Nie, film pokazuje dramat mieszkańców Morii - spalonego obozu dla uchodźców, którzy walczyli o pitną wodę

Copyright © AFP 2017-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Prawie 1 tys. reakcji na Facebooku miał film, który sugerował, że migranci atakują lokalnych mieszkańców greckiej wyspy Lesbos. Twierdzenie przypisane filmowi jest nieprawdziwe. Tak naprawdę sceny zawarte w nagraniu pokazują desperacką walkę o pitną wodę, której brakowało w pierwszych dniach po pożarze w Morii – obozu dla uchodźców na wyspie Lesbos w Grecji.  

Post pojawił się na Facebooku 15 września. Udostępniali go m.in. poseł Konfederacji Grzegorz Braun i prawicowy publicysta Stanisław Michalkiewicz. Artykuł mial 890 reakcji na Facebooku.

Screen z Facebooka z 16 września 2020 roku

Wpis przekierowuje do krótkiego artykułu, którego źródłem ma być wideo opublikowane na Twitterze. Screen tweeta publikujemy poniżej:

Screen z Twittera z 16 września 2020 roku

„Szokujące nagranie opublikowane dzisiaj pokazuje rzekomych „uchodźców”, którzy jeżdżą ulicami na wyspie Lesbos masakrując i przerażając lokalnych mieszkańców (…)” – czytamy w tweecie. Film ma ponad 76 tys. wyświetleń i prawie 1 tys. udostępnień.

Pokazuje on grupę ludzi biegnących za trzema samochodami dostawczymi. Niektórzy próbują dorwać zgrzewki z wodą.

Moria

Grecka wyspa Lesbos znajduje się w północno-wschodniej części Morza Egejskiego u wybrzeża Turcji. To właśnie tam 8 września doszczętnie spłonął największy obóz dla uchodźców w Europie – Moria. Pożar pozostawił bez dachu nad głową 12 tys. ludzi, w tym rodziny z dziećmi, kobiety w ciąży oraz osoby starsze. Koczują przy drogach, w lasach i na parkingach przy supermarketach.

Pierwszą wskazówką podczas weryfikacji wideo była lokalizacja nagrania. Na filmie widać stację benzynową BP. Wpisując do wyszukiwarki słowa kluczowe jak: „Moria camp” (obóz Moria) i BP, wyświetliły nam się na mapie dwie stacje BP w pobliżu obozu oraz miasta Mitylena. Widoczna na filmie stacja znajduje się na południowym wschodzie od obozu. Poniżej publikujemy porównanie screena nagrania z lokalizacją Google Maps.

Porównanie klatki filmu z lokalizacją Google Maps

Dostawcy wody

Dzięki odwrotnemu wyszukiwaniu obrazu udało nam się odnaleźć starsze tweety w języku greckim z tym samym nagraniem (1, 2).

Zapytaliśmy się korespondenta AFP, który obecnie przebywa na wyspie Lesbos, co tak naprawdę wydarzyło się w pobliżu stacji BP.

– Wszystko obserwowałem z daleka, ale szedłem tą samą drogą. W samochodach byli przedstawiciele organizacji pomocowych, które rozdawały wtedy butelki z wodą pitną – przekazał nam w mailu Will Vassilopoulos. Zapewnił, że w samochodach nie było lokalnych mieszkańców, ponieważ policja zablokowała przejazd i nie wpuszczała nikogo prócz urzędników i przedstawicieli NGO. Dodał też, że wydarzenie miało miejsce w sobotę 12 września.

Tego samego dnia doszło do zamieszek, a policja użyła gazu łzawiącego wobec protestujących migrantów, którzy domagali się poprawy warunków bytowych. Jak czytamy w artykule AFP – niektórzy walczyli między sobą, by wyrwać butelki z pitną wodą, którą rozwoziły samochody dostawcze.

Bezdomni uchodźcy dostają butelki z wodą po tym w okolicach miasta Mttilene na greckiej wyspie Lesbos, 12 września 2020 r., fot. Louisa Gouliamaki AFP

Głod, chaos, brak wody i jedzenia

–  Gdybyś przez kilka dni nie piła wody i nic nie jadła to, co byś zrobiła? – pyta Yousif Al Shewaili, dziennikarz pracujący w pobliżu obozu. – Ludzie żyjący tutaj głodują, nie mają dostępu do leków, wody i toalet. Zamknięte są sklepy i panuje totalny chaos. Dlatego tak się zachowywali – dodaje Al Shewaili.

Sytuację, jaka panowała wtedy w pobliżu obozu opisał 14 września Florian Schmitz, dziennikarz niemieckiej redakcji Deutsche Welle. „Wodę i żywność rozdają organizacje pozarządowe. Dramatyczne sceny rozegrały się kiedy spragnieni i wymęczeni falą uciążliwych upałów migranci ruszyli w pogoń za samochodami dostawczymi z wodą. Udzielający pomocy próbowali skłonić wszystkich do zachowania dystansu, wyrzucając zgrzewki z wodą. Ludzie zaczęli walczyć. Jedna kobieta straciła przytomność, a mężczyzna złamał rękę” – czytamy w artykule opublikowanym na stronie „Info Migrants”.

Te drastyczne sceny dziennikarze relacjonowali na Twitterze.

„Dystrybucja wody w Lesbos. To efekt porażki w dostarczaniu podstawowych rzeczy potrzebującym. Nadal nie ma jedzenia. Tylko woda” – pisze Schmitz.

Film widoczny na Twitterze pokazuje tę samą scenę, co poprzedni, tylko że z innej strony. Drugie nagranie z tego samego wydarzenia publikujemy poniżej:

„Chaotyczne sceny, kiedy samochody z pitną wodą docierają w końcu do obszaru, gdzie utknęło tysiące ludzi” – pisze Alexandra von Nahmen, dziennikarka Deutsche Welle.

Na filmie opublikowanym przez Floriana Schmitza widać napis na koszulce z nazwą organizacji pomocowej, której przedstawiciele rozdawali zgrzewki z wodą.

Screen z Twittera

EuroRelief jest grecką organizacją pozarządową pomagającą uchodźcom żyjącym w obozie Moria. Jej przedstawiciele potwierdzili AFP, że to oni rozdawali migrantom zgrzewki wody. Wskazali też, że migranci nie atakują lokalnych mieszkańców, a film udostępniony na Twitterze pokazuje desperację uchodźców, chaos i dramat, jaki rozgrywał się po pożarze w obozie.   

Podsumowując, udostępniany na Facebooku film sugeruje, że uchodźcy żyjący na greckiej wyspie Lesbos atakują lokalnych mieszkańców. To nieprawda. Twierdzenie przypisane filmowi zostało zmanipulowane. Film pokazuje migrantów, którzy stracili dach nad głową w wyniku pożaru w obozie dla uchodźców Moria. Wyczerpani upałami i spragnieni wody próbowali wywalczyć butelki z wodą pitną, której tak brakuje w zgliszczach pozostałych po największym obozie w Europie.    

Natalia Sawka
Migracje