Widok na opuszczony obóz migrantów w rejonie polsko-białoruskiej granicy, 18 listopada 2021 roku ( BELTA / AFP / Leonid Shcheglov)

Zdjęcie chłopca pocieszającego płaczącego mężczyznę nie jest z granicy Polski i Białorusi

Copyright © AFP 2017-2021. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Setki udostępnień na Facebooku miała fotografia, na której widać szlochającego mężczyznę oraz chłopca, który go pociesza. Wielu użytkowników uwierzyło, że zdjęcie zostało zrobione na granicy Polski z Białorusią. To nieprawda, w rzeczywistości zdjęcie zostało zrobione na granicy Macedonii Północnej i Grecji w 2015 r. Autorem fotografii jest Georgi Licovski.

„Już po kościele wymodleni? Znak pokoju zrobiony? Świat tylko na to patrzy, nie jest świadomy bólu ludzkości. Co się z nami stało, że nie pomagamy, nie współczujemy? (...)” – czytamy w publikacji z 21 listopada 2021 roku, która miała 320 udostępnień.

Wiele osób uwierzyło, że zdjęcie ze szlochającym mężczyzną i pocieszającym go chłopcem, zostało zrobione podczas obecnego kryzysu migracyjnego na granicy Polski z Białorusią.

Zrzut ekranu z Facebooka wykonany 24 listopada 2021 roku

„Przykre, taki chrześcijański kraj, a bagno i dno nam towarzyszy!”, „Zgotowaliśmy im piekło, oszukani przez Łukaszenkę, bez pomocy od nas”, „Myślę, że mimo polskiej blokady granicy, te zdjęcia będą świadectwem rządowej brutalności, znieczulicy i bezprawia” – pisali niektórzy w komentarzach.

Zrzut ekranu z Facebooka wykonany 24 listopada 2021 roku

Dzięki funkcji odwrotnego wyszukiwania obrazu udało nam się odnaleźć oryginalne pochodzenie zdjęcia.

Zrzut ekranu z Facebooka wykonany 25 listopada 2021 roku
Zrzut ekranu z Google'a wykonany 24 listopada 2021 roku

Zdjęcie, datę oraz autora odnaleźliśmy na niemieckiej stronie „Deutsche Welle” w artykule dotyczącym kryzysu migracyjnego na granicy Macedonii i Grecji.

Zrzut ekranu ze strony "Deutsche Welle" wykonany 24 listopada 2021 roku

Okazuje się, że autorem fotografii jest Macedończyk, Georgi Licovski, który jest związany z European Pressphoto Agency (EPA). Jak czytamy w bazie zdjęć europejskiej agencji, zdjęcie zostało zrobione w 2015 roku.

Zrzut ekranu ze strony European Pressphoto Agency wykonany 24 listopada 2021 roku

„Mały chłopiec dotyka swojego płaczącego ojca podczas protestu migrantów z Pakistanu i Maroka blokujących linię graniczną między Grecją a Macedonią Północną, po tym jak Macedonia otworzyła się dla uchodźców z Syrii, Iraku i Afganistanu, w pobliżu miasta Gevegelija (na przejściu granicznym przyp. red.), w Macedonii Północnej, 19 listopada 2015 r. (…) Jest to część wspólnych wysiłków mających na celu zmniejszenie liczby osób ubiegających się o azyl w Unii Europejskiej” – czytamy w podpisie do zdjęcia.

W 2015 r. wielu migrantów i uchodźców uciekających przed konfliktem i ubóstwem przedostawało się do Grecji przez Bałkany, chcąc rozpocząć nowe życie w bogatszych krajach północnej Europy. Na granicy było mnóstwo osób z Iranu, Pakistanu i Bangladeszu, ale Serbia i Macedonia Północną zdecydowały się przepuszczać tylko te osoby, które uciekły ze stref konfliktu, czyli z Syrii, Iraku i Afganistanu.

Zdjęcie ojca z synem to nie pierwszy obraz z kryzysu migracyjnego z 2015 roku na południowej granicy Unii Europejskiej, który pojawił się w kontekście obecnego kryzysu na granicy Polski z Białorusią. W październiku na Twitterze i Facebooku pojawiło się zdjęcie śpiącej dziewczynki w lesie rzekomo na granicy Polski z Białorusią. Dodano do niego podpis „Katolicki kraj nad Wisłą”, ale w rzeczywistości zdjęcie zostało zrobione sześć lat wcześniej. Tak naprawdę fotografia przedstawiała dziewczynkę o imieniu Lamar, z Bagdadu w Iraku, której rodzina dotarła po dwóch próbach przeprawy przez morze z Turcji aż do Serbii, gdzie granica z Węgrami okazała się dla nich zamknięta. Autorem fotografii był szwedzki reporter Magnus Wennman. Więcej pisali o tym m.in. Wojownicy Klawiatury i Konkret 24.

Według raportu Human Rights Watch oba państwa, zarówno Białoruś, jak i Polska dopuściły się „poważnych naruszeń praw człowieka” podczas obecnego kryzysu. Według dokumentu białoruskie służby graniczne są odpowiedzialne za „przemoc i nieludzkie traktowanie” migrantów, natomiast polscy funkcjonariusze rozdzielają rodziny i „rutynowo wypychają ich z powrotem na Białoruś”.

Nie wiadomo dokładnie, ile ofiar śmiertelnych przyniósł kryzys na granicy. Polskie media podają, że od czasu rozpoczęcia kryzysu latem zginęło co najmniej 11 migrantów. Kilku z nich zostało pochowanych w Polsce, w tym na muzułmańskim cmentarzu w Bohonikach, który należy do polskiej społeczności tatarskiej.

Zarówno Unia Europejska, jak i Stany Zjednoczone wskazują, że za zorganizowanie przerzutu migrantów główni z Bliskiego Wschodu do krajów Unii odpowiedzialny jest białoruski przywódca Aleksander Łukaszenka. Zachód oskarża Łukaszenkę za wywołanie kryzysu w odwecie na sankcje nałożone na jego reżim po brutalnym stłumieniu masowych protestów przeciwko jego rządom.

Łukaszenka zaprzecza tym zarzutom i krytykuje Unię za nieprzyjmowanie migrantów i uchodźców.

Migranci porzucili wszystko w swoich krajach, wydali tysiące dolarów, aby wjechać na Białoruś na wizach turystycznych, zdeterminowani, by dotrzeć do Unii.

Wniosek: zdjęcie ojca z synem nie zostało zrobione na granicy Polski z Białorusią. Pochodzi ono z 2015 r. i zostało zrobione w pobliżu granicy Macedonii Północnej i Grecji podczas innego, większego kryzysu migracyjnego na południowej granicy Unii.

MIGRATION