Nie, to fikcyjny komunikat. W Limoges kręcą tylko film

W sieci pojawiło się ogłoszenie przestrzegające kobiety przed niebezpieczeństwami na ulicach Limoges. Jest nieprawdziwe. To tylko element scenografii do kręconego filmu. A Limoges, to jedno z bezpieczniejszych miast Francji.

O zagrożeniach dla Francuzek w Limoges jako pierwszy w Polsce zaalarmował Eryk Mistewicz, prezes „Instytutu Nowych Mediów”. W środę 5 listopada 2019 r. na swoim koncie na Twitterze zamieścił zdjęcie ogłoszenia i przetłumaczył jego treść na polski.

„Szanowne Panie,
Unikajcie wychodzenia w pojedynkę wieczorem. Zawsze kogoś miejcie lub bierzcie taxi.
Nie chodźcie same!
Unikajcie nieoświetlonych uliczek.
Jeśli ktoś za wami idzie, wejdźcie do sklepu lub baru”.

I od siebie dopisał, że jest to komunikat miasta Limoges”.

Zrzut ekranu z Twittera z 7 listopada 2019 r.

Losem mieszkanek Limoges natychmiast przejęli się polscy użytkownicy Facebooka. Szeroko udostępniali zdjęcie. Pojawiło się ono między innymi na fanpage'u Będziemy Polakami” i na Polska Liga Obrony - Dywizja Zachodniopomorska”.   

- Kapitulacja Francji. To ja już wolę nasz polski zaścianek”, napisał jeden z internautów. Inny dopisał nad zdjęciem: Może te feministki z naszego kraju hurtowo zaczną tam wyjeżdżać”. W dyskusji, zrzucano winę za niebezpieczeństwo na francuskich ulicach na imigrantów, którzy w ostatanich latach napłynęli z Afryki do Europy, między innymi do Francji.

Bez paniki. To tylko film

Okazało się, że wydawca pisma "Wszystko Co Najważniejsze" Eryk Mistewicz, nim zamieścił swój tweet, nie przeczytał dostępnej dla wszystkich informacji na stronie miasta Limoges mówiący, że jest to fikcyjny komunikat, element scenografii planu filmowego.

Zrzut ekranu strony miasta Limoges na FB z 7 listopada 2019 r.

- Komunikat widniejący na tablicy ogłoszeniowej przy ulicy Jean Jaurès jest fikcyjny. Został umieszczony wczoraj w godzinach od 13 do 16 i pojawi się w dniu dzisiejszym w tych samych godzinach na potrzeby filmu kręconego obecnie w centrum Limoges. Tablica przy Jean Jaures to jedyna tablica z takim ogłoszeniem, będącym częścią scenariusza, czytamy w poście zamieszczonym przez miasto. 

Wielu mieszkańców Limoges wzięło ogłoszenie za prawdziwe. Mieli słuszne pretensje do miasta, że ich wcześniej nie uprzedziło. Zdjęcie zaczęło krążyć wśród francuskich użytkowników Facebooka również poza Limoges. 

O filmie informowały francuskie media między innymi gazeta „Le Populaire du centre” oraz stacja regionalnej  telewizji „France 3 Nouvelle-Aquitaine”

Skontaktowaliśmy się z firmą 10:15! Productions. „W tym tygodniu realizujemy zdjęcia na ulicach Limoges. To ogłoszenie jest częścią naszego scenariusza, powiedział w czwartek AFP Sébastien Haguenauer, producent filmu. 

Film nosi tytuł „Vaurien”.  To opowieść o człowieku z marginesu. Ma kłopoty z prawem. Mieszka w squacie. Jest ich kilka w Limoges, a samo miasto, to idealna sceneria dla tego filmu, tłumaczy w wywiadzie dla kanału F3, reżyser filmu Peter Dourountzis.

W tegorocznym budżecie, region Nouvelle-Acquitaine przeznaczył 7,6 milionów euro dofinansowania na filmy kręcone w tym regionie. Wśród nich jest „Vaurien”.

Wielu użytkowników sieci przestrzegało, że ogłoszenie to fake a wszystko opisał również portal tropiący dezinformację w sieci - Antyfake. Mimo to krąży ona nadal w sieci.

Sam prezes Instytutu Nowych Mediów, którego na Tweeterze obserwuje 37,8 tyś. osób, nie przyznał się do błędu nie sprawdzając źródła informacji z Limoges. Opatrzył jedynie swój wcześniejszy tweet nowym komentarzem mówiąc o „inspirującej do dyskusji prowokacji Francuzów”.

Zrzut z Twittera z 7 listopada 2019 r.

Dzięki aplikacji Google Earth, bez trudu odnaleźliśmy słynną już równiż i w Polsce tablicę ogłoszeniową w Limoges. 

Zrzuty ekranu.Po lewej zdjęcie z FB. Po prawej Google Earth, 7 listopada 2019 r.

W czerwonych kółeczkach zaznaczyliśmy elementy architektury świadczące, że chodzi o jedną i tą samą tablicę ogłoszeniową znajdującą się przy ulicy Jean Jaurès. W czerwcu 2018 roku, kiedy na potrzeby aplikacji robione było zdjęcia, widniała inna reklama.

Drodzy Panowie

We Francji, kolejną odsłonę historii dopisała użytkowniczka Twittera przedstawiająca się „Woman in Black”. Oto co napisała.

- Drogie miasto Limoges. Dostrzegłam kilka „błedów” na jednej z waszych tablic ogłoszeniowych i pozwoliłam je sobie poprawić, napisała.

W tweecie zamieściła zdjęcie tej samej tablicy, ale już z całkiem innym komunikatem.

- Drodzy Panowie. Nie napastujcie kobiet, nie napadajcie na nie na ulicy. Nie wychodźcie z domu jeśli nie jesteście w stanie powstrzymać się przed atakami na nie, czytamy.

I tłustą czcionką: „Nie gwałćcie.”

„Unikajcie chodzenia za kobietami w ciemnych uliczkach a także nie wsypujcie im do szklanek GHB (tzw. pigułki gwałtu) podczas imprez. Nie stawajcie się przestępcami”. 

„W nagłych przypadkach, dzwońcie na numer 17, żeby oddać się w ręce policji”, czytamy.

Zrzut ekranu z Twittera z 7 listopada 2019 r.

Na codzień Limoges to spokojne miejsce do życia. Okazuje się, że stolica porcelany jest jednym z bezpieczniejszych miast Francji. Na 183.061 mieszkańców policja odnotowuje tu średnio niecałe dwie kradzieże dziennie, pisze tygodnik l'Express, stawiając to miasto w centrum kraju na drugim miejscu w rankingu miast gdzie dobrze się mieszka.

Maja Czarnecka