Heather image kursy

Nie, to nie są unijne dofinansowania do kursów językowych

Copyright © AFP 2017-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Informacje na Facebooku o dofinansowaniach do kursów językowych są łudząco podobne do programów finansowanych ze środków Unii Europejskiej. Jednak w rzeczywistości są to strony, które oferują nieuczciwe praktyki marketingowe.

Posty z ogłoszeniami o grantach lub dofinansowaniach pojawiają się raz na jakiś czas na Facebooku, ostatnio w sierpniu i wrześniu. Udostępniali je użytkownicy z różnych regionów Polski, m.in. z województwa kujawsko-pomorskiego. Posty odsyłają do różnych stron. 

Zrzut ekranu postów na Facebooku zachęcających do udziału w kursach językowych. 3 października 2019 r.

Zachęceni klikamy w jeden z linków. Otwiera nam się strona o nazwie „wojewódzki-serwis-informacyjny.com” która proponuje dofinansowania dla osób fizycznych mieszkających w Polsce. Z  kolei, inna strona o nazwie „programrefundacji.pl” proponuje dofinansowania dla kobiet z województwa mazowieckiego w wieku 18-24 lat.

Zrzuty ekranu z Facebooka z 3 października 2019 r.

Niebieskie tło, mapa administracyjna Polski w żółtym kolorze, żółte gwiazdki jak na fladze europejskiej wszystko to sugeruje, że są to programy unijne. Polska jest największym beneficjentem spośród wszystkich nowych państw członkowskich, jeśli chodzi o fundusze unijne. W ciągu 15 lat od wejścia Polski do Wspólnoty uzyskała 675 mld zł. 

By zapisać się na kurs językowy wystarczy wypełnić formularz zgłoszeniowy, przesłać dane, imię i nazwisko, numer telefonu i adres emailowy. Tak też zrobiliśmy. Nastepnego dnia zadzwoniła do naszej redakcji przedstawicielka kursów. Przytaczamy naszą rozmowę.

Przedstawicielka kursów: Dzwonię ze szkoły językowej, oddzwaniam na Pani zgłoszenie. 

Dziennikarka AFP: Znalazłam ogłoszenie na Facebooku o kursach w Mazowieckim, jestem zainteresowana takim dofinansowaniem.

Przedstawicielka kursów: Jaki język panią interesuje? 

Dziennikarka AFP: Angielski.

Przedstawicielka kursów: Od podstaw czy kontynuacja? Zależy pani bardziej na regułach gramatycznych czy komunikacji?

Dziennikarka AFP: Chodzi mi o konwersacje. 

Specjalistka: Nasze kursy są na platformie internetowej. Dostęp do nich jest online. Do dyspozycji będzie miała pani trzy poziomy zaawansowania: możliwość opanowania języka na poziomie podstawowym, średniozaawansowanym i zaawansowanym. Kurs zakończy się na poziomie C1. Nauka polega na metodzie audiolingwalnej. To metoda odsłuchowo-powtórzeniowa. Będzie pani miała dołączoną wymowę lektora. Lektor będzie wymawiał poszczególne zwroty i wyrażenia i będzie to skojarzone z obrazkiem, który usprawni proces zapamiętywania poszczególnych zwrotów i wyrażeń. To nie są kursy stacjonarne. Pakiet kursu będzie zawierał 150 lekcji po 45 minut. Do dyspozycji  będą gry, językowe formy gramatyczne i wymowa lektora, dzięki czemu opanuje pani wymowę, żeby móc bez problemu konsultować się z osobami w danym języku.

(...)

Przedstawicielka kursów: Z jakiego województwa Pani jest?

Dziennikarka AFP: Mazowieckie

Przedstawicielka kursów: (Pyta o rok urodzenia dziennikarki) Czy korzystała Pani z dopłat w ostatnim roku? 

Dziennikarka AFP: (Podaje rok urodzenia) (...) Nie, nie korzystałam z dopłat 

Przedstawicielka kursów: Dziękuję sprawdzam weryfikację (...) Widzę, że spełnia pani kryteria i otrzymuje pani od nas bonifikatę wkładu własnego do wysokości 80 proc. ceny podstawowej. Rozumiem, że jest Pani zainteresowana? 

Dziennikarka AFP: Jaka jest cena?

Przedstawicielka kursów: 279 zł to opłata jednorazowa. Przy 1400 zł za cały kurs otrzymuje pani 80 proc. dofinansowania. Pani pokrywa tylko 20 proc. tej kwoty, czyli 279 zł. Sam kurs kosztuje 1400 zł, ze względu na to, że są one certyfikowane. Ma pani możliwość ćwiczeń i dołączone formy gramatyczne, gry. Koszty przesyłki pokrywa nasza firma. Kurs jest dożywotni. Rozumiem, że jest pani zainteresowana?

Dziennikarka AFP: Kto udziela dofinansowania?

Przedstawicielka kursów: Firma DTMO

Dziennikarka AFP: Jakie to są środki?

Przedstawicielka kursów: To są środki prywatne. Organizuje je strona wojewódzkiego serwisu informacyjnego. Finansuje firma DTMO, która objęła patronat nad projektem „Lepsza przyszłość” z dofinansowaniem 80 proc. na naukę języków obcych. Program jest przeznaczony dla osób spełniających kryteria dofinansowania szczególnie w województwach zagrożonych dużą migracją środowiskową, która nie pozwala na stabilny rozwój danego regionu. Jeżeli jest pani zainteresowana, to pobieram dane do przesyłki, pani płaci przy odbiorze. Jak pani otrzyma voucher z kodem aktywacyjnym i płyty CD, to będzie pani mogła zalogować się na dowolnym urządzeniu z dostępem do internetu. Dostęp do kursu można komuś przekazać lub podarować w prezencie. Decyzję należy podjąć dzisiaj do godz. 16. Mamy bardzo dużo kandydatów i zgłoszeń.

Dziennikarka AFP: Dziękuje zastanowię się.

Czym jest program “Lepsza przyszłość”

Postanowiliśmy dowiedzieć się więcej na temat programu “Lepsza przyszłość”, o którym wspominała przedstawicielka kursów.

W całej Polsce jest ich aż 485. W samym województwie lubelskim 33.  Łatwo je znaleźć. Programy unijne można wyszukać na mapie dotacji  oraz w bazie konkurencyjności

Zrzut ze strony mapadotacji.gov.pl z 3 października 2019 r z programami Lepsza przyszłość

Jedną z instytucji, która realizuje ten program jest Centrum Kształcenia Proeuropejskiego (CKP) w Lublinie. Zapytaliśmy przedstawiciela centrum, jak wygląda realizacja programu.

- Rzeczywiście realizujemy program o tej nazwie, ale nie jest to kurs językowy. Celem projektu „Lepsza przyszłość” jest aktywizacja społeczno-zawodowa osób z niepełnosprawnością, które są zagrożone ubóstwem i wykluczeniem społecznym- tłumaczy Paweł Rowiński z CKP. Przesyłamy mu link do programu z kursem. 

-  To zbierzność nazwy. I jakaś dziwna strona? Ma tylko linki wewnętrzne odsyłające do siebie nawzajem nie dających wyjścia na zewnątrz? Nie ma też ologowanych znaków i podstawowych informacji o programie - dziwi się. 

Zrzut ekranu z 3 października 2019 r. Po lewej, ze strony programu Lepsza Przyszłość. Po prawej, kursu językowego z rzekomymi grantami.

Na czerwono zaznaczyliśmy, po lewej, prawdziwe znaki. Są one ściśle określone w dyspozycjach unijnych. Po prawej, w czerwonym kółku podrobiony znak mający zaledwie 9 gwiazdek a nie 12 jak na fladze UE.

Diabeł tkwi w szczegółach

Strony programów unijnych wyglądają zupełnie inaczej.  Musi ona zawierać dokładne dane o finansowaniu. Programy mają ramy czasowe, nie są bezterminowe. Zasady oznakowania takich projektów są ściśle określone. Obowiązkowo musi na niej figurować znak Funduszy Europejskich, znak Unii Europejskiej a w przypadku projektów współfinansowanych z programu regionalnego również herb województwa lub oficjalne godło promocyjne.

Entuzjastyczni kursanci z portali randkowych

Gdy wejdziemy na stronę Wojewódzkiego Serwisu Informacyjnego, na samym dole wyświetlą się nam komentarze osób, które dziękują za wzięcie udziału w programie. Wszystkie są entuzjastyczne. Próbowaliśmy dotrzeć do autorów poprzez wyszukanie zdjęć przy pomocy odwrotnego wyszukiwania grafiki. Kursant opisany jako Marcin to mężczyzna z portalu randkowego osobie.pl. W serwisie zarejestrował się 13 lat temu.

Zrzut ekranu z 3 października 2019 r. Po lewej, ze strony „dofinansówywanych kursów językowych. Po prawej, ze strony portalu randkowego.

Inne zdjęcia pochodzą z bezpłatnych baz zdjęciowych.

Sprawdzamy kto oferuje szkolenie. Jedną znich jest Spółka DTMO. Jej kapitał zakładowy to 5 tys. zł. i jednoosobowy zarząd - czytamy w KRS. Ani słowa o kursach językowych. Strona programrefundacji.pl odsyła zaś do firmy Titanium Marketing Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, przy ul. Marszałkowskiej 58/15. To adres firm oferujących biura wirtualne. 

Wielu użytkowników padło ofiarą ogłoszeń. Tak naprawdę trudno im zarzucić łamanie prawa. O dofinansowaniach językowych pisał rok temu polski serwis internetowy zajmujący się ceberbezpieczeństwem niebezpiecznik. Ostrzeżenia zamieszczali też użytkownicy na Facebooku  i Twitterze. Kupiły one kurs, który niektóre szkoły językowe między innymi Centrum Języków obcych Archibald oferują bezpłatnie.

Jedno jest pewne: użytkownicy którzy ostatecznie nie zdecydowali się na kurs a jedynie wypełnili formularz zgłoszeniowy zostali zasypani na swoich skrzynkach mailowych spamowymi informacjami. A w konsekwecji mogli też paść ofiarą „phishingu”, czyli kradzieży danych internetowych.  

 
Maja Czarnecka