Zrzut ekranu z Facebooka z 7 stycznia 2020 r.

Nie, to nie są zdjęcia ocalonych kangurów z pożarów w Australii

Zdjęcia kobiety, do której przytula się dzikie zwierzę, były udostępniane setki razy na Facebooku, Instagramie i Twitterze. Wielu użytkowników uwierzyło, że kangury uratowano przed pożarami. Tak naprawdę, zwierzęta widoczne na zdjęciach uratowano kilka lat temu, a zdjęcia pochodzą z ośrodka dla dzikich zwierząt w centralnej Australii, która nie została dotknięta pożarami.

Posty z kangurem przytulającym się do kobiety w białej sukience pojawiły się w mediach społecznościowych pod koniec grudnia i na początku stycznia. - Uratowany kangur nie może przestać tulić ochotników, którzy uratowali mu życie - pisze jedna z użytkowniczek Twittera.

Zrzut ekranu z Twittera z 7 stycznia 2019 r.

Sporo innych zdjęć pojawiło się także na Facebooku. Dwa z nich przedstawiają kobietę, która również pozuje do zdjęć z kangurem. 

Zrzut ekranu z Facebooka z 7 stycznia 2020 r.

Kolejne zdjęcie, które stało się bardzo popularne w mediach społecznościowych pokazuje młodego kangura, który kurczowo trzyma się ludzkiego uścisku. Zdjęcie udostępniła na Instagramie aktorka Maja Ostaszewska, a na Facebooku piosenkarka Daria Zawiałow.

Zrzut ekranu z Instagrama z 8 sierpnia 2019 r.

Fałszywy kontekst

Wspomniane przez nas zdjęcia, które w tym momencie są licznie udostępniane przez użytkowników mediów społecznościowych, pochodzą z ośrodka dla kangurów na Terytorium Północnym w Australii w Alice Springs - The Kangaroo Sanctuary Alice Springs. Ośrodek założył w 2005 r. Chris „Brolga” Barns, który zajmuje się ratowaniem młodych, osieroconych, ale też dorosłych kangurów.

Jeśli chodzi o zdjęcie kobiety w białej sukience, to pochodzi ono z filmu, który został opublikowany 1 stycznia przez fanpage The Kangaroo Sanctuary Alice Springs.

Film przedstawia dziennikarkę modową Laurę Brown, która jest redaktorką naczelną magazynu InStyle. W środę, 8 stycznia redaktorka napisała na Instagramie wiadomość, że bardzo ją cieszy duża poopularność zdjęcia, mimo że ona nie uratowała Abi z pożarów. Brown apeluje też, by każde udostępniane z nią zdjęcie miało odnośnik do ośrodka The Kangaroo Sanctuary i było połączone z informacjami o datkach dla takich organizacji jak WIRES Wildlife Rescue, Wildlife Victoria i Wild 2 Free Kangaroo Sanctuary. 

Królowa Abi

Kangur, którego przytula kobieta ma na imię Abigail, choć wolontariusze schroniska potocznie nazywają ją Królową Abi. Ośrodek potwierdził dziennikarzom AFP, że posty udostępniane na Facebooku w kontekście pożarów w Australii wprowadzają w błąd.
- Zdjęcia przedstawiają uratowaną przez nas kangurzycę Abi, która przyjechała z Nowego Jorku. Nie uratowaliśmy Abi z pożaru. Nasz region na szczęście nie jest nim ogarnięty - pisali do nas 7 stycznia przedstawiciele ośrodka.

Abi pojawia się również na zdjęciach, na których widać, jak przytula się do kobiet w czarnej i czerwonej bluzie. Fotografie pochodzą z 2015 i 2016 r.

Zrzut ekranu z Instagrama z 8 stycznia 2019 r.
Zrzut ekranu z Instagrama z 8 stycznia 2019 r.

Jak mówią AFP przedstawiciele ośrodka, Abi ma dziś 14 lat i została uratowana w 2006 r. W 2013 r., poruszającą historię jej ocalenia udostępnił na Facebooku założyciel ośrodka Chris „Brolga” Barns.

- Abi przybyła do mnie jako pięciomiesięczna sierota. Miała mnóstwo ran i zadrapań. Wyrosła na bardzo zdrową siedmiolatkę i jest jedynym kangurem, który przychodzi i chce się ze mną tulić - pisał wtedy na Facebooku Barns.

Inga

Kolejne zdjęcie przedstawia młodego kangura, który mocno przytula się do rąk człowieka. Zdjęcie pochodzi z 2015 r. i jest to fragment z filmu udostępnionego na Facebooku. Film udało nam się znaleźć za pomocą programu TinEye. Przedstawia osieroconą kangurzycę Ingę, która bawi się z założycielem ośrodka. 

Pożary w Australii

By potwierdzić słowa ośrodka o pożarach, sprawdziliśmy również dane rządu Terytorium Północnego, z których wynika, że w Alice Springs 7 stycznia odnotowano nieliczne podpalenia trawy. Region ten znajduje się daleko od głównych ognisk pożarów, które pojawiły się rejonie Nowej Południowej Walii i stanu Wiktoria. Dotknięte ogniem rejony można zobaczyć na mapie Google’a.

Natalia Sawka