Nie, ten helikopter nie rozpylał żadnych „chemikaliów” nad oblodzoną elektrownią wiatrową

Copyright © AFP 2017-2021. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Tysiące użytkowników Facebooka udostępniło na początku lutego zdjęcie, na którym widać jak helikopter odmraża elektrownię wiatrową. W opisie czytamy, że do usunięcia lodu ze śmigieł wiatraka rozpylane są „ciężkie chemikalia”. To nieprawda. Helikopter ze zdjęcia nie rozpylał żadnych „chemikaliów” tylko gorącą wodę. Zdjęcie zrobiono kilka lat temu w Szwecji, w czasie testów tej nowej metody odmrażania. 

„Tak w praktyce wygląda czysta zielona energia zimą ....Helikopter na ropę, spryskuje ciężkimi chemikaliami łopaty zamarzniętego wiatraka, żeby ten mógł w ogóle wyprodukować chociaż odrobinę czystej energii” - czytamy na stronie Głos Podkarpacki w publikacji zamieszczonej 17 lutego.

Zrzut ekranu z Facebooka z 18 lutego 2021 r.

Zdjęcie wraz z podobnym opisem miało blisko 90 tys. udostępnień na Facebooku m.in. po polsku (1, 2), niemiecku (1, 2, 3 ) francusku (1, 2), angielsku (1). Na Twitterze rzekomą informację o zrzucanych chemikaliach z helikoptera opublikował brat Tomasz Żak z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów - Prowincji Krakowskiej, a za nim blisko 400 użytkowników. Zdjęcie ukazało się także na Wykopie. Szeroko komentowała je - na ogół prześmiewczo, branża energetyczna związana z produkcją energii na bazie węgla m.in fanpage KM NSZZ Solidarność 80 KWB Turów.

W postach po polsku nie jest sprecyzowane o jaką elektrownię chodzi, ani w jakim kraju zrobiono zdjęcie. W postach po niemiecku czytamy, że w „ten sposób odladzane są śmigła wiatraka w Niemczech”. Ich autorzy powołują się na artykuł ze strony niemieckiego radia  Deutschlandfunk. 

Nasi koledzy z Faktencheck AFP sprawdzili co dokładnie mówi publikacja pochodząca z 2014 r. „Jeśli na łopatach wirnika turbin wiatrowych utworzy się lód, turbiny są natychmiast wyłączane - przynajmniej w Niemczech. W Szwecji inaczej podchodzi się do takich sytuacji. Stosuje się różne metody odladzania. Jedną z nich jest gorący prysznic wodny z helikoptera".

Jak zwykle, wyszukaliśmy grafikę przy użyciu odwrotnego wyszukiwania obrazem w połączeniu ze słowami „Szwecja” i „odladzanie” i otrzymaliśmy kilka wyników pokazujących zdjęcie helikoptera. Wśród nich znalazło się opracowanie opublikowane w 2016 r. przygotowane przez szwedzkie firmy energetyczne, w którym omówiono możliwość awaryjnego odladzania turbin wiatrowych przy użyciu gorącej wody. Poniżej zrzut ekranu z tytułowej strony badania zrealizowanego w latach 2014-2016.

Zrzut ekranu z opracowania szwedzkiego producenta energii Energiforsk z 18 lutego 2021 r.

Całą operację można też zobaczyć na filmie opublikowanym na YouTubie. 

W opracowaniu czytamy, że dla wypróbowania „obiecującej, nowej technologii wykorzystania ciepłej wody do usuwania oblodzenia z łopat turbin wiatrowych, w latach 2014-2016 zainicjowano projekt, przy wsparciu Szwedzkiej Agencji Energetycznej (...) i Alpine Helicopter." w innym artykule ze szwedzkiego magazynu "NyTeknik" z 2015 roku również czytamy o innowacyjnej metodzie z wykorzystaniem ciepłej wody. Do publikacji dołączono to samo zdjęcie helikoptera z podaniem źródła „Alpine Helicopter".

W 2015 r. artykuł po polsku, pod prześmiewczym tytułem - „Jak Szwecja walczy z globalnym ociepleniem” opublikowała również strona z branży energetycznej Elektryka - prąd nietyka. Dołączono to samo zdjęcie i krótki opis metody odladzania przy pomocy gorącej wody.

Zapytaliśmy o zdjęcie firmę Alpine Helicopter Sweden. „To zdjęcie pochodzi z jednego z naszych helikopterów i zostało zrobione w 2015 r. na północy Szwecji podczas projektu testowego odladzania gorącą wodą” - przekazał agencji AFP mailem 19 lutego Mats Widgren, dyrektor zarządzający. 

Chemikalia czy gorąca woda?

Jedną z metod usuwania oblodzenia na samolotach jest spryskiwanie powierzchni maszyn pod ciśnieniem gorącą mieszaniną glikolu i wody. Glikol jest dobrze nam znanym składnikiem dodawanym do zimowych płynów do mycia szyb.

Na 9 stronie opracowania szwedzkiej metody można przeczytać jednak, że zastosowana jest w niej jedynie czysta woda, „beż żadnych substancji chemicznych”, takich jak np. glikol.

Zrzut ekranu z Facebooka z 18 lutego 2021 r.

Vidgren potwierdził też, że helikopter spryskiwał  „tylko wodą, bez dodatku środków chemicznych. Hanna Magnusson, rzeczniczka Swedish Wind Energy Association (SWEA) przekazała AFP 19 lutego, że metoda z gorącą wodą jest „rzadko stosowana”. Częściej usuwa się lód gorącymu podmuchami powietrza. Łopaty wirników są też wyposażone w specjalne systemy zapobiegające powstawaniu oblodzenia.

A jakie metody stosuje się w Polsce?

- W Polsce , praktycznie nie spotykamy się z problemem zamarzniętych łopat turbiny. Wynika to z umiarkowanego klimatu, który występuje w naszym kraju - stosunkowo ciepłe zimy i niewielkie opady śniegu. Sporadyczne sytuacje, gdy na śmigłach wiatraka pojawia się lód, nie wymagają zewnętrznej interwencji. W takim przypadku, w sposób kontrolowany uruchamiamy turbinę, co powoduje, że kawałki lodu samoczynnie spadają na ziemię. W innym przypadku, decydujemy się na krótkotrwałe wyłączenie wiatraka do momentu, gdy wyższa temperatura powietrza, w naturalny sposób rozwiązuje problem,- przekazała 18 lutego rzeczniczka PGE Małgorzata Babska.

Podobnie jest w Niemczech. U naszego zachodniego sąsiada, gdzie źródła odnawialne stanowią dużo większy udział w mikście energetycznym, farmy wiatrowe są wyłączane przy bardzo niskich temperaturach. A to zdarza się to rzadko.

Wniosek: Helikopter pokazany na zdjęciu nie rozpylał żadnych „chemikaliów” nad elektrownią wiatrową. Zdjęcie zrobiono podczas próby metody odmrażania łopat wiatraka przeprowadzanej w Szwecji w 2014 r. Do wody nie dodano substancji chemicznych.