Nie, nie ma zbiorowego pozwu medyków w Holandii. To niezrealizowany pomysł dr de Klerk

Copyright © AFP 2017-2021. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Ponad tysiąc użytkowników udostępniło na Facebooku artykuł, według którego lekarze w Holandii pozywają rząd w związku z pandemią koronawirusa. O zamiarze złożenia pozwu rzeczywiście mówiła w październiku w Berlinie holenderska lekarka Elke de Klerk, która twierdzi, że „nie ma żadnej pandemii”. Do tej pory jednak pozwu nie złożyła, a holenderska izba lekarzy odcięła się od tej inicjatywy.

„Holenderscy lekarze pozywają rząd. Elke de Klerk: „Nie mamy żadnej pandemii” – czytamy w poście opublikowanym na Facebooku 5 lutego

Zrzut ekranu z Facebooka z 12 lutego 2021 r.

Artykuł był publikowany m.in. na Facebooku (1,2,3) i Twitterze. Miał ponad tysiąc udostępnień. W sieci początkowo pojawił się 18 października 2020 r., by na początku lutego na nowo wypłynąć. Użytkownicy mogli nie zauważyć daty pierwszej publikacji - pojawia się ona dopiero po otwarciu linku. Zaznaczyliśmy ją kółkiem na żółto na zrzucie ekranu. Czytając w lutym artykuł z października można odnieść wrażenie, że chodzi o nową wiadomość. Tymczasem jest ona oparta na starej wypowiedzi, wyrwanej z kontekstu i już nieaktualnej.

Zrzut ekranu z Facebooka z 11 lutego 2021 r.

W dyskusji pod artykułem wiele osób nie kryło podziwu dla rzekomej decyzji holenderskich lekarzy zaskarżenia rządu za restrykcje związane z Covid-19. „Wooooow! Super! Tylko niech reszta świata się obudzi” - napisał jeden z komentujących. „Brawoooooooo” - dodał inny. A „kiedy my?” - pytał ktoś.

W artykule dołączonym do posta czytamy: „Holenderscy lekarze zebrali się, aby wygłosić swoje stanowisko, wobec podejmowanych przez rząd działań, spowodowanych światową pandemią koronawirusa”. 

Nie wiadomo, jacy lekarze ani gdzie

Problem w tym, że nikt o pozwie lekarzy w Holandii nie słyszał. Nie było to spotkanie holenderskich lekarzy, ale spotkanie w Berlinie grupy, która nazwała się World Doctors Alliance.  Z Holandii uczestniczyła w nim dr Elke F. de Klerk. O innych lekarzach holenderskich nic nie wiadomo.

Zapytaliśmy o pozew największą i najstarszą organizację zrzeszającą lekarzy w Holandii - Holenderskie Królewskie Towarzystwo Medyczne (Royal Dutch Medical Association, KNMG).

- Nic nam nie wiadomo o pozwie holenderskich lekarzy przeciwko rządowi. Nasza organizacja KNMG nie złożyła żadnego pozwu - przekazała 12 lutego mailem przesłanym do agencji AFP Johanna Geerlink, rzeczniczka KNMG. 

- Prawdą jest, że dr. de Klerk wyraziła taki zamiar jednak jak do tej pory nie widzę, by taki pozew został złożony, - przekazał 12 lutego mailem przesłanym do agencji rzecznik prasowy rządowego zespołu zarządzania kryzysowego na czas pandemii Covid-19, Robin Middel.

Jest pozew, ale złożony przez tancerza 

Działania dr de Klerk nie są związane z inicjatywą grupy Viruswaarheid, która pozwała rząd za wprowadzenie godziny policyjnej na terenie Królestwa Niderlandów. Grupę założył tancerz Willem Engel. We wtorek 16 lutego, sąd nakazał rządowi holenderskiemu natychmiastowe zniesienie godziny policyjnej. Według sądu, rząd nie miał podstaw prawnych do wprowadzenia godziny policyjnej. 

Grupa organizuje demonstracje przeciwko restrykcjom nałożonym w związku z epidemią. Engel stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktywistów anty-Covidowych w Holandii. Porównuje restrykcje do rządów dyktatury. Godzinę policyjną rząd wprowadził 23 stycznia. Decyzja ta spowodowała falę manifestacji w całym kraju.

Holenderscy lekarze zebrali się - Manipulacja

Ale wróćmy do Berlina. Punktem wyjścia całej informacji jest wypowiedź lekarki holenderskiej dr Elke de Klerk z 10 października na spotkaniu grupy, która nazwała się World Doctors Alliance. Wypowiedź odnaleźliśmy m.in. w publikacji na holenderskim portalu dla lekarzy Medisch contact i w wielu nagraniach krążących na Facebooku. Część z nich YouTube usunął. 

Zrzut ekranu z Facebooka z 13 lutego 2021 r. z nagrania ze spotkania grupy lekarzy antyszczepionkowych w Berlinie

Nie było to spotkanie holenderskich lekarzy, jak czytamy w artykule, ale grupy zrzeszającej lekarzy, naturopatów, różnych osób negujących pandemię, sprzeciwiających się szczepieniom i testom na Covid-19. de Klerk podczas spotkania w niemieckiej stolicy zapowiedziała, że „holenderscy lekarze złożą pozew przeciwko holenderskiemu rządowi, aby usunąć COVID-19 z listy A chorób podlegających obowiązkowi zgłoszenia”. Prawdą jest to, że tak powiedziała. Ale czy tak zrobiła?

AFP Fact check i kilka innych portali fact checkingowych takich jak amerykański  Poynter i polskie Demagog i Konkret24 zweryfikowały fałszywe treści zawarte w wypowiedziach z nagrań, mówiące m.in o tym, że pandemia koronawirusa to nic innego jak grypa sezonowa, że maski nie chronią przed zarażeniem i, że szczepionki tylko bardziej rozsiewają wirusa.

Nagranie ze spotkania w Berlinie było bardzo popularne także w polskim internecie. Tylko na Facebooku zyskało blisko 9 tys. udostępnień.

Dr de Klerk mówi w nim: - Nazywam się Elke de Klerk, jestem z Holandii. Chcę powiedzieć, że nie mamy pandemii ani epidemii. Covid nie powinien znajdować się na liście A, ponieważ już wiemy, że jest to pospolity wirus grypy a grypa nie jest na tej liście. Przygotowujemy pozew przeciwko państwu wraz dużą grupą lekarzy a także pielęgniarek. Jesteśmy w kontakcie z 87 tysiącami pielęgniarek, które nie chcą szczepionki. (...) Nie ma pandemii. Dlaczego nasze dzieci są w maskach. Panikę powodują fałszywie pozytywne testy PCR. 89-94% testów pokazuje fałszywie pozytywne wyniki" - mówi. 

Mówi też, że zorganizowała międzynarodową konferencję naukową lekarzy na temat etyki w ramach założonej przez siebie fundacji o nazwie Artsen Voor Waarheid. Na stronie nie widać zbyt wielu nazwisk lekarzy. Są projekty listów, które de Klerk proponuje rozsyłać. Fundacja przypomina niemiecką fundację Ärzte für Aufklärung (Lekarze dla Edukacji) założoną przez  Heiko Schöning działacza antyszczepionkowego w Niemczech. Pisał o nim portal factcheckingowy Correctiv.

Odszukaliśmy dr de Klerk i zadzwoniliśmy do niej

Lekarka figuruje w rejestrze lekarzy. Z bazy lekarzy Doctena dowiedzieliśmy, że pracuje w Belgii, w Wommelgem, na przedmieściach Antwerpii.  Dzwoniąc do tej przychodni lekarskiej dowiedzieliśmy się, że od marca 2020 r. w niej już nie pracuje. Na swoim profilu na Facebooku lekarka opublikowała swój adres mailowy. Na nasze maile nie odpowiedziała jednak, więc znaleźliśmy telefon i zadzwoniliśmy. Obecnie nie praktykuje. Formalne nie została zwolniona, jak nam powiedziała, ale od kilku miesięcy nie otrzymuje już zleceń na zastępstwa które jej powierzano.  

 - Rzeczywiście tak powiedziałam w Berlinie w październiku. I taki był początkowy plan. Ale po namyśle z adwokatami zrezygnowaliśmy z pozwu. Zmieniliśmy strategię. Doszliśmy do wniosku, że to by było zbyt kosztowne - powiedziała dr de Klerk agencji AFP w rozmowie telefonicznej 12 lutego.

- Teraz wysyłamy listy do rządu i pomagamy ludziom składać zawiadomienia o odpowiedzialności, w tym karnej - dodała lekarka.

Mówi też o tym w nagraniu na swoim profilu na Facebooku, w którym zachęca do wysyłania pism - zawiadomień o odpowiedzialności do Premiera Marka Rutte (w styczniu podał się do dymisji) i do ministra zdrowia. 

Zapytaliśmy ją też, jak udało jej się dotrzeć aż do 87 tys pielęgniarek w Holandii, czyli blisko do połowy spośród 187 tys. pielęgniarzy i pielęgniarek pracujących w tym kraju.  

- Poparcie otrzymałam na grupie na Facebooku - powiedziała nam. Nie podała żadnego innego źródła, ani potwierdzenia liczby pielęgniarek w Holandii niechętnych szczepieniom.

Może to dać do myślenia: czy na podstawie wyrażanych opinii na Facebooku, można wysnuć wniosek o liczbie pielęgniarek, które nie planują się zaszczepić i to w czasie, kiedy jeszcze nie było szczepionki?

Pewien sceptycyzm wobec szczepionek wśród wśród części pielęgniarek holenderskich wykazało przeprowadzone we wrześniu badanie sondażowe (10-20 września 2020 r. w grupie 12 tys.respondentów.) Na pytanie: „Jeśli szczepionka zostanie pomyślnie przetestowana i okaże się skuteczna, czy planujesz ją przyjąć?”, 37% odpowiedziało twierdząco, kolejne 37% odpowiedziało, że nie wie, a 26% przecząco.

Zrzut ekranu z 14 lutego 2020 r. z badania sondażowego na temat szczepionek w Holandii

Z badania wynika istotnie, że ¼ respondentów była przeciwna szczepionce.

- Rzeczywiście tamto badanie odzwierciedla pewien sceptycyzm wobec szczepień, jaki pół roku temu panował w naszej grupie zawodowej - powiedział AFP 15 lutego rzecznik największej organizacji pielęgniarek w Holandii Verpleegkundigen & Verzorgenden Nederland, Joost Dekkers. 

- Jednak obecnie sytuacja jest diametralnie inna. Głos, który zdecydowanie dominuje wśród pielęgniarek i pielęgniarzy to: „kiedy wreszcie dostanę szczepionkę? Czy zdążą mnie zaszczepić przed nadejściem III fali i wariantu brytyjskiego Covid-19”. Nie mamy dokładnych danych, jaka część pielęgniarek jest już zaszczepiona, ale z pewnością twierdzenie, że 87.000 jest przeciwnych szczepieniom nie ma obecnie żadnych podstaw - powiedział w rozmowie telefonicznej     

Podobny komentarz uzyskaliśmy ze strony rządowej.

- Nie mamy informacji, by taka liczba pielęgniarek miała odmawiać przyjęcia szczepionki - przekazał w mailu AFP 12 lutego rzecznik prasowy rządowego zespołu zarządzania kryzysowego na czas pandemii Covid-19, Robin Middel. 

W całkowitej liczbie szczepień, które rozpoczęły się 6 stycznia -  w tej chwili podano 694.888 dawek. Pielęgniarki stanowią, obok lekarzy i starszych osób z domów opieki, jedną z większych obecnie szczepionych grup.  


Wiadomo też, że różne wypowiedzi na temat szczepionek bada Inspektorat ds. Opieki Zdrowotnej i Młodzieży (IGJ) Holandii. Miał on kontaktować się z bliżej nieokreślonymi osobami w sprawie ich wątpliwych wypowiedzi na temat koronawirusa i przeciw szczepieniom. Tweet tej organizacji na ten temat nikogo nie wymiena z nazwiska, ale sygnalizuje gotowość do „podjęcia działań w razie potrzeby”:

Napisała o tym regionalna holenderska gazeta BN deStem. Według niej, chodzi o wypowiedź dr de Klerk podczas manifestacji antyszczepionkowej w Eindhoven w grudniu, gdzie lekarka twierdziła, że osoby zaszczepione staną się „własnością Microsoftu” i że „szczepionki przemycane są potajemnie podczas wykonywania testów w kierunku COVID-19”.

Wniosek: stwierdzenie, że holenderscy lekarze pozwali rząd w związku z pandemią koronawirusa, jest fałszywe. Doszło w tym wypadku do manipulacji kontekstem. Pominięte zostały kluczowe dla każdej informacji elementy takie jak data i miejsce wypowiedzi oraz okoliczności w jakich ona padła. Zawarta w artykule informacja oparta jest bowiem na starej, nieaktualnej wypowiedzi jednej lekarki o antyszczepionkowych poglądach i nie reprezentującej tej grupy zawodowej.