Nie, w warszawskich barach nie pojawiło się mięso z psów

Copyright © AFP 2017-2022. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Czy w warszawskich barach pojawiło się mięso z psów? Na dołączonym do artykułu zdjęciu widać martwe zwierzę. To manipulacja sprzed kilku lat. Może wywołać negatywne emocje wobec żyjących w Polsce Wietnamczyków. 

- Uwaga na mięso z psów w warszawskich barach! - grzmi tytuł artykułu, który pojawił się 4 grudnia 2019 na stronie twojenowinki.pl

Zrzut ekranu z 11 grudnia 2019 r.

Artykuł do którego prowadzi ten post ma 4,2 tys. reakcji na Facebooku oraz 1,2 tys. udostępnień. Był szeroko komentowany. Wcześniej ten sam artykuł pojawił się na kilku grupach m.in. #Psy - Zgubione/znalezione Cała PolskaPako i jego Przyjaciele, Przyjaciele Zwierząt.

Można w nim przeczytać, że rzeczniczka Straży Granicznej Dagmara Bielec-Janas poinformowała o zabezpieczeniu do kontroli mięsa w Wólce Kosowskiej. Poinformowała też, że część mięsa mogła pochodzić od psów, a samo mięso miało trafić m.in. do barów orientalnych w stolicy.

Postanowiliśmy wyszukać artykułu w sieci. Za pomocą wyszukiwarki Google’a szybko odnaleźliśmy jego pierwotną wersję. Ukazał się on na  warszawskim portalu informacyjnym wawalove.wp.pl.

Poniżej zamieściliśmy oba artykuły.  Są prawie identyczne. Na czerwono zaznaczyliśmy skopiowane fragmenty tekstu.     

Zrzut ekranu z 11.12.2019 r. Po lewej, artykuł na portalu twojenowinki.pl. Po prawej, na wawalove.wp.pl.

Artykuł na stronie twojenowinki.pl (z prawej strony) nie ma daty. Nieznany jest też z nazwiska jego autor, określony jedynie imieniem Wiktor, co również powinno nas zaniepokoić. Inaczej jest w artykule umieszczonym na portalu wawalove.wp.pl  (po prawej stronie), gdzie figuruje nazwisko autora oraz data publikacji: 29 listopada 2014 r. 

Brak daty wprowadza odbiorcę w błąd. Może on odnieść wrażenie, że chodzi o wydarzenia z ostatnich dni, podczas gdy cała sprawa z Wólki Kosowskiej wydarzyła się pięć lat temu.    

Rzeczniczka tłumaczy 

Skontaktowaliśmy ze Strażą Graniczną by wyjaśnić czy chodzi o sprawę sprzed kilku lat, czy o działania odnotowane w ostatnim czasie. 

- To stara sprawa. Rzeczywiście pięć lat temu doszło do działań w Wólce Kosowskiej. Miały one na celu sprawdzenie legalności pobytu na terenie Polski pracujących tam cudzoziemców. Przy okazji, stwierdzono pewne naruszenia, o których poinformowaliśmy właściwe podmioty - mówi Dagmara Bielec-Janas, rzeczniczka Komendanta Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.

- Czynności przeprowadzone przez Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego nie doprowadziły do ustalenia, jakiego pochodzenia było zabezpieczone mięso - dodała. Do badań nigdy nie doszło. Mięso zostało zutylizowane nim zostały one wykonane. Tym samym funkcjonariusze nie odnotowali tego typu przypadku.

Nie pies, a koza

Informację o psim mięsie zdementował w grudniu 2014 r. Henryk Mędykowski, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Piasecznie. 

- To nie była psina, tylko koźlina, i to kupiona na własny użytek – wyjaśnił w rozmowie z Kurierem Południowym. 

„W Polsce panuje stereotyp, że Azjaci, a zwłaszcza Chińczycy i Wietnamczycy, żywią się mięsem psów. Rzeczywiście, w pewnych rejonach Chin i w Północnym Wietnamie jest ono spożywane. Podaje się je jednak przeważnie zimą (jest bardzo kaloryczne) w nielicznych, drogich restauracjach, przeznaczając na ubój specjalne, mięsne rasy psów. Przekonanie, że psina może być podawana w polskich barach z chińszczyzną, gdzie porcja sajgonek kosztuje 6 zł jest całkowicie błędne, gdyż żaden dostawca nie dostarczyłby tego mięsa w tak niskiej cenie” - czytamy w artykule.

Historia jednego zdjęcia 

Oba artykuły posłużyły się tym samym zdjęciem. Zostało ono wykonane przez Nadwiślański Oddział SG podczas realizacji działań w Wólce Kosowskiej. Ilustruje ono wiele ówczesnych publikacji w polskich mediach tu i tu kiedy to sprawa budziła wiele emocji. Pisano o niej również na Ukrainie i w Azji, między innymi tu, i tu.  

Zrzut ekranu z 11 grudnia 2019 r.
 

O sprawie pisał również portal Demagog.