A woman with a face mask stands on the platform at the empty central metro station on March 26, 2020 in Warsaw, amid the novel coronavirus pandemic. - Polish government urged citizens to stay at home for a few weeks to limit the spread of the novel coronavirus. (Photo by JANEK SKARZYNSKI / AFP) (AFP / Janek Skarzynski)

Eksperci zdrowia tłumaczą, że porównywanie śmiertelności koronawirusa z innymi chorobami, deprecjonuje skalę zagrożenia, jakie może nieść Covid-19

Copyright AFP 2017-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Na Facebooku dużą popularnością cieszy się grafika, która porównuje liczbę zmarłych na koronawirusa z liczbą osób, która straciła życie m.in. z powodu głodu lub w wyniku wypadku samochodowego. Grafika ma rzekomo pokazać, że epidemia koronawirusa została wyolbrzymiona, ponieważ na świecie mnóstwo osób umiera z innych przyczyn. Jednak eksperci zauważają, że grafika jest myląca i grozi niebezpieczeństwem niedocenienia Covid-19, którego tempo rozwoju przyczynia się do wysokiej śmiertelności.

Grafika została udostępniona na Facebooku 5 kwietnia (1,2,3,4,5). Pokazuje ona liczbę zmarłych na świecie od początku roku do 25 marca. Liczby mają pokazać skalę śmiertelności z różnych powodów m.in. grypy czy z powodu picia alkoholu. Wśród nich ujęto również liczbę zmarłych z powodu koronawirusa. 

Poniżej zrzut ekranu z grafiką:

Zrzut ekranu z Facebooka z 14 kwietnia 2020 r.

Grafika była również udostępniana na Wykopie i Twitterze

Podobna infografika, pokazująca skalę śmierci z różnych przyczyn była udostępniana wśród anglojęzycznych użytkowników. 9 marca po raz pierwszy opublikował ją fanpage „Information is beautiful”, prowadzony przez brytyjskiego grafika Davida McCandlessa. 

Grafika jest myląca, jak mówią eksperci - błędem jest porównywanie zakażenia koronawirusem z innymi chorobami, ponieważ Covid-19 jest nową infekcją, a wynikająca z niej śmiertelność gwałtownie rośnie.

--- Szybko rozprzestrzeniająca się choroba ---

Brian Zikmund-Fisher z University of Michigan School of Public Health, powiedział dziennikarzom AFP, że grafika może spowodować, że ludzie zaczną postrzegać ryzyko związane z Covid-19 jako niewielkie w porównaniu z innymi chorobami. – Porównywanie infekcji, która szybko się rozprzestrzenia, do chorób, które mają stałą prewalencję jest niesłuszne. Ludzie zaczną uważać, że Covid-19 nie jest dla nich zagrożeniem.

– Nawet jeśli dane użyte w grafice są prawdziwe, nadal wprowadzają w błąd i powodują, że ludzie nie będą brali na poważnie zagrożenia, jakie wiąże się epidemią koronawirusa – mówi ekspert.

-- Liczby zmarłych --

Jak udało nam się ustalić, liczby, które widnieją w grafice, zostały wzięte ze strony „Worldometer”. Portal tworzą programiści, badacze i wolontariusze, a jego celem jest udostępnianie światowych statystyk szerokiej publiczności na całym świecie. Prowadzi go mała i niezależna firma z branży mediów cyfrowych z siedzibą w Stanach Zjednoczonych. 

Na stronie można znaleźć liczby dotyczące populacji świata, ekonomii (np. wyprodukowanych w tym roku samochodów) czy środowiska. Są też liczby zmarłych m.in. na malarię czy grypę. 

Zrzut ekranu ze strony Worldometer z 14 kwietnia 2020 r.

Liczby są poniekąd podobne do tej umieszczonej na grafice. Przypomnijmy, że grafika zlicza zgony osób od początku roku do 25 marca. Liczby, które udostępnia „Worldometer” są w czasie rzeczywistym. Jak udało nam się ustalić, dane dotyczące śmiertelności są podobne do tych, które udostępnia portal. Ich źródłem są pojawiające się raporty światowych organizacji zdrowia m.in. WHO i CDC. 

Zrzut ekranu ze strony Worldometer z 14 kwietnia 2020 r.

Carl T. Bergstrom, profesor biologii Uniwersytetu Waszyngtonu powiedział dziennikarzom AFP, że zakażenie koronawirusa dopiero się rozwija i nie można go porównywać z chorobami, których szczyt zachorowań był dawno temu. 

Pandemię koronawirusa ogłoszono ponad miesiąc temu, 12 marca. Jakie są prognozy na dalszy przebieg epidemii? Tego nie wiedzą nawet eksperci. - Nie wiadomo jakie przyniesie kolejne nieszczęścia. W naszej strefie klimatycznej robi się coraz cieplej, więc wirus będzie się słabiej szerzył. Mam nadzieje, że stępi swoją agresywność - mówi prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Wydziału Lekarsko-Stomatologicznego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.