Nie, COVID-19 to realna choroba zakaźna układu oddechowego wywoływana przez wirus SARS-CoV-2

Copyright © AFP 2017-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Na Facebooku krąży post mówiący, że chorzy na Covid-19 umierają z samego strachu przed chorobą. Jego autorzy przytaczają wątpliwy eksperyment z więźniem skazanym na śmierć. To nieprawda. Zgony mają realną fizjologiczną przyczynę śmierci, a nie podłoże psychosomatyczne. Psychologia, jako nauka, nie odnotowała też takiego eksperymentu. Historia to odświeżona w czasie pandemii od dawna krążąca opowieść.

Post pojawił się na początku sierpnia. Użytkownik zamieścił na swoim profilu czarno-białe zdjęcie mające przedstawiać egzekucję więźnia wraz z opisem eksperymentu. Widać na nim czarnoskórego skazanego przypinanego do krzesła elektrycznego.

Zrzut ekranu z Facebooka z 15 września 2020 r.

W opisie czytamy, że pewien naukowiec znalazł wolontariusza wśród skazanych na śmierć i zaproponował mu zamianę egzekucji na krześle elektrycznym na lżejszą śmierć poprzez wykrwawienie. Mężczyzna zgodził się, nie wiedząc, że przecięcie tętnic będzie upozorowane. Pod łóżkiem umieszczono kroplówkę naśladującą odgłosy kapania. Mężczyzna słysząc jak „jego krople krwi” wpadają do naczynia coraz wolniej, wpadł w rozpacz. Gdy naukowiec całkiem zakręcił kroplówkę jego rozpacz sięgnęła szczytu, a skazany uwierzył, że rzeczywiście umiera. Siła sugestii była tak duża, że mężczyzna „dostał ataku serca i umarł”, czytamy w opisie.

- „Naukowcowi udało się udowodnić, że ludzki umysł ściśle wypełnia wszystko to, co się akceptuje, niezależnie od tego, czy jest to pozytywne czy negatywne, działając na całą psychikę i organiczną część człowieka” - pisze autor posta.

Na koniec dodaje: „Tak samo jest wtedy, gdy ludziom mówią, że mają koronawirusa – wówczas umierają z czystej sugestii. Po obejrzeniu całej szopki medialnej, nie mają ani siły ani ochoty na walkę.” I konkluduje: „Warto zatem uważać na to, w co się wierzy, bo naprawdę się spełni, bo podświadomość jest największą(!) siłą człowieka”.

Łańcuszek 

Post zyskał  1, tys. reakcji i 1,5 tys. udostępnień. Ukazał się m.in. na grupach publicznych na Facebooku m.in. w grupie Rozliczyć kłamstwo koronawirusowe, gdzie pojawia się wiele treści negujących pandemię a także na Dom Aktywnej Świadomości, Przebudzona świadomość, Stronka Szczęścia. Rozchodził się jako łańcuszek z typową dla tej metody adnotacją, że internauta otrzymał go „od kolegi z fb”. Czasem w nagłówku pojawiało się nazwisko użytkownika, który ją udostępniał.

Nim posty pojawiły się wśród polskich użytkowników, w lipcu przekazywali je sobie internauci hiszpańskojęzyczni. Polskie publikacje są niemalże ich dokładnym tłumaczeniem. Były też bardzo popularne wśród węgierskich internautów.

Opisane badanie było szeroko komentowane. Internauci pisali, że to „Taka przykra prawda, bardzo dobrze opisane”, a nawet „Święta Prawda, dokładnie tak to działa”, lub „Tak działa mózg!”. Niektórzy powoływali się na doświadczenia rodziny byłego skoczka narciarskiego Adama Małysza. „Tak jak żona Małysza mając negatywny wynik bardzo ciężko przechodziła COVID-19, a on mając pozytywny wynik przechodził bezobjawowo. Wystarczyło, że uwierzyła, że jej mąż jest chory i ją zaraził” - napisała internautka pod postem. Adam Małysz rzeczywiście przeszedł chorobę, co opisał na swoim koncie na Instagramie. Pisały też o tym różne media.

Umrzeć ze strachu 

Medycyna zna przypadki kolokwialnie określanej „śmierci ze strachu”. W artykule  czasopisma Polskiego Przeglądu Neurologicznego omówiono historię badań nad nagłymi zgonami u osób poddanych silnym stresom. Wymienia się najczęstsze przyczyny nagłej śmierci sercowej, takie jak śmierć osoby bliskiej lub lęk przed nią, lęk przed utratą statusu finansowego, silne zagrożenie osobiste lub lęk przed uszkodzeniem ciała, a także wzruszenie związane z osiągnięciem dużego sukcesu. 

Jednak zgony zakażonych na COVID-19 nie mieszczą się w tych kategoriach, tłumaczą nam lekarze. Chorzy umierają na skutek powikłań spowodowanych przez wirus SARS-CoV-2. Wystarczy prześledzić karty zgonów ponad 2 tys. osób w Polsce oraz wpisane do nich kody z ICD (International Classification of Diseases). O systemie kodowania można przeczytać pod tym linkiem a także w wytycznych Państwowego Zakładu Higieny. Dane o  zgonach znajdziemy na stronie corona-scanner.com.

Co się jeszcze nie zgadza?

Czy zdjęcie przedstawia wolontariusza z eksperymentu i co wiemy o zdjęciu? Odszukaliśmy je przy użyciu odwrotnego wyszukiwania obrazem w Google Images i w rosyjskiej wyszukiwarce Yandex. Pojawia się ono tysiące razy w internecie w wielu miejscach. Na stronie agencji fotograficznej Getty Images w opisie czytamy, że zdjęcie wykonano pod koniec XIX wieku lub na początku 1900 r. „Portret niezidentyfikowanego więźnia podczas przypinania do krzesła elektrycznego, w więzieniu Sing Sing tuż przed jego egzekucją, Ossining, Nowy Jork, późne lata 1800 w. początek 1900 w.  Fotograf William M. Van der Weyde ze zbiorów George Eastman Museum)”- czytamy w opisie. Pojawia się też stronie fotograficznej WordPress z podobnym opisem i na wielu innych.

Na stronie Muzeum fotografii George’a Eastmana najstarszego muzeum fotograficznego na świecie, z dostępem internetowym do 250 tys. zdjęć, odnajdujemy więcej zdjęć z tej samej sytuacji zrobionych przez tego samego fotografa William M. Van der Weyde.

Zrzut ekranu z 15 września 2020 r. ze strony Muzeum Eastmana w Rochester (NY) ze zdjeciami Williama M. Van der Weyde'a

Wybraliśmy trzy z nich.

Zrzut ekranu z z 15 września 2020 r.. ze strony Muzeum Eastmana w Rochester (NY) z trzema zdjęciami Williama M. Van der Weyde'a z egzekucji

Ten słynny zakład karny położony w miejscowości Ossining (stąd jego nazwa Sing Sing) nadal istnieje. Może pomieścić ok. 2.300 więźniów.  

I to na stronie powstającego przy tym najstarszym więzieniu Ameryki muzeum znaleźliśmy następujący opis: „ Zdjęcie egzekucji upozorowanej w Sing Sing. Rywalizacja między George'em Westinghouse a Thomasem Edisonem doprowadziła do wynalezienia krzesła elektrycznego pod koniec lat osiemdziesiątych XIX wieku - czytamy w opisie pod zdjęciem. To jedno z kilku zdjęć, które ukazały się w  piśmie The Royal Magazine w 1898 r. 

Zrzut ekranu ze strony Muzeum więzienia Sing Sing z 15 września 2020 r.

Co dokładnie stało się z więźniem siedzącym na krześle elektrycznym? Nie wiemy ze stuprocentowa pewnością i nie jest to też przedmiotem naszej analizy. Jest wiele wersji. Ale najbardziej prawdopodobne jest to, że „egzekucja została upozorowana dla fotografa”, mówi nam Jessica Johnston, była kurator w Muzeum George’a Eastmana, która je przeanalizowała. „W całej serii znalazła się jedna fotografia przedstawiającą na krześle kobietę w czarnej sukni i identyczne postacie wokół niej w identycznych pozach co w przypadku czarnoskórego więźnia” - napisała w mailu do AFP.

Zrzuty ekranu z Eastman Museum z 15 września 2020 r. Po lewej, najprawdopodobnie zmanipulowane zdjęcie egzekucji kobiety. Po prawej, zdjęcie oryginalne mające przedstawiąć egzekucję mężczyzny

Według ekspertów muzeum, postać kobiety została dodana.

„Taka manipulacja nie zdarzyłaby się w przypadku prawdziwej egzekucji”- twierdzi Johnston. A poza tym  fotografowanie egzekucji było w tamtym czasie zabronione, nie mówiąc już o tym, że w kulturze zachodu etycznie niedozwolone. Nasz wniosek: scena egzekucji  więźnia została zaaranżowana na potrzeby Van der Weyde'a robiącego zdjęcia na temat krzesła elektrycznego, wynalazku, wprowadzonego pod koniec XIX wieku do amerykańskiego sytemu penitencjarnego. Pierwsze prawdziwe zdjęcie z egzekucji jest dużo poźniejsze. Zostało wykonane i to z ukrycia w 1928 r.

Muzeum nie dysponuje też żadnymi informacjami potwierdzającymi, że ów więzień lub inny zostali poddani opisywanemu w poście eksperymentowi. A w ogóle czy był eksperyment?

Małoprawdopodobne

Co na to wskazuje? Nie jest podane ani nazwisko rzekomego naukowca, ani miejsca gdzie badanie zostało przeprowadzone, ani kiedy doszło do eksperymentu. Nienaukowy język przypomina bardziej ciekawą opowiastkę, owoc wyobraźni. 

O badanie zapytaliśmy Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne APA.

- Tego typu badanie nie mogłoby, ze względu chociażby na kwestie etyczne, być przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych. Ani w Stanach ani w Europie - podkreślił zapytany przez AFP zastępca szefa działu naukowego towarzystwa, doktor nauk humanistycznych Howard Kurtzman.

Wersje eksperymentu z nożem, kobrą i lodówką

Kilka lat temu w internecie krążyła też inna wersja opowieści o eksperymencie. Miała być przeprowadzona przez brytyjskich psychologów w Anglii. Podobnie i w tej wersji, skazanemu na śmierć mężczyźnie karę śmierci przez powieszenie zamieniono na egzekucję przez podcięcie gardła. Głowę zasłonięto płachtą materiału. Kat-naukowiec zamiast ostrzem,  przejechał po szyi tępą stroną noża. Dodatkowo skazany miał usłyszeć odgłosy chluśnięcia krwi. I tak mocno uwierzył w egzekucję, że umarł. Historię fikcyjnego badania opisał Snopes kilka lat temu.      

Wśród użytkowników Facebooka w Indiach krążyła z kolei wersja egzekucji więźnia z kobrą.  Co kraj to obyczaj. W tej wersji więzień miał umrzeć ze strachu przed wężem. Weryfikatorzy z India Today opisali historię jako całkowicie zmyśloną.

W innych wersjach opowieści pojawiła się w tle zamrażarka. Opublikował ją w marcu 2013 r. na swojej stronie amerykański przedsiębiorca Jaylen Bledsoe. Znaleźliśmy ją też w serwisie Redddit. Według tej wersji, pewien mężczyzna trafił do zamrażarki. Tak bardzo uwierzył, że w niej zamarznie, że, choć nie była nastawiona na tryb mrożenia, ze strachu umarł. Ta wersja pojawia się też i tu. 

Niezaprzeczalnym faktem jest to, że psychika ludzka ma olbrzymi wpływ na nasz organizm. I to właśnie bada psychologia jako nauka, ale dziedzina ta nie zna żadnego z powyższych eksperymentów. Rządzi się bowiem surowymi regulacjami etycznymi, w których nie ma miejsca na fikcyjne uśmiercanie.  

Przekaz tych historii ma być jasny: zupełnie zdrowy młody mężczyzna umiera tylko dlatego, że uwierzył, że umiera. Tak też, według autorów posta umierają osoby zakażone koronawirusem, które uwierzyły w istnienie choroby COVID-19. To popularna wśród negujących istnienie epidemii, tzw. denialsów, teoria spiskowa, według której człowiek umiera na nieistniejącą chorobę. A wszystkie restrykcje narzucone przez państwo są bezzasadne. 

Co do zdjęcia. Nie jest to zdjęcie naukowego eksperymentu ze zmianą metody kary śmierci, lecz najprawdopodobniej pochodzi z sesji zdjęciowej zorganizowanej na potrzeby fotografa.

 
Maja Czarnecka