Kobieta w maseczce spaceruje po ulicach Sheffield w Wielkiej Brytanii (AFP / Oli Scarff)

Te twierdzenia na temat zasłaniania nosa i ust są nieprawdziwe

Copyright © AFP 2017-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Na Facebooku dużą popularność zyskuje wpis, który alarmuje, że zakrywanie czymkolwiek nosa oraz ust może doprowadzić do wielu schorzeń np. grzybicy płuc, astmy czy osłabienia układu odpornościowego. Jak wskazują eksperci, tezy te są nieprawdziwe.

Post pojawił się na Facebooku 1 sierpnia. Według materiału zakrywanie nosa i ust może doprowadzić do wielu schorzeń m.in. grzybicy płuc, astmy czy zapalenia górnych dróg oddechowych.

Zrzut ekranu z Facebooka z 10 sierpnia 2020 roku

Wpis ma prawie 10 tys. udostępnień i 575 reakcji na Facebooku. W Polsce zasłanianie ust i nosa obowiązuje w miejscach publicznych. Maseczkę trzeba obowiązkowo nosić m.in. podczas zgromadzeń, w taksówce i pojazdach komunikacji publicznej, sklepach, przychodni i salonach tatuaży, w kościołach, szkołach i na uczelni. Obowiązek zasłaniania ust i nosa nie dotyczy dzieci poniżej czterech lat, kierowców czy duchownych podczas czynności lub obrzędów religijnych.

Grafika zamieszczona razem z wpisem na Facebooku to screen Rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. W dokumencie podkreślono czerwonym kolorem paragraf 18 ust. 3, w którym jest mowa o tym, że z obowiązku noszenia maseczki są zwolnione osoby, które nie mogą zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, „całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych (...)”.

Dokument jest nieaktualny, bo pod koniec maja opublikowano nowe rozporządzenie w sprawie ograniczeń, nakazów i zakazów w czasie epidemii, jednak punkt ten nadal obowiązuje.   

Postanowiliśmy zweryfikować zawarte w materiale stwierdzenia. Piszemy o nich poniżej:

Fałsz: Zakrywanie nosa i ust może doprowadzić do grzybicy płuc i układu oddechowego

Zespół AFP w Australii pisał na ten temat pod koniec lipca. Przykładem infekcji wywołanej przez grzyby, która atakuje układ oddechowy jest Aspergiloza. Może wywołać poważne infekcje płucne u pacjentów z obniżoną odpornością m.in. u chorych na AIDS, u osób leczonych chemioterapią czy antybiotykami przez dłuższy czas. Jej typowe objawy to gorączka i kaszel. „Maseczki nie powodują tego typu infekcji i nie powodują zagrożenia dla naszego zdrowia” – napisał w mailu do AFP prof. Guy Marks, epidemiolog i lekarz chorób układu oddechowego w University of South Wales w Sydney. 

„Wiele badań naukowcyh potwierdza ich bezpieczeństwo i skuteczność. W żaden sposób nie osłabiają płuc. Chronią drogi oddechowe, a więc i płuca. Tworzą barierę i chronią przed wdychaniem cząsteczek, w tym grzybów. Ochrona uzależniona jest od tego, czy maseczka jest odpowiednio dopasowana” – pisze prof. Marks.

Profesor zaznacza, że podczas zakładania maseczki ważna jest również higiena.

Grafika Ministerstwa Zdrowia

Lekarz wskazuje, że takie zakażenie jest możliwe, ale tylko wtedy gdy będziemy niewłaściwie ich używać. Prof. Marks: „Jeśli wirusy znajdą się po zewnętrznej stronie maseczki, a osoba nie zachowa należytej ostrożności przy jej ściąganiu, to wirus może przenieść się na dłonie”.

Fałsz: Zakrywanie nosa i ust prowadzi do niedotlenienia organizmu

To twierdzenie udało nam się sprawdzić już kilka miesięcy wcześniej. Czym jest niedotlenienie? To stan niedotlenienie wynikający z niedoboru tlenu we krwi. Może być zagrożeniem dla życia – czytamy w publikacji lek. Macieja Grymuza, absolwenta Wydziału Lekarskiego na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu.

Specjaliści, z którymi skontaktował się zespół AFP mówią, że noszenie maseczek nie przyczynia się do niedotlenienia. –By tak się stało, maska musiałaby być trwale przyklejona do twarzy – wyjaśnia prof. Emilio Herrera, lekarz i specjalista fizjologii patologicznej, ekspert w dziedzinie hipoksji na Uniwersytecie Chile w Santiago. Prof. Herrera dodaje, że maseczki, które chronią przed koronawirusem, pozwalają na wymianę powietrza, dzięki czemu w przestrzeni między maseczką a twarzą nie gromadzi się dwutlenek węgla.

Słowa lekarza potwierdza również Claudio Méndez, profesor polityki zdrowotnej na Wydziale Lekarskim na Uniwersytecie Austral w Chile. – Maseczki zarówno te proste, jak i te bardziej specjalistyczne (N95, czy FFP2, przyp. red.) są poddawane przeróżnym testom. Wszystko po to, by upewnić się, że nie osłabiają naszych funkcji fizjologicznych – przekonuje prof. Méndez.

– Maseczka może jedynie utrudniać oddychanie osobom z problemami serca lub układu oddechowego, albo w przypadku wysiłku fizycznego m.in. podczas biegania – mówi prof. Yves Coppieters epidemiolog i specjalista od zdrowia publicznego na Université Libre w Brukseli. Dodaje, że noszenie maseczki może powodować uczucie dyskomfortu, ale zdrowym osobom w ogóle nie przeszkadzają one w wykonywaniu codziennych czynności.

Profesor podkreśla, że maseczki nie powinny być noszone długo, ponieważ tracą swoją skuteczność. – Przestają stanowić barierę ochronną przed koronawirusem – wyjaśnia. 

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) nie wspomina, by maseczki miały powodować niedotlenienie. Również Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) nie ostrzega, by maseczki powodowały tego typu objawy. 

Fałsz: Zakrywanie nosa i ust może doprowadzić do osłabienia układu odpornościowego

To twierdzenie także udało się sprawdzić zespołowi AFP. Zdaniem ekspertów twierdzenie, że zakrywanie nosa i ust może osłabić odporność jest nieprawdziwe. Żadna międzynarodowa organizacja nie wydała takiego ostrzeżenia. WHO nigdzie nie stwierdza, że​ noszenie maseczek może osłabić układ odpornościowy.

 – Pracownicy służby zdrowia spędzają w maseczce osiem godzin dziennie i nie mają obniżonej odporności ani problemów zdrowotnych – mówi prof. Coppieters.

Fałsz: Noszenie maseczki może powodować grzybicę układu nerwowego i jamy ustnej

To również nieprawda. – Nie znam takich badań, które by wskazywały, że maseczki powodują grzybicę układu nerwowego i jamy ustnej – mówi AFP prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji UM w Białymstoku. – Maseczkę powinno się nosić do momentu zawilgocenia, potem należy ją zmienić, ponieważ w okolicach ust wytwarza się wilgotne środowisko, które może doprowadzić do rozwoju infekcji – tłumaczy prof. Zajkowska. Dodaje, że zasłanianie nosa i ust stwarza barierę ochronną, która pomaga w zatrzymaniu emisji infekcji.

Prof. Zajkowska: – Gdy kichniemy podczas pracy przy komputerze, możemy zauważyć ilość wydalonych przez nas kropelek. To pokazuje, jak bardzo potrzebna jest ta bariera. Rozumiem, że zasłanianie się jest niewygodne, ale nie ma lepszego sposobu na ograniczenie rozprzestrzenianiu się wirusa.

Fałsz: Zakrywanie nosa i ust może doprowadzić do astmy i zapalenia górnych dróg oddechowych

Astma to przewlekła choroba zapalna, którą powodują infekcje wirusowe oraz bakteryjne. Jej charakterystycznym objawmem jest świszczący oddech, duszności oraz uciążliwy kaszel.

– Nie widzę zależności. Astma powstaje w wyniku reakcji na alergeny, które wdychamy, kiedy organizm przejawia pewną nadwrażliwość. Używanie maseczki we właściwy sposób raczej do tego nie doprowadzi – podkreśla prof. Zajkowska.

Zamiast maseczek można też nosić przyłbice, które również zapewniają barierę ochronną. Pozwalają one na pracę w okularach i komfortowe oddychanie. Można je czyścić preparatem na bazie 60 proc. alkoholu. W dodatku przyłbice można używać wielokrotnie. 

Więcej naszych artykułów o maseczkach można znaleźć pod tym linkiem

Natalia Sawka
KORONAWIRUS