Nie, to nie są prawdziwe zdjęcia z płonącej Australii. To fotomontaż

Zdjęcie dziewczynki w masce gazowej było udostępniane setki razy na Facebooku, Instagramie i Twitterze. Wiele osób uwierzyło, że dziewczynka trzyma w rękach uratowanego z płomieni misia koalę. Tak naprawdę to fotomontaż zrobiony przez artystkę z Nowej Południowej Walii w Australii. 

Posty ze zdjęciem pojawiły się pod koniec grudnia. Miały tysiące udostępnień na całym świecie, w różnych językach (po angielsku, francusku, turecku). W Polsce było udostępniane przez użytkowników Twittera. Opublikował je również miesięcznik Viva na swoim koncie na Instagramie, który śledzi blisko 83 tys. obserwujących.   

Zrzut ekranu z Instagrama z 8 stycznia 2020 r.

- „Klimatyczne samobójstwo”, tak niektóre media określają to, co dzieje się tam w tym momencie. Australia płonie, a ratunku nie widać. Skuteczną walkę z ogniem utrudniają wichury towarzyszące pożarom i temperatura przekraczająca 40 stopni Celsjusza. Szacuje się, że mogło zginąć 500 milionów ssaków, ptaków, gadów, może nawet całe gatunki... Więcej informacji znajdziecie na Viva.pl - pisała na początku stycznia redakcja.

Dziewczynka z koalą pojawiła się wśród innych zdjęć z gwiazdami Vivy. 

Zrzut ekranu z Instagrama z 8 stycznia 2020 r.

Obraz dziewczynki w masce gazowej Viva zamieściła także na swojej stronie na Facebooku.

Zrzut ekranu z Facebooka z 8 stycznia 2020 r.

To grafika

Jak się okazało zdjęcie nie jest prawdziwe. To fotomontaż wykonany przez australijską graficzkę i fotografkę z Nowej Południowej Walii, jednego z najbardziej dotkniętych pożarami stanów we wschodniej Australii. Fotografka zamieściła swoją pracę na Instagramie i na Facebooku. W opisach poinformowała jednocześnie, iż  jest to jej artystyczne dzieło dedykowane australijskim strażakom.

Zrzut ekranu z Instagrama z 8 stycznia 2020 r.

- Od kilku smutnych dni szaleją pożary w sąsiednich rejonach - pisała artystka.

- Tak więc moją dzisiejszą pracę poświęcam wszystkim odważnym STRAŻAKOM, którzy próbują ratować Matkę Ziemię i wszystkie jej dzieci - pisała 22 grudnia 2019 r.

Aktualizując swój post poprosiła użytkowników, żeby udostępniając go pamiętali o zaznaczeniu, że jej praca powstała w Photoshopie, z czego znane jest je konto.  

Dziennikarze fact-checkingu AFP skontaktowali się w poniedziałek, 6 stycznia, z artystką, mieszkającą nad zatoką Illawara, na południowym zachódzie od Sydney. Poinformowała nas, że do stworzenia pracy użyła zdjęcia swojej córki. Na oryginalnym zdjęciu widać bawiącą się w wodzie dziewczynkę z kokardką na głowie, zamiast maski gazowej i łopatką w ręku, zamiast koali. W tle widać linię brzegową w barwach zachodzącego słońca. 

(Thuie / Thousand Fold Photography)

- Chciałam w swojej pracy pokazać to wszystko przez co obecnie przechodzimy: pożary, ludzi nimi dotkniętych, maski gazowe które muszą nosić ci którzy znajdują się w zagrożonych strefach i to że zwierzęta są równie dotknięte co ludzie - powiedziała AFP artystka. 

Premier Nowej Południowej Walii w Australii, Gladys Berejiklian, poinformowała w poniedziałek, 6 stycznia, że w stanie odnotowano ponad 130 ognisk pożarowych. Bilans ofiar w Australli do środy zwiększył się do 26 osób.

Jak powstała dziewczynka w masce gazowej?

Tym razem zawiodło wyszukiwanie zdjęcia przy użyciu odwrotnego wyszukiwania obrazem. Wyszukiwanie zarówno w wyszukiwarkach Google Images, jak i w rosyjskim Yandexie nie dało oczekiwanych rezultatów. Zdjęcie podzieliliśmy na mniejsze części i dopiero te mniejsze fragmenty wyszukaliśmy przy użyciu odwrotnego wyszukiwania obrazem. Poniżej zrzut ekranu z podzielonym na fragmenty zdjęciem.   

Okazało się, że fragment z koalą pochodzi ze zdjęcia opublikowanego w maju 2016 r. na stronie Unsplash. W trakcie fotomontażu, usunięte zostały liście, a koalę odwrócono w lustrzanym odbiciu.   

Natomiast kłęby dymu i płomienie pochodzą ze zdjęć z tej samej strony, były publikowane tu i tu

W czerwonych kółkach zaznaczyliśmy identyczne kłęby dymów. Grafiki można porównać poniżej. 

Od kiedy wybuchły pożary w Australii, w mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo fałszywych treści. Prócz prawdziwych zdjęć ukazujących dramat Australijczyków,  zamieszczane są również fotografie, które są całkowicie wyrwane z kontekstu.

W jednym z naszych artykułów, dokładnie opisaliśmy skąd pochodzą zdjęcia kangurów, które użytkownicy mylnie biorą za zwierzęta uratowane z pożaru.  

Innym przykładem dezinformacji jest post ze zdjęciem tygrysa w płomieniach, który w ciągu 48 godzin zyskał 85 tys. udostępnień na Facebooku. Zdjęcie pochodzi z Dżakarty, w Indonezji, gdzie zrobiono je 12 listopada 2012 r., a nie jak jest opisywane jako zdjęcie, które zrobiono w ostatnich dniach w Australii. Zresztą tygrysy w Australi żyją tylko w zoo, gdyż nie występują tam w środowisku naturalnym.  

Zrzut ekranu z 6 grudnia 2020 r.

Użytkowników wzrusza też bardzo zdjęcie rodziny, która przed płomieniami schroniła się w wodzie. Zdjęcie jest prawdziwe, zrobiono je rzeczywiście w Australii, jednak nie w ostatnich dniach, lecz sześć lat temu. Pochodzi z Tasmanii, wyspy należącej do Australii. 

Zrzut ekranu z 6 stycznia 2020 r.

Brytyjski dziennik The Guardian opublikował je w swym artykule 10 stycznia 2013 r.  

Zrzut ekranu ze strony The Guardian z 6 stycznia 2020 r.
Maja Czarnecka