Urządzenia do odbioru i dystrybucji gazu z rurociągu Nord Stream 1 w północno-wschodnich Niemczech, w pobliżu granicy z Polską ( AFP / Odd Andersen)

Gazociąg Nord Stream: szwedzki śledczy został znaleziony martwy? Uważaj na te pogłoski

Copyright © AFP 2017-2022. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Czy człowiek zwany „Erik Olsen” lub „Erik Ollsen”, rzekomo szwedzki główny śledczy badający sabotaż gazociągów Nord Stream 1 i 2 na Morzu Bałtyckim – zmarł, nie ujawniając tajnych informacji dotyczących tego wydarzenia? Tak twierdzą liczne wpisy w mediach społecznościowych, które miały kilka tysięcy udostępnień w różnych krajach od początku października 2022 r. Jest to jednak pogłoska, na którą – jak dotąd – nie znaleziono żadnego dowodu. Jak udało się ustalić agencji AFP, ani szwedzka prokuratura odpowiedzialna za śledztwo w sprawie przecieków gazociągu Nord Stream, ani sztokholmska i kopenhaska policja nie posiadają wiedzy o śledczym o takim nazwisku, ani o śmierci wśród zespołu prowadzącego dochodzenie.

„Erik Ollsen nie żyje. Kim jest Erik Ollsen? Cóż, był głównym śledczym w ataku na Nordstream” – czytamy w poście udostępnionym na Facebooku 9 października 2022 roku.

Do publikacji na Facebooku – która napisana jest niepoprawną polszczyzną – dołączono tweeta napisanego w języku niderlandzkim, w którym stwierdzono, że Ollsen jest zastępcą szefa szwedzkiej prokuratury.

„Olsen został znaleziony w domu” – czytamy dalej, choć tym razem nazwisko mężczyzny napisano inaczej: „Olsen”. Pisownia nazwiska mężczyzny różni się zależnie od publikacji udostępnionej w mediach społecznościowych, czasem brzmi „Olsen”, kiedy indziej „Ollsen”, „Ulsson” czy „Olsson”.

Według holenderskiego wpisu i polskiej publikacji na Facebooku, przyczyną śmierci mężczyzny było użądlenie pszczoły, a jego ciało zostało „skremowane w ciągu kilku godzin”.

Zrzut ekranu z Facebooka wykonany 17 października 2022 roku

Podobne posty były także udostępniane na Twitterze i Telegramie.

Według wpisów udostępnianych w mediach społecznościowy, mężczyzna był odpowiedzialny za śledztwo w sprawie rzekomego sabotażu gazociągów Nord Stream 1 i 2 na Morzu Bałtyckim pod koniec września, które łączą Rosję i Niemcy. Kilka publikacji utrzymywały, że był on „zastępcą szefa szwedzkiej prokuratury”.

26 września 2022 r. na dwóch nitkach gazociągu Nord Stream przesyłającego rosyjski gaz w kierunku Niemiec doszło do czterech potężnych wycieków gazu – według niektórych krajów, które prowadziły śledztwo, m.in. Danii i Szwecji – uszkodzenia były spowodowane „potężnymi wybuchami”. O wyciek gazu została oskarżona Rosja, jednak Kreml zaprzeczył i wskazał palcem na Zachód.

Niemcy ogłosiły 1 października, że utworzą razem z Danią i Szwecją wspólny zespół, który miałby zbadać wyciek. Kilkanaście dni później, 13 października Dania wydała komunikat, że śledztwo „zmierza w dobrym kierunku”.

Wyciek Nord Stream zbiegł się z otwarciem nowego gazociągu „Baltic Pipe”, którym gaz płynie z Norwegii przez Danię do Polski i ma on zmniejszyć zależność Polaków od gazu rosyjskiego.

„Kończy się era dominacji rosyjskiej w sferze gazu” – mówił Mateusz Morawiecki 27 września.

Temat dotyczący dostaw energii to główna kwestia geopolityczna i ekonomiczna zajmująca Zachód, jak i Rosję, zwłaszcza od czasu kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę pod koniec lutego 2022 r.

Mapa przedstawiająca przybliżoną lokalizację wycieków gazu w gazociągach Nord Stream (26 września) i (27 września) ( AFP)

Podobne treści o rzekomej śmierci szwedzkiego śledczego o imieniu Erik Olsen były udostępniane także w języku angielskim, francuskim i niemieckim.

Szwedzkie i duńskie instytucje: brak informacji na temat niejakiego Erika Ollsena

Śledztwo w sprawie okoliczności wybuchów w gazociągach Nord Stream 1 i 2 na Morzu Bałtyckim rozpoczął szwedzki wymiar sprawiedliwości. Agencja AFP nie znalazła żadnej wzmianki o osobie nazywającej się Erik Ollsen lub w podobny sposób wśród szwedzkich instytucji odpowiedzialnych za dochodzenie.

Szwedzka prokuratura , napisała AFP 12 października, że „żadna z osób prowadzących śledztwo w sprawie (Nord Stream) o nazwisku Erik Olsson, nie zmarła w wyniku użądlenia przez pszczołę”.

Kilka publikacji utrzymywało w mediach społecznościowych, że z krewnymi rzekomego „zastępcy szwedzkiej prokuratury” skontaktowali się jego koledzy, którzy chcieli złożyć rodzinie kondolencje. Jednak szwedzka prokuratura stwierdziła, że „to fake news” i zaznaczyła również, że śledztwo w sprawie Nord Stream prowadzi obecnie Mats Ljungqvist, który był cytowany w tym komunikacie prasowym szwedzkiej prokuratury 6 października.

Według jeszcze innych postów w mediach społecznościowych, sztokholmska policja miała rzekomo wydać oświadczenie na temat śmierci mężczyzny. Jeden z takich postów utrzymywał, że policja „podała kilka szczegółów na temat tego, co się stało”, i stwierdziła, że „Ulsson [sic] w swoim testamencie” poprosił o „natychmiastowe skremowanie go w przypadku śmierci”.

Ale policja sztokholmska powiedziała AFP 12 października, że „nie posiada żadnej wiedzy” o takiej osobie i „nie komunikowała się w tej sprawie”.

Duńska policja 18 października przekazała AFP drogą mailową, że „w kopenhaskiej policji nie ma pracownika o nazwisku Erik Ollson (ani o żadnym podobnym nazwisku)”. Dodali, że wedle ich wiedzy „nazwisko to brzmi jak szwedzkie”.

Natomiast niemiecka prokuratura, z którą agencja AFP również się kontaktowała, odmówiła komentarza w tej sprawie.

AFP również nie znalazła żadnego śladu po Eriku Ollsenie w wyszukiwarkach internetowych. Inne media weryfikujące fakty doszły do takich samych wniosków jak my m.in. tutaj czy tutaj.

Wzmianki również na Telegramie i rosyjskim portalu społecznościowym Vkontakte

Skąd wzięły się te pogłoski? ? W większości publikacji możemy zauważyć tweeta w języku niderlandzkim z 8 października, którego autorem miał być niejaki Remco Van Velzen. Jak udało nam się sprawdzić, użytkownik udostępnia wiele prorosyjskich informacji na temat wojny na Ukrainie.

Kilka godzin później po opublikowaniu tego tweeta Van Velzen ogłosił, że go usunął, przyznając, że nie ma dowodów na to, by „pan Ollson [sic]” kierował śledztwem. Van Velzen miał powoływać się na wpis, który przeczytał na rosyjskim portalu społecznościowym Vkontakte.

Wpis na Vkontakte został udostępniony 6 października przez osobę udostępniającą w języku francuskim prorosyjkie treści. W tej publikacji możemy przeczytać, że Olsson „obiecał powiedzieć światu prawdę o wybuchu rurociągu Nord Stream” i „oskarżył służby specjalne o próbę przejęcia kluczowych protokołów straży przybrzeżnej na temat sabotażu”. Autor publikacji zaczerpnął wiele elementów z innego rosyjskiego wpisu opublikowanego 3 października przez konto o nazwie „Anti-Russophobe”, którego treści były od tego czasu udostępniane przez wiele innych osób.

Publikacja „Anti-Russophobe” podaje jako źródło treść znalezioną na Telegramie opublikowaną również 3 października przez rosyjskie konto, które popiera agresję Rosji na Ukrainę.

Zrzut ekranu z Telegrama wykonany 14 października 2022 roku

Zarówno wpisy na VKontakte, jak i na Telegramie ilustrują mylącą wiadomość fotografią mężczyzny, który rzekomo nie żyje.

Jednak agencji AFP udało się ustalić poprzez wyszukiwanie obrazów, że oryginalna fotografia tak naprawdę przedstawia węgierskiego polityka o imieniu Borkai Zsolt, co widać w tym artykule „Hungary Today” z 2019 roku.

Zrzut ekranu VKontakte wykonany 14 października 2022 roku
Zrzut ekranu z węgierskiego artykułu z "Hungary Today" z 12 października 2022 roku

 

 

Z kolei na Twitterze ujawniła się osoba o takim samym imieniu i nazwisku – Erik Olsen – który jest ekspertem od ekosystemów morskich. 11 października napisał, że nie ma nic wspólnego z rzekomym szwedzkim śledczym.

Podejrzenia o sabotaż: napięcia między Rosją a Zachodem

Wykrycie pod koniec września ogromnych wycieków z gazociągów Nord Stream 1 i 2 wywołało napięcie między Rosją a Zachodem przy jednocześnie toczącej się obecnie wojny w Ukrainie i przy wzajemnych oskarżeniach o sabotaż.

Jak poinformowała 6 października szwedzka prokuratura, pierwsze od początku października przeprowadzone przez szwedzkie władze inspekcje „wzmocniły podejrzenia o sabotaż”, przy czym „wybuchy” te spowodowały „znaczące szkody”.

„Widzimy, że w pobliżu Nord Stream 1 i 2, w szwedzkiej wyłącznej strefie ekonomicznej doszło do wybuchu, który spowodował znaczne uszkodzenia rurociągów” – powiedział Mats Ljungqvist, prokurator prowadzący śledztwo jeszcze tego samego dnia i dodał, że „inspekcje wzmocniły podejrzenia o poważny sabotaż” oraz, że zabezpieczono dowody, które „zostaną zbadane”.

Podejrzewana o stanie za wybuchami Rosja, odpierała te zarzuty, wskazując palcem na Stany Zjednoczone, które z kolei również zaprzeczyły jakiejkolwiek odpowiedzialności. Przemawiając na forum energetycznym w Moskwie, prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że potężne wycieki rurociągów były wynikiem aktu „międzynarodowego terroryzmu”.

„Wyraźnie widać kto na tym zyskał (...). Bo (ten incydent) wzmacnia geopolityczne znaczenie innych systemów gazowych, na przykład tych, które przechodzą przez terytorium Polski (...) i Ukrainy, a które Rosja zbudowała swoim kosztem. Ale także (wzmacnia to znaczenie) Stanów Zjednoczonych, które mogą teraz dostarczać im energię po wysokich cenach” – mówił wtedy Putin.

Biały Dom ze swej strony odrzucił oskarżenia Rosji, nazywając je „niedorzecznymi”.

„Wszyscy wiemy, że Rosja od dawna szerzy dezinformację, a w tej sprawie znowu to robi” – mówiła pod koniec września Adrienne Watson, rzeczniczka Rady Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu.

Przecieki na temat gazociągów Nord Stream stały się również źródłem innych teorii spiskowych w mediach społecznościowych. Niektórzy spekulowali na początku września o katastrofie prywatnego odrzutowca należącego do niemieckiego biznesmena Petera Griesemanna. Według tych doniesień, firma Griesemanna była odpowiedzialna za konserwację turbin gazociągów Nord Stream. Niektórzy sugerowali również, że jego samolot mógł zostać zestrzelony. Twierdzenia te nie są jednak prawdziwe i zostały obalone przez AFP.

Konflikt ukraińsko-rosyjski