Nie, Pfizer nie testował preparatów na więźniach. Robił to niemiecki Bayer

Copyright © AFP 2017-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Od końca grudnia na Facebooku krążą posty, według których firmy Pfizer i Bayer miały, w czasie wojny, testować na więźniach niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych preparaty farmaceutyczne. Do postów dołączono grafikę, na której widać strzykawkę i Bramę Śmierci Auschwitz-Birkenau. Twierdzenie to nie jest prawdą w przypadku Pfizera. Prawdą jest w odniesieniu do niemieckiej firmy Bayer, która rzeczywiście prowadziła testy leków na więźniach.  

„Dla przypomnienia - firmy Pfizer i Bayer dostarczyły szczepionki i leki do eksperymentów w więzieniach w obozach koncentracyjnych w nazistowskich Niemczech” - czytamy w poście opublikowanym 15 stycznia -(zachowaliśmy oryginalną pisownię - przy. red.). Podobne posty pojawiły się wcześniej, 9 stycznia oraz 19 grudnia 2020 r.

Zrzut ekranu z Facebooka z 20 stycznia 2021 r.

Posty miały na Facebooku ponad 40 tys. udostępnień. Podobne treści pojawiły się na Wykopie i Reddicie

Do posta dołączono czarno-białą grafikę, na której widać dwie ręce ze strzykawką nad Bramą Śmierci obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau oraz napis „Arbeit macht frei”, który po niemiecku znaczy „Praca czyni wolnym”. W nim, słowo „arbeit” (praca) zastąpiono nazwą firmy Pfizer, producenta pierwszej zarejestrowanej szczepionki przeciwko Covid-19 stosowanej w Europie.

Trzy w jednym

Fotomontaż powstał z kilku elementów. Fragment z rękoma i strzykawką zaczerpnięto ze zdjęcia zrobionego podczas trzeciej fazy testów szczepionki przeciwko Covid-19 firmy Pfizer 27 października 2020 r na Uniwersytecie w Ankarze. Można je znaleźć na stronie agencji fotograficznej Getty Images.  Zdjęcie z torami i Bramą  Śmierci zrobiono w obozie Birkenau od strony obozu. Zdjęcie ze słynnym napisem na metalowej bramie pochodzi z Auschwitz. 

To do tego największego obozu na terenie okupowanej przez Niemcy Europy, naziści przywozili transporty Żydów przeznaczonych do eksterminacji. W komorach gazowych obozu zginęło ponad milion Żydów, m.in. z Węgier, Polski, Francji, Holandii, Grecji, Czech, Słowacji, Belgii i Włoch. Zdecydowaną większość z nich Niemcy zamordowali natychmiast po selekcji w komorach gazowych. W obozie zginęło również blisko 75 tys. Polaków, 21 tys. Romów i Sinti, 15 tys. sowieckich jeńców, a także tysiące osób innych narodowości.

Napis „Arbeit macht frei” mocowany na bramach do kilku obozów koncentracyjnych stał się symbolem masowej eksterminacji. Napis ten umieszczany był na wielu wejściach obozowych, nie tylko w Auschwitz, np. w getcie Theresienstadt (Protektorat Czech i Moraw), czy obozie Dachau (Niemcy). Po przekroczeniu bramy, człowiek miał niewielkie szanse na przeżycie. Autorzy fotomontażu sugerują, że tak jak po przekroczeniu bramy obozu koncentracyjnego człowieka czekała śmierć, tak samo ma być po szczepieniu preparatem firmy Pfizer przeciwko Covid-19. To nieprawda. Szczepionka jest bezpieczna. Pisaliśmy o tym wielokrotnie (12). Nie powoduje zmiany genotypu człowieka, ani niepłodności u kobiet. Dokładny opis szczepionek można znaleźć na stronie Komisji Europejskiej pod tym linkiem. 


Poprosiliśmy muzeum Auschwitz-Birkenau o komentarz


- Firma Pfizer nie była powiązana z obozem Auschwitz-Birkenau, ani innymi obozami koncentracyjnymi. To jest twierdzenie wyssane z palca - tłumaczy AFP, dr. Piotr Setkiewicz, kierownik Centrum Badań muzeum. 

Inaczej było z firmą Bayer. Jako firma farmaceutyczna była ona częścią wielkiego koncernu chemicznego IG Farben produkującego różne produkty chemiczne, zarówno kauczuk, paliwa syntetyczne, gazy bojowe jak i lekarstwa.  Dla przykładu, 10 tys. więźniów obozu budowało fabrykę kauczuku w Oświęcimiu. IG Farben, a zatem po części Bayer, była silnie związana z obozem -  tłumaczy historyk.

Trudno zresztą posądzić firmę Pfizer o związki z nazistami. Firma kojarzy sie z Niemcami, ale w rzeczywistości jest amerykańska. Cała jej niemieckość bierze się z niemieckiego nazwiska założycieli Charles’a Pfizera i jego kuzyna Charles’a Erhardta Pfizera.

Zdjęcia założycieli firmy Pfizer. Zrzut ekranu ze strony worldkings.org z 20 stycznia 2021 r.

To ci dwaj imigranci założyli firmę w 1849 r. po przyjeździe do Ameryki. Pierwszy z nich był aptekarzem, drugi cukiernikiem.  Sukcesem firmy z Brooklynu okazały się tabletki na pasożyty produkowane na bazie gorzkiej santoniny. Historię firmy można prześledzić na jej stronie. Dziś to drugi na świecie koncern farmaceutyczny, notowany na giełdzie.

W czasie II wojny światowej Pfizer nie miał przedstawicielstwa, ani w Niemczech, ani nigdzie w Europie. Dopiero po wojnie, w latach 50, firma otworzyła swoje pierwsze biura w Belgii. Na początku lat 2000 przejęła firmę farmaceutyczną Upjohn wraz z fabryką w Puurs. To z tego miasteczka położonego we flamandzkojęzycznej części Belgii niedaleko Antwerpii docieraja do Polski szczepionki przeciwko Covid-19. 

A co z niemieckim partnerem Pfizera? 

Firma Biontech BioNTech SE (Biopharmaceutical New Technologies), która wraz z amerykańskim producentem opracowała pierwszą szczepionkę przeciwko Covid-19 stosowaną w Europie, również nie mogła mieć związków z obozami koncentracyjnymi Trzeciej Rzeszy. Chociażby z tej prostej przyczyny, że powstała ona dopiero w 2008 r. Założyli ją Igur Sahin i jego żona Özlem Türeci, dzieci tureckich imigrantów, którzy do Niemiec przyjechali jako gastarbeiterzy w latach 70.

Bayer i Auschwitz

Wróćmy do firmy Bayer. Co wiemy na ten temat?

- Z różnych relacji więźniów, wiadomo, że lekarze SS, w tym przede wszystkim SS-Hauptsturmführer dr Helmut Vetter, otrzymywali od firmy Bayer fiolki preparatów, które testowano na więźniach pod kątem ich skuteczności czy dozowania. Tego typu testy leków odbywały się na zasadzie półprywatnej działalności lekarzy SS w szpitalu obozowym znajdującym się w Bloku 28 w części Auschwitz. Rzecz jasna eksperymenty odbywać się musiały za wiedza, aprobatą i wsparciem ze strony komendantury obozu - tłumaczy nam dr. Setkiewicz.

Bloku 28 Auschwitz - zdjęcie archiwalne za zgodą Muzeum Auschwitz-Birkenau.

W zeznaniach dr. Władysława Tondosa, polskiego więźnia KL Aushwitz, złożonych w 1947 r. przed Główną Komisją Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce czytamy o testowaniu preparatami bayerowskimi. 

Dla wypróbowania tych nowych preparatów zakażano zdrowych więźniów krwią chorych na tyfus, wstrzykując im ją dożylnie w ilości pięciu centymetrów sześciennych. Tak sztucznie zakażonych leczono następnie tymi nowymi preparatami. Wszystko były wyrabiane przez firmę Bayer. Na podstawie obserwacji stwierdziliśmy, że środki te w przypadku tyfusu plamistego nie leczyły i większość chorych zginęła”.

I dalej:

„Ja osobiście byłem świadkiem, jak na bloku 20. obozu macierzystego w Oświęcimiu na polecenie i pod kontrolą dr. Vettera wstrzykiwano zdrowym więźniom krew chorych na tyfus, przygotowując w ten sposób obiekty do stosowania badanych przez Vettera nowych preparatów firmy Bayer” - powiedział  były więzień.

Zrzut ekranu ze strony Zapisy Terroru z 21 stycznia 2021 r.

Na stronie muzeum można przeczytać (po polsku i angielsku) dokładne informacje o testowaniu leków przez firmę Bayer na więźniach. 

„W latach 1941-1944 obozowi lekarze SS: Friedrich Entress, Helmuth Vetter, Eduard Wirths, w mniejszym zakresie Fritz Klein, Werner Rhode, Hans Wilhelm König, Victor Capesius (kierownik apteki obozowej), Bruno Weber (kierownik Instytutu Higieny SS w Rajsku) wypróbowywali na więźniach KL Auschwitz tolerancję i skuteczność nowych preparatów i leków, oznaczonych m.in. kryptonimami: B-1012, B-1034, B-1036, 3582, P-111, a także rutenolu i peristonu. Działali oni na zlecenie IG Farbenindustrie, a głównie wchodzącej w skład tego koncernu firmy Bayer. Wymienione preparaty pod różnymi postaciami, i w różnych dawkach podawano więźniom cierpiącym na choroby zakaźne” - czytamy.

Po wojnie pracownicy koncernu IG Farben stanęli przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze powołanym po 1945 r. do osądzenia zbrodniarzy wojennych. Wśród nich znalazł się Fritz ter Meer z firmy Bayer. Proces IG Farben był szóstym z dwunastu procesów norymberskich. Spośród 24 oskarżonych 13 zostało uznanych za winnych; skazano ich na karę więzienia od półtora roku do ośmiu lat. Dziesięciu oskarżonych uniewinniono ze wszystkich zarzutów. 

Antyszczepionkowa narracja w sieci

- Antyszczepionkowa narracja z obozem Auschwitz-Birkenau w tle nie jest niczym nowym w świecie dezinformacji. W sieci co jakiś czas pojawiają się tego typu treści - mówi AFP Bartosz Bartyzel, rzecznik prasowy Muzeum Auschwitz-Birkenau. 
Niejednokrotnie mają one antysemicki wydźwięk. Ostatnio, 16 grudnia na Twitterze w grafice napis „Arbeit macht frei” zastąpiono napisem po angielsku „Vaccines are safe path to freedom” (szczepionki są bezpieczną drogą do wolności), sugerując, że są one śmiertelnie niebezpieczne. Porównania użył Piers Corbyn, brat brytyjskigo polityka Jeremiego Corbyna. Muzeum Auschwitz-Birkenau we wpisie na swoim koncie na Twitterze potępiło „instrumentalizację tragedii ludzi” do argumentowania przeciwko szczepionkom, które w rzeczywistości ratują ludzkie życie. Muzeum określiło to porównanie „przerażającym symptomem upadku moralnego i intelektualnego” autorów. 

Wniosek: Nie jest prawdziwe twierdzenie, że amerykański koncern Pfizera testował szczepionki na więźniach w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Prawdą jest natomiast to, że Bayer, jako gałąź nieistniejącej już niemieckiej firmy IG Farben, prowadziła testy swoich produktów na więźniach w obozach koncentracyjnych. 

SZCZEPIONKI