Zrzut posta z Facebooka z 16 lipca 2019 r.

Nie, nie da się okraść za pomocą terminala zbliżeniowego

W sieci pojawiło się zdjęcie, które alarmuje użytkowników, by uważali na złodziei, którzy mogą ich okraść terminalem zbliżeniowym. To jednak miejska legenda. Paradoksalnie kieszonkowcom łatwiej ukraść komuś portfel, niż okradać za pomocą terminala.

W autobusie stoi tyłem mężczyzna. Ubrany jest w zieloną kurtkę i jeansy. Opiera się o barierkę. W lewej ręce trzyma terminal płatniczy. W sieci wywołuje przerażenie.

„Tak wygląda skaner do okradania kart”, „Złodzieje wchodzą do zatłoczonych miejsc, by kraść pieniądze z kart” - alarmują użytkownicy na Facebooku. 

Zrzut posta na Facebooku z 16 lipca 2019 r.

Pomysł przestępców na kradzież wydaje się prosty. W Polsce zakupy na mniejsze kwoty, czyli do 50 zł, nie wymagają podawania kodu PIN. Wystarczy zbliżenie karty do terminala płatniczego. Jeśli złodziej zaprogramuje terminal na kwotę 49 zł, to teoretycznie może pobrać pieniądze ze schowanych w portfelach, kieszeniach i torebkach kart. A ofiarami tego procederu mogą zostać niczego nieświadomi podróżujący autobusów i tramwajów w godzinach szczytu.

Post na Facebooku ma ponad 1 tys. udostępnień i 174 komentarzy. Wśród nich pojawiło się mnóstwo porad, jak się przed taką kradzieżą zabezpieczyć.

Komentarze na Facebooku, 22 lipca 2019 r.

Czy da się okraść sklepowym terminalem?

O zdanie zapytaliśmy ekspertów. - To mało prawdopodobne - mówi Marcin Maj z Niebezpiecznika, firmy która szkoli programistów i administratorów w zakresie bezpieczeństwa IT.

- Jeśli ktoś miałby dostać działający terminal umożliwiający przyjęcie płatności to musiałby się zarejestrować jako sprzedawca, podpisać odpowiednie umowy z podmiotami z rynku płatności i najprawdopodobniej zostałby odpowiednio zweryfikowany - mówi Maj.

- Takie transakcje mogłyby być łatwo zareklamowane przez poszkodowanych. A duża liczba reklamacji związanych z jednym sprzedawcą, nie pozwoliłaby na kontynuowanie przez niego tych czynności - stwierdza.  

Podobnie uważa Anna Marciniak z Mastercard, spółki wydającej karty płatnicze. - Obawy związane z kradzieżą środków z karty zbliżeniowej za pomocą terminala płatniczego są nieuzasadnione - mówi.
- Potencjalny złodziej będzie mógł zostać szybko zidentyfikowany, bo użycie terminala wymaga bowiem wcześniejszego podpisania umowy z agentem rozliczeniowym - dodaje. 

Podkreśla, że agenci rozliczeniowi rozliczają płatności przyjęte za pomocą terminala płatniczego i pośredniczą w przesyłaniu pieniędzy z rachunku karty na rachunek użytkownika terminala. - Te firmy są odpowiedzialne za rozliczane transakcje, zatem bardzo skrupulatnie weryfikują swoich klientów podczas podpisywania umowy - tłumaczy Marciniak.

Przedstawicielka Mastercard zwraca również uwagę, że w komunikacji miejskiej bardzo trudno dokonać kradzieży. - Dokonanie płatności zbliżeniowej wiąże się z przyłożeniem karty do terminala na bardzo bliską odległość. Kradzież poprzez wystarczająco bliskie zbliżenie terminala do karty znajdującej się w portfelu, w kieszeni ubrania lub w torbie, jest praktycznie niemożliwa - mówi.

Czy trzeba się zabezpieczać? Mastercard zaleca, by nikomu nie dawać swojej karty, chronić numer PIN oraz CVC. Regularnie sprawdzać wyciągi z konta i wyjaśniać z bankiem transakcje, których nie pamiętamy. 

Więcej informacji można dowiedzieć się z filmu, który publikujemy poniżej. Według Mastercard, w Polsce 55 proc. wszystkich płatności kartą, to transakcje zbliżeniowe. 

Zapytaliśmy również policję, czy dostaje zgłoszenia o tego typu kradzieżach w Polsce. Czekamy na odpowiedź.

Skąd panika?

Dzięki wyszukiwaniu w Google, udało nam się ustalić skąd pochodzi oryginał zdjęcia. Według rosysjkiego portalu TJournal zostało ono opublikowane w 2016 r. w Rosji. Jego autorem jest Oleg Gorobiec, pracownik Kaspersky Lab zajmującego się oprogramowaniem antywirusowym. Zdjęcie opublikował na Facebooku, gdzie napisał, że złodziej ukradł pieniądze za pomocą terminala bezprzewodowego poprzez zbliżanie go do ubrań i torebek podróżujących. 

Jednak jeden z pracowników dużego rosyjskiego banku zakwestionował skuteczność takiej kradzieży. Powiedział, że zwykle po wykryciu oszustwa, konto osoby posiadającej terminal zwykle zostaje zablokowane, a osoba ta aresztowana. 

Natalia Sawka