było znacznie niższe.

Dr Amane Koizumi: – W eksperymencie nie sprawdzano czy białko szczytowe, które jest dostarczane przez mRNA do komórek pacjenta, krąży we krwi. Zatem nie można powiedzieć, że to białko krąży.

„Ten dokument w żadnym punkcie nie wspomina o stężeniu białka kolca w organizmach zwierząt. Metodologiczne podejście do badania nie pozwala na taki wniosek” – napisał w emailu do AFP prof. Daniel Sauter, który jest liderem grupy badawczej o nazwie „Mechanizmy wrodzonej odporności przeciwwirusowej” na Uniwersytecie w Tybindze.

– Jeśli radioaktywnie znakuję cząsteczki znajdujące się w szczepionce mRNA, a następnie obserwuję je w organizmie, to nie oznacza to, że białka kolca swobodnie poruszają się w organizmie. By tak się stało, cząsteczki ze szczepionki musiałyby najpierw połączyć się z komórkami. Samo znakowanie radioaktywne nie pokazuje, czy tak się dzieje – powiedział AFP 11 czerwca Frank Kirchoff, który jest dyrektorem Instytutu Wirusologii Molekularnej w Szpitalu Uniwersyteckim w Ulm w Niemczech.

Według EMA, mieszanina LNP gromadzi się w organizmie tylko przez pewien czas. W końcu jest z niego wydalana. Najwyższe jej stężenie w osoczu krwi zostało osiągnięte w czasie krótszym niż dwie godziny po podaniu. Natomiast po 24 godzinach od wstrzyknięcia, stężenie wynosiło mniej niż jeden procent. Najwyższe stężenie ALC-0159 zespół badawczy odnotował w wątrobie badanych zwierząt 30 minut po wstrzyknięciu. Po dwóch tygodniach stężenie wynosiło tylko 0,04 proc. Stężenie ALC-0315 również malało, ale wolniej.

Badania na zwierzętach nie da się wiarygodnie odwzorować na ludziach

Prawdą jest to, że badania na zwierzętach mogą dostarczyć wskazówek na temat działania i przyswajalności szczepionek. Jednak eksperci nie są do końca przekonani, czy wspomniane japońskie badanie można wykonać na ludziach w celu uzyskania podobnych wyników. Kirchoff: – Może to być jedynie wskazówką ale nie da się tego badania odwzorować na ludziach. Szczury są od nas mniejsze, odległości między ich mięśniami są małe. Szybszy jest także ich metabolizm.

Jak czytamy w podsumowaniu EMA, dawka wstrzykniętego mRNA nie była porównywalna z dawką szczepionki stosowanej u ludzi. Dawka podana myszom była 300-1000 razy większa niż ta, którą podaje się ludziom.

Negatywne skutki uboczne po przyjęciu szczepionek już dawno powinny być widoczne

Jak wyjaśnia Kirchoff, gdyby białka kolca rozprzestrzeniały się i gromadziły w organizmie człowieka, i gdyby wyrządzały w nim szkody, to powinniśmy to już zaobserwować u ludzi zaszczepionych na całym świecie. – Wywołane szczepionką skutki uboczne powinny rozpocząć się wkrótce po szczepieniu, kiedy stężenie mRNA i wywołana nim produkcja białek kolca koronawirusa utrzymuje się na wysokim poziomie – wskazuje Kirchoff.

Szczepienia w większości krajów na świecie rozpoczęły się w grudniu 2020 roku. Od tej pory wiele milionów ludzi zaszczepiło się szczepionką mRNA. Skuteczność i skutki uboczne tych szczepionek zostały zbadane. Kirchoff: – Dane na obecną chwilę dowodzą o ich wysokim poziomie skuteczności i bezpieczeństwa.

Do końca maja 2021 r. Niemiecki Instytut Paula Echrlicha (PEI) odnotował 79 106 przypadków skutków ubocznych poszczepiennych u 40,5 mln osób po pierwszej dawce i u około 22 mln osób po drugiej. Nie ustalono jeszcze, czy przyczyna jest powiązana ze szczepieniem.

Najczęstszym zgłaszanym niepożądanym odczynem poszczepiennym jest „złe samopoczucie i dyskomfort w miejscu podania”. Zaburzenia układu nerwowego zgłaszano o połowę rzadziej. Stanowią one drugą co do wielkości grupę działań niepożądanych. Choroby naczyniowe stanowią znikomą liczbę skutków ubocznych według PEI.

Według Bridle'a „białko kolca jest całkowicie odpowiedzialne za problemy sercowo-naczyniowe”. Jak wynika z doniesień medialnych, zapalenie mięśnia sercowego rzeczywiście może nastąpić po podaniu szczepionki mRNA (1, 2). Według izraelskiego ministerstwa zdrowia takie sytuacje są możliwe, ale po przyjęciu drugiej dawki szczepionki (Pfizer-BioNTech). Według ustaleń taki skutek uboczny częściej obserwowano u mężczyzn w wieku 16-24 lat niż w innych grupach wiekowych. Jednak większość przypadków była łagodna i ustępowała w ciągu kilku tygodni. O ile naukowcy sprawdzają, czy rzeczywiście istnieje związek między zapaleniem mięśnia sercowego a szczepionką Covid-19, to zaburzenie zazwyczaj przebiega łagodnie i wymaga leczenia przeważnie jedynie lekami przeciwzapalnymi. Choroba Covid-19 może powodować poważne choroby i długotrwałe skutki uboczne, nawet u młodych ludzi.

Pod koniec czerwca amerykańska agencja rządowa CDC (Centra Kontroli i Prewencji Chorób) poinformowała, że planuje zaktualizować wytyczne dotyczące podawania szczepionek mRNA młodzieży. Przyczyną ma być odkrycie związku szczepienia z rzadkimi przypadkami zapalenia serca, jednak – jak twierdzi CDC – ogólne korzyści przyjęcia szczepionki nadal „wyraźnie” przewyższają ryzyko i nie jest jeszcze do końca jasne, czy faktycznie problemy z sercem mogło spowodować podanie dawki preparatu. – Na szczęście problemy te występują niezwykle rzadko, a kiedy do nich dochodzi, to na ogół przebiegają dość łagodne – powiedział AFP Henry Bernstein, pediatra szpitala Cohen Children’s Medical Center w Nowym Jorku.

Niemiecki Instytut Paula Ehrlicha zaobserwował kilka podobnych przypadków w Niemczech, jednak co dokładnie wywołuje takie zapalenie, nie jest do końca znane.

Nawet jeśli doszłoby do produkcji białek kolca koronawirusa, to nie byłoby to niebezpieczne

Badanie nad białkiem kolca wirusa Sars-CoV-2 opublikowane w czasopiśmie naukowym „Circulation Research” wykazało w kwietniu, że kolce rzeczywiście mogą powodować schorzenia przy ciężkim przebyciu infekcji. Już wtedy przeciwnicy szczepień twierdzili, że szczepionki przeciwko Covid-19 będą zawierały właśnie te niebezpieczne białka. AFP obaliła ich argumenty, uzasadniając m.in., że białka kolca nie krążą swobodnie w organizmie człowieka po szczepieniu.

Natomiast japoński dokument, na który powołuje się Bridle, nie mówi nic o tym, by po szczepieniu dochodziło do produkcji białek kolca. – Wykrycie takich białek poza miejscem wstrzyknięcia szczepionki nie musi się wiązać z toksycznością czy z niepożądanymi skutkami ubocznymi. W naszych organizmach krążą setki tysięcy białek, które są metabolizowane i usuwane w wielu narządach – wyjaśnia prof. Sauter.

Peter Murray z wydziału biochemii Instytutu Maxa Plancka dodaje, że obce substancje zawsze są usuwane z naszego organizmu. „Wyjątkiem są bakterie jelitowe, natomiast białko szczytowe do tych wyjątków nie należy. Oznacza to, że organizm szybko się go pozbywa” – wyjaśnił naukowiec w emailu 2 czerwca do AFP.

Podsumowując, cytowany przez Bridle’a dokument nie mówi nic o krążeniu czy gromadzeniu się białek kolca koronawirusa w organizmie człowieka. Jak wskazują eksperci, nawet gdyby doszło do ich obecności w ludzkim organizmie, nie byłoby to szkodliwe dla zdrowia człowieka. To, co może być niebezpieczne, to ich wysoki poziom w organizmie, ale – zdaniem ekspertów – nie jest to możliwe po szczepieniu. Więcej na ten temat piszemy w kolejnej części artykułu.

Bridle błędnie interpretuje badania naukowców Harvarda

W rozmowie Bridle mówi, że zgodnie z jednym z badań wykryto białko SARS-CoV-2 w osoczu krwi u 11 z 13 młodych pracowników opieki zdrowotnej, którzy zaszczepili się szczepionką firmy Moderna.

Badanie, na które powołuje się Bridle, przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu Harvarda. – Bridle całkowicie błędnie interpretuje nasze wyniki – powiedział dziennikarzom AFP prof. David Walt z wydziału patologii Harvard Medical School, który pracuje również w Instytucie Medycznym Howarda Hughesa i który jest współautorem wspomnianego badania.

Jak mówi Walt, celem badania było wykazanie krążenia antygenów. Wśród jedenastu zaszczepionych osób znaleziono w osoczu krwi fragmenty białek kolca koronawirusa, podczas gdy w organizmach trzech osób występowały one w całości. Naukowcy na razie nie wiedzą, dlaczego tak się dzieje. Stwierdzono natomiast, że stężenie białek Sars-CoV-2 się zmniejszyło, a stężenie przeciwciał wzrosło. Po czternastu dniach fragmenty kolca koronawirusa zniknęły u wszystkich jedenastu zaszczepionych osób. W przypadku pozostałej trójki całkowite białka były wykrywalne tylko po pierwszej dawce i zniknęły po otrzymaniu drugiej dawki szczepionki.

– Bridle myli toksyczne skutki wysokich stężeń białek kolca koronawirusa z niskimi poziomami tych stężeń, które zaobserwowano u niektórych zaszczepionych uczestników naszych badań – mówi Walt i dodaje: – To prawda, że wysoki poziom białka kolców w ciężkich infekcjach jest toksyczny. Jednak poziomy mierzone po szczepieniu u niektórych osób były bardzo niskie, a u większości osób nie stwierdziliśmy obecności całkowitych białek. Nasz wniosek był taki, że szczepionki są bezpieczne i działają prawidłowo.

– Wątpię, by białka kolca koronawirusa osiągały tak wysokie poziomy stężenia, by mogły powodować w organizmach ludzi szkodliwe skutki uboczne – powiedział AFP Kirchoff.

– Aby białka kolca uszkadzały naczynia krwionośne, powinny utrzymywać się w ludzkim organizmie na wysokim poziomie – napisał do AFP 6 maja prof. Christian Münz zajmujący się immunobiologią wirusową na Uniwersytecie w Zurychu. Dodaje, że po szczepieniach tak jednak się nie dzieje.

Szczepionki mRNA przechodzą dokładne badania i testy

Nie ma dowodów na to, by poprzeć twierdzenia Bridle’a. Firma Pfizer w ramach procesu zatwierdzania swojego preparatu przeprowadziła dodatkowe badania nad toksycznością szczepionki mRNA (identyfikatory badań to: 38166 i 20GR142).

Zgodnie z oceną EMA, testowana szczepionka nie miała negatywnego wpływu na płodność i śmiertelność zaszczepionych zwierząt. „Komitet ds. Produktów Leczniczych Stosowanych u Ludzi (CHMP) uważa, że dane oparte na konwencjonalnych badaniach toksyczności po podaniu wielokrotnym oraz dane oparte na badaniach toksyczności reprodukcyjnej i rozwojowej, nie wskazują na szczególne ryzyko dla ludzi” – czytamy w raporcie.

Trzecia faza badań szczepionki Pfizera dostarczyła solidne dane, dzięki którym preparat mógł zostać wprowadzony na rynek. Raporty z badań pokazują, że wśród 43 448 zaszczepionych negatywne odczyny poszczepienne występowały bardzo rzadko i z podobną częstotliwością wśród zaszczepionych, jak i wśród tych, którzy dostali placebo. Osoby, które dostały szczepionkę zgłaszały krótki, łagodny lub umiarkowany ból w miejscu wstrzyknięcia, skarżyły się także na zmęczenie i ból głowy.

Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych i Wyrobów Medycznych w Wielkiej Brytanii informował 11 grudnia 2020 r., że reakcje rzeczywiście wystąpiły po szczepieniu mRNA w miejscu wstrzyknięcia, w węzłach chłonnych, szpiku kostnym i śledzionie. Było to „zgodne z odpowiedzią immunologiczną lub stanem zapalnym w miejscu wstrzyknięcia” i „typowe dla podawania” takich substancji. FDA również zgadza z wynikami badań firmy Pfizer, że szczepionka jest nietoksyczna.

Fałsz: szczepionka mRNA powoduje krzepnięcie krwi

Bridle twierdzi, że szczepionki mRNA mogą powodować zakrzepy krwi, ale nie przedstawia na to dowodów. Na początku kwietnia Europejska Agencja Leków (EMA) oświadczyła, że zakrzepy krwi powinny być wymienione jako „bardzo rzadki skutek uboczny szczepionki AstraZeneca i Janssen. W następnym miesiącu EMA stwierdziła, że „jak dotąd nie ma żadnych przesłanek”, by podejrzewać związek między przyjęciem szczepionki mRNA a zakrzepicą.

Fałsz: mRNA nie może być przekazywane dziecku wraz z mlekiem matki

Według Bridle’a mRNA ze szczepionek miałoby być przenoszone niemowlętom poprzez karmienie mlekiem matki. Kolejny raz teorie Bridle’a nie mają poparcia w rzeczywistości. Dziennikarze AFP Faktencheck sprawdzili podobne teorie w maju 2021 r. Według ekspertów mRNA ze szczepionek nie może dostać się do mleka matki, a więc nie może być przekazywane dzieciom.

Fałsz: białka kolca w szczepionce przekraczają barierę krew-mózg

Według Bridle’a białka kolca przekraczają barierę krew-mózg i powodują uszkodzenia neurologiczne. AFP Factuel obaliła jednak te twierdzenia już w maju 2021.

Daniel Dunia, szef badań we francuskim Centrum Badań Naukowych CNRS powiedział AFP, że twierdzenie to jest „absolutnym fake newsem”.

– Szczepionka mRNA jest podawana do mięśnia, a produkcja białek kolca ogranicza się do komórek, które mają wywołać odpowiedź immunologiczną. mRNA jest niestabilne i szybko się rozkłada – powiedział Dunia. Ekspert potwierdził również, że obecnie nie ma naukowych dowodów, które mogłyby potwierdzić, że szczepionki mRNA powodowałyby choroby neurodegeneracyjne.

Wniosek: twierdzenia kanadyjskiego badacza Byrama Bridle’a w wywiadzie na antenie radia „Global News” są fałszywe. Cytowane przez niego badanie nie pokazuje, by białka kolca wirusa SARS-CoV-2 gromadziły się po szczepieniu w organizmach ludzi. Nawet gdyby tak było, nie byłoby to niebezpieczne. Inne twierdzenia Bridle’a w opinii ekspertów nie są poparte żadnymi dowodami naukowymi.

Tłumaczenie:
COVID-19