Szary rekin rafowy u wybrzeży Australii. (Zdjęcie GLOBAL FINPRINT / AFP) 22.07.2020 r.

Nie, skwalen z rekinów nie jest śmiertelnie niebezpiecznym adiuwantem w szczepionkach

Copyright © AFP 2017-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Ponad 20 tys. udostępnień na Facebooku ma wypowiedź polskiego lekarza alarmującego o rzekomo śmiertelnie niebezpiecznym skwalenie w szczepionkach przeciwko Covid-19. Według niego, tysiące amerykańskich żołnierzy zmarło właśnie dlatego, że otrzymali szczepionki ze skwalenem w czasie wojny w Zatoce Perskiej. To nieprawda. Skwalen jest bezpiecznym adiuwantem od lat stosowanym w różnych preparatach. A w większości szczepionek na koronawirusa go nie będzie. 

Nagranie z wypowiedzią zawieszonego w prawach wykonywania zawodu Huberta Czerniaka pojawiło się na Facebooku na początku listopada (1, 2, 3, 4).

Zrzut ekranu z Facebooka z 24 grudnia 2020 r.

Użytkownicy podając nagranie dalej dopisywali: „Skwalen dożylnie to śmierć !!!!!”. W ciągu półtora miesiąca post z nagraniem zyskał ponad 22 tysiące udostępnień. Wypowiedź lekarza została usunięta z YouTube.  

Co mówi dr Czerniak?

„W Polsacie podali: Pół miliona rekinów trzeba zabić, żeby mieć skwalen dla szczepionki przeciwko Covid-19”. I dalej: skwalen „to wspaniała rzecz. To produkt pośredni przy produkcji cholesterolu. Bardzo zdrowy, odżywczy preparat. Jeżeli go spożyjesz, doustnie. Ale jeżeli ja ci go wstrzyknę, to twój organizm odbiera skwalen jako antygen, jako obcego, którego trzeba zwalczyć. Więc wytworzy przeciwciała” - dodaje. „Skwalen jest we wszystkich błonach komórkowych, tylko on jest głęboko ukryty, nie jest na wierzchu. Ale przeciwciała go znajdą i będzie powtórka z Gulf War Syndrome (Zespół Wojny w Zatoce). Gdy amerykańscy żołnierze jechali do Zatoki Perskiej zostali zaszczepieni eksperymentalną szczepionką przeciwko wąglikowi, gdzie adiuwantem był skwalen. Obecnie tysiące amerykańskich żołnierzy zaszczepionych tą szczepionką nie żyje. Tysiące jest kalekami. To jest Gulf War Syndrome!” - alarmuje Czerniak. 

Lekarz zaczyna swe rozważania od katastroficznej wizji rzezi rekinów. „W Polsacie podali: pół miliona rekinów trzeba zabić, żeby mieć skwalen dla szczepionki przeciwko Covid-19” - mówi.  
Rzeczywiście, Polsat podał taką informację jednak z tą różnicą, że nie twierdził, że trzeba zabić lecz, że „może zostać zabitych”. 

Skwalen

Czym jest skwalen? To węglowodór wielonienasycony powszechnie występujący w przyrodzie. Ten cenny składnik występuje głównie w oleju z rekina. Jest też w roślinach takich jak amarantus, ryż, pszenica czy oliwka. Człowiek najwięcej ma go w naskórku, dużo za uszami a najwięcej w woskowinie usznej. Jednak najbardziej obdarowane skwalenem są rekiny żyjące głęboko na dnie mórz. W wątrobach niektórych gatunków stężenie czystego skwalenu wynosi 60-85%. Dla porównania, jako druga jest oliwa z oliwek, która zawiera jedynie około 0,7%. To dzięki dużym zasobom skwalenu rekiny głębinowe mogą żyć w środowisku o bardzo niskiej temperaturze i przy ekstremalnie wysokim ciśnieniu. Skwalen wykorzystuje się przede wszystkim w przemyśle kosmetycznym - do wygładzania zmarszczek oraz w przemyśle farmaceutycznym - jako adiuwant do szczepionek. 

O pół milionie rekinów potrzebnych do produkcji szczepionki na koronawirusa jako pierwsza napisała organizacja ekologiczna z Kalifornii „Shark Allies”. Obrońcy rekinów podnieśli raban z obawy, że ogromne zapotrzebowanie na szczepionkę przeciwko Covid-19 może doprowadzić do nadmiernego połowu tych morskich drapieżników. Artykuł odsyła de petycji, w której autorzy domagają się zaprzestania stosowania skwalenu z oleju rekina do produkcji szczepionek. Podpisało ją już ponad 100 tys. osób.

Obawy na wyrost

Sprawdziliśmy czy te obawy są uzasadnione. Żadna z dwóch dopuszczonych do użycia na świecie szczepionek nie zawiera skwalenu. Nie ma go ani w preparacie Pfizera, ani w szczepionce Moderny, którymi już prowadzone są masowe szczepienia w USA i w Wielkiej Brytanii. Po tym jak Komisja Europejska i Europejska Agencja Leków dopuściły do obrotu szczepionkę firmy Pfizer, szczepienia tym preparatem ruszyły w całej UE, a w Polsce zaczęły się w niedzielę, 28 grudnia. „Kolejne szczepionki przeciwko SARS-CoV-2, które obecnie mają największe szanse na dopuszczenie do użytku m.in. szczepionka opracowana przez Uniwersytet Oksfordzki we współpracy z AstraZeneca (AZD1222) - również nie wykorzystują skwalenu jako adiuwanta” - tłumaczy AFP dr hab. Piotr Rzymski z Zakładu Medycyny Środowiskowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

- Nie ma potrzeby zastosowania skwalenu jako adiuwanta w szczepionce wykorzystującej fragment mRNA, gdyż fragment mRNA (zwany przekaźnikowym RNA) sam w sobie pełni rolę adiuwanta - tłumaczy AFP Bruno Pitard, naukowiec we francuskiej instytucji badawczej CNRS w Nantes, który kieruje pracami nad innowacyjnymi technologiami szczepionek RNA i DNA.
- Szczepionki Pfizera i Moderny wykorzystują nowe podejście, oparte na fragmencie kodu genetycznego. Do tej pory nie wyprodukowano żadnej szczepionki, która miałaby taką zasadę działania - mówi Pitard.

Różnica między tą technologią a innymi dotychczasowymi metodami jest taka, że nie jest wprowadzany wirus (atenuowany lub zabijany), ale fragment materiału genetycznego mRNA, który będzie powodował replikację białka. Ów messenger RNA (zwany też matrycowy RNA) szybko ginie w organizmie, nie wchodzi do jądra komórkowego i nie działa na nasze DNA. Plusem jest czas i to, że nie trzeba w laboratoriach produkować wirusa.

Natomiast w wielu tradycyjnych szczepionkach, w których podawany jest patogen, jako adiuwant stosowana jest olejowo-wodna emulsja MF59, której skwalen jest jednym ze składników. Emulsja ta ma na celu wzmocnienie odpowiedzi immunologicznej u szczepionej osoby.  Są to takie szczepionki jak Fluad, Fluad Quadrivalent, Influenza A (H5N1) Virus Monovalent Vaccine, Adjuvanted i Audenz).

„Dodanie adiuwantu przyczyniło się do 1,5-krotnego podwyższenia średniej geometrycznej poziomu przeciwciał, przy wzroście jej
reaktogenności” - czytamy w pracy dr Ewy Augustynowicz z Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru NIZP-PZH opublikowanej w Przeglądzie Epidemiologicznym.

Obecność adiuwanta w szczepionce umożliwia zmniejszenie ilości podawanego antygenu oraz liczby dawek w schemacie szczepienia niezbędnych do wywołania skutecznego efektu uodpornienia - czytamy na stronie NIZP-PZH. 

O roli skwalenu i jego bezpiecznym zastosowaniu od 1997 r. m.in. w szczepionkach na grypę można przeczytać na stronie Międzynarodowej Organizacji Zdrowia WHO

Podano do tej pory 22 miliony dawek takich szczepioniek na świecie bez skutków ubocznych. Jak pisze WHO, skwalen jest w pełni bezpieczny. Kliniczne badania przeprowadzone wśród szczepionych noworodków i wcześniaków nie wykazały niebezpiecznych reakcji zdrowotnych - czytamy w dokumencie WHO.    

Skąd liczba 500.000 rekinów?

Zapytaliśmy ekspertkę od rekinów z morskiego instytutu badawczego na Florydzie.

- To przeszacowane liczby. Najprawdopodobniej ich autorzy z Shark Allies bazowali na czysto teoretycznych założeniach, że trzeba będzie zapewnić dwie dawki dla każdej osoby na ziemi i, że całą ludzkość zaszczepi się preparatami ze skwalenem - przekazała nam w mailu biolog Catherine Macdonald, profesor na Uniwersytecie w Miami na Florydzie, w Instytucie oceanografii.  

A już wiemy, że tak nie będzie. Spośród ponad setki badanych kandydatów na szczepionki jedynie ok. dwudziestu używa adiuwantów, w tym tylko pięć z nich w postaci skwalenu pochodzącego od rekinów. Są to preparaty GSK, Clover Biopharmaceuticals, Seqirus/University of Queensland/CSL, Medicago Inc. i Farmacologós veterinarios SAC/Universidad Peruana Cayetana Heredia). Postępy w pracach nad kolejnymi szczepionkami można śledzić na stronach New York Times'a lub WHO.

- Rekiny i tak są łowione, między 70 a 100 milionów osobników rocznie, głównie ze względu na mięso czy płetwy, które dla wędkarzy są cennym trofeum. Połów dla oleju wątroby jest marginalny. Gdybyśmy poprawili przetwórstwo, oznaczałoby to, że obecne połowy mogłyby z łatwością zaspokoić popyt na olej z wątroby rekina i skwalen bez konieczności odławiania dodatkowych sztuk - uważa ekspertka. Jeśli jednak tak się nie stanie, połów rekinów nacelowany tylko na olej z wątroby może w jakimś stopniu zagrozić niektórym gatunkom, które mają go najwięcej. A są to rekiny głębinowe - dodaje.

Dobrą wiadomością jest też to, że skwalen od rekinów można zastąpić jego zamiennikiem syntetycznym. Niektóre firmy jak Amyris ogłosiły, że są gotowe zwiększyć produkcję skwalenu syntetycznego na ewentualne potrzeby produkcji szczepionek przeciwko Covid-19. 

Tzw. Syndrom Zatoki Perskiej

Wróćmy do lekarza z Opoczna i jego twierdzeń o tysiącach żołnierzy amerykańskich, którzy zmarli w wyniku szczepionek na wąglika podanych w czasie I wojny w Zatoce Perskiej w 1990 r. Miały zawierać skwalen. Teza związku między problemami zdrowotnymi weteranów wojny w Zatoce, a możliwą obecnością skwalenu w szczepionkach, którymi zostali zaszczepieni żołnierze pojawiła się w latach 90 w amerykańskich mediach m.in. w Vanity Fair, która pisała o sekretnej truciźnie Pentagonu”. Żołnierze mieli wytworzyć przeciwciała na skwalen, a te z kolei miały spowodować problemy zdrowotne. Sprawą zajął się specjalny zespół badający tzw. Syndrom Zatoki Perskiej powołany w amerykańskim Senacie i kierowany przez senatora Arlena Spectera. W raporcie stwierdzono, że skwalen nigdy nie był dodawany do szczepionek. „Jego śladowe ilości znalazły się ubocznie w preparatach w czasie ich produkcji, w której używane są jajka, a te bogate są w cholesterol i skwalen”, czytamy w raporcie. 

Zrzut ekranu z 29 grudnia 2020 r. Raport senackiej komisji na temat tzw. syndromu wojny w Zatoce Perskiej str.123.

Tezy obwiniające skwalen były przedmiotem szerokiej krytyki naukowej i zostały uznane za niewiarygodne m.in. przez Instytut Medycyny Amerykańskiej Akademii Nauk

- Gdyby nawet skwalen został zastosowany w szczepionce przeciwko wąglikowi w ilościach biologicznie aktywnych, jest bardzo mało prawdopodobne, by mógł wywołać naturalną czy patologiczną odpowiedź ze strony przeciwciał. Badania przeprowadzone w oparciu o zwalidowane metody, wskazują bowiem, że jest on bardzo słabo immunogenny. Co więcej, niskie miano przeciwciał przeciwko skwalenowi odnotowano również u zdrowych osób, które nigdy nie otrzymały żadnej szczepionki, która by go zawierała - przekazał nam Piotr Rzymski. Więcej można o tym przeczytać w opracowaniu naukowym Amerykańskiego Towarzystwa Mikrobiologii. 

O skwalen zapytaliśmy dodatkowo amerykańska Agencję Żywności i Leków FDA dopuszczającą do użycia lekarstwa i szczepionki. 

- Żadna ze szczepionek zawierających emulsje ze skwalenem (MF59 lub AS03) nie była stosowana u żołnierzy w czasie wojny w Zatoce Perskiej - przekazał nam 21 grudnia rzecznik FDA. 

Poza tym wszystkim nie znaleźliśmy w żadnych źródłach amerykańskich informacji o tysiącach zmarłych i tysiącach kalekich weteranów wojny w Zatoce Perskiej.  

Nie jest zatem prawdziwe twierdzenie, że skwalen jest śmiertelnie niebezpieczny. Tak jak i to, że niekoniecznie będzie on dodawany do szczepionek na koronawirusa, a jeśli już to do kilku. Nie jest też prawdziwa teza, że był dodawany do szczepionek na wąglika dla amerykańskich żołnierzy, a ci z powodu skwalenu umierali tysiącami.

Najwyższy Czas poprawia artykuł

Po publikacji artykułu AFP administrator strony Najwyższy Czas poprawił mylący tytuł, zastępując „Szczepionka na koronawirusa niebezpieczna? Dr Czerniak ostrzega” przez „Niebezpieczny adiuwant w szczepionce na koronawirusa? Nie. Dr Czerniak mija się z prawdą” co pozwoliło na zmianę ratingu.

Artykuł został uzupełniony o informację, że wypowiadający się lekarz „został zawieszony w prawach wykonywania zawodu na 2 lata” oraz, że skwalen tak naprawdę jest „bezpiecznym adiuwantem od lat stosowanym w różnych preparatach, a w tych na koronawirusa jest nieobecny”.
Wydawca portalu Nczas dokonał zmian na swoich trzech profilach: Czas na historię, Wolność24 i Najwyższy Czas.

SZCZEPIONKI