Zrzut ekranu z Facebooka z 22 kwietnia 2020 r.

Nie, noszenie maseczek nie jest groźne dla zdrowia, o ile nie nosimy ich zbyt długo

Noszenie maseczek jest niebezpieczne, bo podczas ich noszenia skroplona para wodna osadza się w naszych płucach? To nieprawda. Eksperci jednak wskazują, że niebezpieczne może być zbyt długie ich noszenie. Dlatego zalecają, by nosić je z rozwagą. 

Post na Facebooku pojawił się 19 kwietnia i ma prawie 2 tys. udostępnień. - Pewne źródło i ważna informacja - pisze użytkownik, który załącza grafikę z wiadomością. 

„Lekarze pneumolodzy ostrzegają przed długim noszeniem «kagańców» czyli maseczek, ponieważ przez ponowne wdychanie zużytego powietrza z płuc wytwarza się w płucach skondensowana para, ta skroplona woda osadza się w płucach i jest idealną posiewka/podłożem dla innych bakterii czy wirusów. Ta sytuacja może spowodować choroby zwłaszcza płuc. Przypuszczam, że twórcy koronawirusa doskonale o tym wiedzą i wszelkimi metodami chcą zmusić aby ludzie tracili zdrowie i będą prosić Billa Gatesa o szczepionki. W ten sposób Bill Gates osiągnie swój plan: redukcja ludności przez przymusowe szczepienia.

Każda maska - nawet najdroższa - musi być po dwóch godzinach noszenia wyrzucona, a najlepiej zutylizowana! Tymczasem zmuszony Polak, bezprawnym terrorem rządu, nosi je przez cały dzień, albo i przez wiele dni, narażając się nie tylko na różne paskudne infekcje, ale też inne choroby układu oddechowego” - czytamy w wiadomości.

Zrzut ekranu z Facebooka z 22 kwietnia 2020 r.

Pod postem wywiązała się dyskusja. – Kogo stać na kupowanie non stop tych maseczek, kiedy ich ceny są przesadzone. Gdyby było po około dwóch, trzech złotych, to ok, ale skoro ceny zaczynają się od 5 to lekka przesada – pisała jedna z użytkowniczek. Inni pytali, że skoro wiadomość jest od „pewnego” źródła, to jaki lekarz jest tym źródłem. 

Obowiązek noszenia maseczek

Od wybuchu epidemii koronawirusa, stosowanie maseczek stało się powszechne w Chinach, Korei Południowej i Japonii. Kraje europejskie w większości stosowały się do zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zgodnie z którymi maseczki powinny nosić osoby z objawami chorobowymi i osoby zatrudnione w służbie zdrowia lub osoby opiekujące się zakażonymi. Zarówno WHO, jak i Centrum Kontroli i Prewencji Chorób w Stanach Zjednoczonych (CDC) odradzały kupowania maseczek medycznych do stosowania przez zdrowych ludzi.

Mimo to, od 16 kwietnia wszyscy w Polsce mają obowiązek zasłaniania twarzy. Nos oraz usta mają być zakryte m.in. w urzędach, sklepach, pojazdach komunikacji publicznej, bankach i lokalach gastronomicznych.

Para w płucach

Zacznijmy od tego, że w Polsce nie ma lekarzy „pneumologów”. Dział medycyny, który zajmuje się diagnostyką, leczeniem i profilaktyką chorób układu oddechowego nazywa się pulmonologią, czasem pneumologią, a lekarz będący specjalistą z tego zakresu to pulmonolog.

Na początek przyjrzyjmy się pierwszej części wiadomości. Według niej lekarze ostrzegają przed długim noszeniem maseczek, ponieważ „wdychamy zużyte powietrze”, które powoduje, że w naszych płucach wytwarza się „skondensowana para”. Czytamy też, że „skroplona woda osadza się w płucach i jest idealnym podłożem dla wirusów czy bakterii”. 

Czy jest tak naprawdę? – Opowieść o skondensowanej parze osadzającej się w naszych płucach jest nieprawdziwa i niedokładna –mówi dr Michał Sutkowski, rzecznik prasowy Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce. 

Tłumaczy, że największa „bomba biologiczna” tworzy się wtedy, gdy maseczka jest noszona zbyt długo, ponieważ w wydychanym przez nas powietrzu znajdują się różne drobnoustroje. – Tu nie chodzi o parę wodną osadzającą się w płucach. Jeśli podczas noszenia maseczki chirurgicznej kaszlemy lub dużo mówimy, to zużyjemy ją w przeciągu piętnastu minut. Jeśli nie, to można ją nosić nawet dwie godziny –przekonuje dr Sutkowski. 

Tłumaczy, że w wiadomości prawdziwy jest jedynie jej wniosek. 
– Najważniejsze, by maseczek nie nosić długo – podkreśla lekarz.

Maseczki chirurgiczne

Profesor Krzysztof Simon, ordynator oddziału chorób zakaźnych szpitala we Wrocławiu tłumaczy, że czas noszenia maseczki zależy od jej jakości, stopnia zabezpieczenia i sposobu używania. 
– Najpopularniejsze są chirurgiczne. Są barierą ochronną, zatem powstrzymują emisję kropel naszego śluzu czy śliny w około 80 proc. 
–tłumaczy profesor. 

Jak czytamy na stronie ministerstwa zdrowia, maseczki chirurgiczne mają też wady. „Po pierwsze są jednorazowego użytku, po drugie nie przylegają szczelnie do twarzy, a po trzecie łatwo nasiąkają wilgocią. Dlatego po kilkunastu minutach trzeba je zmieniać. Inaczej staną się siedliskiem bakterii i mogą być przyczyną bakteryjnego zapalenia płuc”.

Prof. Simon: – Te najprostsze maseczki mają wartość ochroną przez około 20-40 min. Następnie powinny zostać zutylizowane gdyż same stają się niebezpieczne dla użytkownika.

Ale jak je utylizować? Tego rozporządzenie nie wyjaśnia. –To jest dziura legislacyjna. Póki co ludzie wrzucają maseczki do kosza – mówi dr Sutkowski. 

Na stronie ministerstwa zdrowia jest napisane, że taką maseczkę powinno się wyrzucić do śmieci w plastikowym woreczku. 

Maseczki chirurgiczne i z filtrem N95

Maseczki z filtrem 

Drugi rodzaj maseczek, to maski z filtrem N95 lub FFP2. Ich różnica leży głównie w filtrze cząsteczkowym. – Te maseczki filtrują wirusy, bakterie i zarodniki, które mają utrudniony dostęp do układu oddechowego. Zabezpieczają też przed cząsteczkami radioaktywnymi –informuje dr Marzena Dawiec, pediatra i specjalista chorób zakaźnych.

Ministerstwo zdrowia nie zaleca noszenia tego typu maseczek. „Przed ich użyciem pracownicy medyczni przechodzą badania medyczne i testują dopasowanie maseczki. Osoba nieprzeszkolona może mieć problemy z oddychaniem w tej maseczce. (...) Maseczki filtrujące składają się nie tylko z materiału o gęstym splocie, ale także z filtra oczyszczającego. Są modele jednorazowego, jak i wielokrotnego użytku np. maski antysmogowe” - czytamy na stronie.

Maseczki bawełniane

Kolejną ochroną są maseczki bawełniane. Te nie chronią przed cząsteczkami koronawirusa, ale są barierą, zwłaszcza dla osób, które kaszlą i kichają. – Dla osób zdrowych również mają kluczowe znaczenie, bo ograniczają dotykanie potencjalnie brudnymi rękami okolicy ust i nosa, a to najczęstsza furtka do przenoszenia się Covid-19 – mówiła AFP lekarka pod koniec marca. Ważne jest, by taka maseczka była wykonana z materiału, który można wyprać w temperaturze powyżej 60 stopni Celsjusza. Po powrocie do domu należy maseczkę zdjąć jedynie przy pomocy troczków i gumek. Jeśli nie mamy możliwości zrobienia tego od razu, to trzeba ją zabezpieczyć i umieścić osobno np. w jakimś woreczku, który potem wyrzucimy. Po wypraniu należy ją później wyprasować.

Kolejną metodą zapewniającą barierę ochronną są przyłbice. Pozwalają one na pracę w okularach i komfortowe oddychanie. Można je czyścić preparatem na bazie 60 proc. alkoholu. Są wielokrotnego użytku.

Światowa Organizacja Zdrowia prosi o rozwagę

WHO do dzisiaj nie rekomenduje noszenia maseczek. Zaleca, by racjonalnie korzystać z masek medycznych, aby uniknąć niewłaściwego ich wykorzystania oraz niepotrzebnego marnowania cennych zasobów.

– Załóż maskę tylko wtedy, gdy masz objawy koronawirusa – czytamy na stronie. – Jednorazowa maseczka może być użyta tylko raz. Jeśli nie jesteś chory i nie zajmujesz się osobą chorą, to marnujesz maskę. Na całym świecie brakuje maseczek, więc WHO wzywa do używania ich z rozwagą.

Dodaje, że najbardziej skutecznym sposobem, by ochronić siebie i innych przed koronawirusem jest częste mycie rąk i zachowanie dystansu od innych osób.

Bill Gates

Informacja dotycząca Billa Gatesa w udostępnianej przez użytkowników wiadomości jest nieprawdziwa. O fundacji Billa Gatesa, która rzekomo miała przewidzieć obecną epidemię koronawirusa i sfinansować grupę badawczą, której zadaniem było opracowanie szczepionki na groźnego patogena, pisaliśmy na początku lutego. Spotkanie było symulacją, na którym różni eksperci z całego świata dyskutowali jak działać w razie wybuchu pandemii.

Natalia Sawka