Nie, Martyna Wojciechowska nie stosuje i nie promuje specyfiku na odchudzanie

  • Ten artykuł jest starszy niż rok.
  • Opublikowano 24/07/2020, 15:14
  • Zaktualizowane w 28/07/2020, 12:12
  • Przeczytasz w ciągu 7 minut
Latem sieć zalewają reklamy cudownych specyfików na odchudzanie. W niektórych postach na Facebooku preparat promuje podróżniczka Martyna Wojciechowska. To fałszywa reklama wykorzystująca wizerunek celebrytki. Wojciechowska nie ma ze specyfikiem nic wspólnego.

Zdjęcie uśmiechniętej Martyny Wojciechowskiej pojawia się co jakiś czas w sieci. Ostatnio pojawiło się 1 lipca w formie krótkiego filmiku w poście na Facebooku na koncie należącym do użytkowniczki o imieniu Uljana. Konto jest niekatywne - nie ma znajomych, a jej zdjęcia można w różnych rosyjskich mediach społecznościowych.

Image
Zrzut ekranu z Facebooka z 23 lipca 2020 r.

Dziennikarka jedną ręką trzyma kartkę, a drugą wskazuje na napis: Spali się za trzy dni. Prosty przepis. W lewym dolnym rogu, widoczny jest kubek z preparatem na odchudzanie. Dołączony został w formie nakładki do kilkusekundowego wideo. Kubek powiększa się i maleje, przyciągając wzrok odbiorcy. 

Post w ciągu trzech tygodni zyskał  90 tys. wyświetleń, 117 komentarzy i 33 udostępnień. Opinie w komentarzach świadczą, że wiele internautek  uwierzyło, że dziennikarka promuje produkt. 

Smok

Już gołym okiem widać, że zdjęcie zostało przerobione i to dość niestarannie. Dzięki odwróconemu wyszukiwaniu w Google’u szybko udało nam się odnaleźć pierwotne zdjęcie. To jedno z trzech zdjęć jakie dziennikarka zamieściła 23 sierpnia 2019 r. na swoim koncie na Facebooku z własnoręcznym rysunkiem smoka. Narysowała go w ramach akcji „Polowanie na Smoka”. Prace od znanych osób były licytowane na rzecz częstochowskiego hospicjum dla dzieci. Na zdjęciu nie ma kubka z preparatem. Na kartce jest zupełnie inny napis. Poniżej, publikujemy zestawienie postów z oryginalnym zdjęciem z konta dziennikarki (po lewej) i post z promocją produktu. 

Image
Zrzuty ekranu z Facebooka z 23 lipca 2020 r.: z konta Martyny Wojciechowskiej (po lewej), z konta promującego specyfik na odchudzanie (po prawej)

Sposób na fałszowanie jest prosty. Wystarczy znaleźć zdjęcie, na której znana osoba trzyma jakiś plakat czy banner i wstawić w miejsce oryginalnej treści inny napis. Takie przykłady opisaliśmy na naszej stronie w 2019 i 2020 roku.

Sprzedawcy produktu na odchudzanie nie ograniczyli się do jednego zdjęcia. Wykorzystali zdjęcie dziennikarki z jej konta na Instagramie z 19 września 2019 r., na którym podróżniczka trzyma tabliczkę z napisem #doceńTOPR w ramach akcji poparcia dla górskich ratowników. Tu też pojawia się zdanie: „Spali się za trzy dni. Prosty przepis”.

Image
Zrzuty ekranu z Instagrama (po lewej) i Facebooka (po prawej) z 23 lipca 2020 r.

Specyfik był również promowany na Instagramie. Wojciechowska tak naprawdę zachęcała swoich obserwatorów do wysłuchania koncertu zorganizowanego 4 kwietnia dla pracowników służby zdrowia na początku epidemii koronawirusa. Podstawione hasło: „Spala tłuszcz w 3 dni. Moje osobiste doświadczenie”.

Wojciechowska póxniej poinformowała na Instagramie, że zdjęcie jest fałszywe.

Image
Zrzuty ekranu z konta Martyny Wojciechowskiej na Instagramie z 23 lipca 2020 r.

Oświadczenie

Już dwa lata temu dziennikarka przestrzegała o wykorzystywaniu jej wizerunku w nielegalnej promocji specyfiku. W oświadczeniu opublikowanym 29 stycznia 2018 r. na Facebooku napisała:

W związku z reklamami pojawiającymi się w ostatnim czasie w serwisie społecznościowym Facebook oraz wywiadem zamieszczonym na kolejnych stronach internetowych, stanowczo dementuję informację o rzekomym stosowaniu i rekomendowaniu przeze mnie specyfiku odchudzającego o nazwie „Choco Lite”.

Apelowała też o niekupowanie tego produktu gdyż może on mieć fatalne skutki dla zdrowia.

- Jedynym, znanym mi i skutecznym sposobem na schudnięcie jest zdrowa, zbilansowana dieta oraz aktywność fizyczna, co zdecydowanie wszystkim polecam - napisała w oświadczeniu.

O sprawie pisał m.in. serwis Wirtualna Polska i dziennik Fakt. Celebrytka mówiła również o tym w programie Dzień Dobry TVN.

Z ziemi włoskiej do Polski

Przykład wykorzystania celebrytki mógł przyjść do Polski z Włoch. Włoska dziennikarka telewizyjna Nadia Toffa padła ofiarą wykorzystania swego wizerunku również do promowania napoju Choco Lite. Na Facebooku nadal można odnaleźć ślady postów z jej zdjęciem rzekomo opowiadającej jak schudła 30 lub 20 kilogramów w dwa tygodnie.

Image
Zrzuty ekranu z Facebooka z 23 lipca 2020 r. z fałszywą promocją specyfiku do odchudzania przez Nadię Toffa.

Nieżyjąca już dziennikarka (zmarła na nowotwór mózgu w 2019 r.)  sama podjęła walkę z firmą Eccel srl. sprzedającą napój. Rozmowę ze sprzedawcą produktu nagrała i wyemitowała w swoim programie „Le Iene” (Hieny). W trakcie dziesięciominutowego materiału opowiadała o przeprowadzonym śledztwie i jak bardzo ubawiła ją informacja, że tyle schudła.

Rekomendacja

Postanowiliśmy również zadzwonić do sieci sprzedaży napoju. Do postów dołączony jest link do sieci sprzedaży. Wystarczyło przesłać imię i telefon, a natychmiast oddzwoniła operatorka mówiąca po polsku z ukraińskim akcentem.

Po wysłuchaniu zalet preparatu spytaliśmy czy prawdą jest, że stosowała go Martyna Wojciechowska. Nasza rozmówczyni odpowiedziała: Jeśli widziała Pani w internecie taką informację, to znaczy, że Martyna Wojciechowska stosowała nasze preparaty. To chyba dobra rekomendacja?

Ściganie sprawców

Dziennikarka sprawę bezprawnego wykorzystania wizerunku zgłosiła na policję w 2018 r.

Oto przepisy prawa, które są w takich przypadkach łamane:   

  • Art. 23 Kodeksu cywilnego, w którym wymienione są dobra osobiste człowieka, które pozostają pod ochroną prawa cywilnego. Dobrami osobistymi są m.in. nazwisko, pseudonim czy wizerunek danej osoby. 
  • Art. 24 Kodeksu cywilnego, w którym wskazano środki ochrony jakie przysługują temu, którego dobro osobiste zostało zagrożone. Przepis ten stanowi, że osoba, której dobro osobiste zostało naruszone może żądać zaniechania takiego działania, jeżeli jest ono bezprawne, może żądać ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie, jak również może żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.
  • Art. 81 Prawa autorskiego, który stanowi, że rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie. Natomiast zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku po pierwsze osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych, a po drugie osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Jednak ściganie sprawców jest w praktyce bardzo trudne. Naruszenia pojawiają się na ogół na fałszywych kontach czy stronach internetowych, których nie sposób przypisać do żadnej osoby, żadnego wydawcy, żadnego portalu.

Nawet jeśli uda nam się zgłosić treść do Facebooka przez procedurę Zgłoszenia naruszeń, i zostanie ona usunięta, w między czasie pojawi się nowy, podobny post z innego fałszywego konta. 

Zastanawiasz się czy informacja jest prawdziwa? Napisz do nas. Sprawdzimy

Skontaktuj się z nami