
Nie, rząd nie ma planów rozpylania środków dezynfekujących przeciw koronawirusowi
- Ten artykuł jest starszy niż rok.
- Opublikowano 23/03/2020, 20:14
- Zaktualizowane w 24/03/2020, 11:43
- Przeczytasz w ciągu 3 minut
- Autor: Maja CZARNECKA
Copyright © AFP 2017-2025. Jakiekolwiek komercyjne wykorzystywanie powyższych treści wymaga subskrypcji serwisu. Więcej informacji znajdą Państwo pod tym linkiem.
- Uwaga Wrocław! - czytamy w poście, który pojawił się w poniedziałek.
- Dziś wieczorem od 23:40 nikt nie powinien być na ulicy. Drzwi i okna muszą pozostać zamknięte, ponieważ pięć helikopterów rozpyla środki dezynfekujące w powietrze, aby wyeliminować koronawirusa - czytamy dalej.

Czytając dyskusję pod postem widać, że ta zapowiedź u wielu internautów zasiała wątpliwość w sens takiej akcji. „To i tak nic nie da” - pisali. Mechanizm przekazywania był zawsze ten sam: „znajomy wysłał, to wysyłam dalej” - napisała jedna z użytkowniczek.

Podobne posty, ale mówiące o pięciu helikopterach mających latać nad Holandią, pojawiły się wcześniej wśród polskich i holenderskich użytkowników m.in. tu i tu. Dołączono do nich materiał z hiszpańskojęzycznej telewizji nadawanej ze Stanów Zjednoczonych ARV z sierpnia 2019 r. o groźnym wirusie przekazywanym przez komary, nie mającym jednak nic wspólnego z obecną epidemią koronawirusa.
Podpis figurujący pod materiałem telewizyjnym, po przetłumaczeniu na polski, daje nam dokładnie ten sam tekst, który przekazywany był w krążących wśród polskich użytkowników postach o rzekomej akcji dezynfekcji.

Dementi
Informację o akcji w Polsce zdementowano w kilku źródłach. - To nieprawdziwa informacja. Nie ma takich planów - powiedział nam w poniedziałek Janusz Cieszyński, podsekretarz stanu w ministerstwie zdrowia.
- Informujemy, że informacja dot. rzekomej dezynfekcji prowadzonej ze śmigłowców jest w 100 proc. fake newsem - tego samego dnia przekazało nam również ministerstwo obrony narodowej.
Informację zdementował też wojewoda dolnośląski. - To bzdura - stwierdził krótko Jarosław Obremski na antenie Radia Wrocław.
Nie rozpyla się nocą
- Takich lotów nigdy nie wykonuje się nocą. Pilot oblatując śmigłowcem teren zabudowany, gdzie są drzewa, bloki, słupy elektryczne czy wieże musi mieć idealną widoczność. W nocy takiej nie ma. Żaden odpowiedzialny pilot nie wykona takiego lotu po ciemku - mówi kpt. Piotr Lipiński, pilot z trzydziestoletnim stażem, zapytany o techniczne aspekty wykonalności takiej operacji.
- Jeżeli dokonuje się takich oblatywań np. w celu rozpylenia środków owadobójczych na komary, to zawsze odbywa się to za dnia ze względu na bezpieczeństwo. Na ogół też po południu, kiedy jest najsłabszy wiatr. Lot należy wykonać na jak najniższej wysokości, niewiele ponad czubkami drzew, wtedy wydajność jest największa - przekonuje.
- Ponadto rozpylanie czegokolwiek przy ujemnych temperaturach, jakie mamy obecnie nocą (ok. - 6 stopni Celsjusza przyp. red.), nie ma żadnego sensu, gdyż środki tracą swoje właściwości chemiczne nim dotrą na ziemię. Nie mówiąc już o wielu innych czynnikach, takich jak np. że Polska ma mało odpowiednich maszyn do tego typu operacji - twierdzi.
Niebo online
Niebo możemy też śledzić za pomocą aplikacji flight radar 24. Samoloty i śmigłowce są na ogół wyposażone w transpondery, które umożliwiają nam śledzenie ich w czasie rzeczywistym na ekranie. Obecnie przestrzeń powietrzna nad Europą i Polską jest prawie pusta w związku z zawieszeniem lotów na czas epidemii. Pojawienie się śmigłowca łatwo zauważylibyśmy na niezatłoczonym wirtualnym niebie. Tak wyglądała przestrzeń powietrzna w poniedziałek wieczorem o 23:40 nad Wrocławiem.

Jak widać, na zrzucie ekranu ze strony flightradar24.com, w poniedziałek o godzinie 23:40 w przestrzeni powietrznej nad Wrocławiem nie było żadnych maszyn lotniczych. Godzinę później również.

Zastanawiasz się czy informacja jest prawdziwa? Napisz do nas. Sprawdzimy
Skontaktuj się z nami