Polska działaczka antyaborcyjna nic takiego nie powiedziała

Copyright © AFP 2017-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Na fali wzburzenia po decyzji Trybunału Konstytucyjnego dotyczącej dopuszczalności aborcji, wpis na Facebooku oskarżył Kaję Godek o pogląd, że jeśli ciąża zagraża życiu kobiety, to lepiej żeby ona i jej dziecko zmarli podczas porodu, niż żeby ciąże przerwać. To nieprawda. Kaja Godek tego nie powiedziała, a wypowiedziała się za leczeniem kobiety nawet jeśli może ono zaszkodzić płodowi. 

Post zarzucający radykalne poglądy Kai Godek wzbudził ponad 4 tys. komentarzy i uzyskał ponad 1 tys. udostępnień. Według autora działaczka pro-life powiedziała w Radiu Zet, że „jeśli ciąża będzie zagrażać życiu matki, to lepiej, żeby zarówno matka jak i dziecko umarli podczas porodu niż dokonać aborcji”. 

Zrzut ekranu z Facebooka z 21 listopada 2020 r.

Odsłuchaliśmy cały wywiad Kai Godek w audycji Halo ZET Justyny Dżbik. Nie ma w nim takiej wypowiedzi.   

 Dla jasności przytaczamy fragment wypowiedzi Godek.

Kaja Godek: Jeżeli kobieta ma zagrożone życie, a jest w ciąży, to ratuje się oboje do końca. Nie zabija się dziecka, aby leczyć matkę. Aborcja nie leczy żadnej choroby i to mówi Deklaracja Dublińska (...). Jest ona podpisana przez 1000 autorytetów, ginekologów i położników z całego świata. Oni jasno stwierdzają, że nie istnieje w medycynie taka sytuacja, żeby ciąża – jako ciąża sama w sobie – zagrażała życiu kobiety. Mogą być sytuacje, kiedy leczenie matki, np. na raka albo na poważne schorzenie może zaszkodzić dziecku i wtedy leczy się matkę. Oczywiście, jeśli ona sobie tego życzy. Nikt nie wymaga tego, aby matka z takiego leczenie rezygnowała, ale trzeba pozwolić na to, aby lekarz ratował do końca oboje, a jeśli nie uda się obojga uratować, to uratował przynajmniej matkę. I tego nikt z proliferów nigdy nie chciał zabronić. Ale to jest zupełnie co innego niż aborcja. 

Godek z jednej strony mówi, że trzeba lekarzowi pozwolić, żeby ratował zarówno matkę jak i dziecko „do końca”. Jednocześnie dopuszcza leczenie kobiety, które może zaszkodzić dziecku, a jeśli nie uda się obojga uratować, to trzeba przynajmniej uratować matkę. 

W tym kontekście wyrażenie „do końca” oznacza „dopóki to możliwe”, a nie do śmierci pacjentki. 

Staraliśmy się bezskutecznie skontaktować z Kają Godek, żeby potwierdzić naszą interpretację. Natomiast założona przez nią Fundacja Życie i Rodzina odpowiedziała nam w krótkim mailu, że Godek „nigdy nie powiedziała, że lepiej, żeby matka i dziecko umarli przy porodzie”. 

Czy ciąża nigdy nie zagraża życiu kobiety?

Natomiast niektóre elementy jej wypowiedzi okazały się niezgodne z ogólnie przyjętymi poglądami naukowców. 
Wbrew temu, co mówi Deklaracja Dublińska i co powiedziała działaczka antyaborcyjna, co najmniej dyskusyjne jest stwierdzenie, że ciąża nigdy nie zagraża życiu kobiety.
Jak przekazała AFP dr Joëlle Belaisch-Allart, szefowa wydziału Kobiety i Dziecka w szpitalu 4 Villes w Saint Cloud pod Paryżem i przewodnicząca Francuskiego Towarzystwa Ginekologii, istnieją przypadki ciąży zagrażające życiu. Zalicza się do nich np. stan przedrzucawkowy, który czasem wymaga usunięcia ciąży, żeby uratować kobietę.

Tysiąc ginekologów nie może temu zaprzeczyć - napisała dr Belaisch-Allart w mailu do AFP, komentując Deklarację Dublińską. - Chyba, że wypowiadają się w złej wierze i są zaślepieni przez ich przekonania religijne - dodała francuska lekarka.  

Deklaracja została przyjęta w 2012 i podpisana przez ponad tysiąc lekarzy pro-life. Jest popularna zwłaszcza w Ameryce Południowej. Wyraża pogląd, że aborcja „nie jest z perspektywy medycznej konieczna, by ocalić życie matki”. 
Jednocześnie jej autorzy podtrzymują, „że istnieje różnica między aborcją, a koniecznym leczeniem w celu podtrzymania życia matki, nawet wówczas, gdy leczenie to przyczynia się pośrednio do utraty życia jej nienarodzonego dziecka”.
Ciąża pozamaciczna również może spowodować śmierć kobiety, jeżeli nie zostanie usunięta na czas. Trzeba podkreślić, że choć niektórzy lekarze uważają, że nie należy w tym wypadku w ogóle mówić o ciąży, tylko o incydencie ginekologicznym, to jednak wielu podkreśla, że ponieważ chodzi o rozwój zapłodnionego jajeczka, to mamy do czynienia z ciążą. 

Pod koniec października 2020 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis dopuszczający możliwość aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Ta decyzja, która została przyjęta z zadowoleniem przez Kaję Godek i przez episkopat Polski, wywołała liczne uliczne protesty w wielu miastach.