Nie, placebo podawane jest wyłącznie wolontariuszom uczestniczącym w badaniach klinicznych

Copyright © AFP 2017-2021. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Według lekarki Katarzyny Bross-Walderdorff przynajmniej połowa podawanych szczepionek na Covid-19 to placebo. Lekarka z Bielsko-Białej uważa, że szczepienia w Polsce realizowane są w ramach III fazy badania klinicznego szczepionki. To nieprawda. W ramach Narodowego Programu Szczepień przeciw Covid-19 w Polsce podawane są tylko szczepionki, a nie placebo. Firmy farmaceutyczne podają placebo wyłącznie wolontariuszom uczestniczącym świadomie w badaniach klinicznych.  

„Przynajmniej połowa szczepionek na Covid-19 to placebo” - mówi Katarzyna Bross-Walderdorff, lekarka z Bielsko-Białej w nagraniu opublikowanym 20 maja na stronie telewizji internetowej PL1.tv.

Zrzut ekranu z strony pl1.tv z rozmową z dr. Katarzyną Bross-Walderdorff (Fot. AFP z 11 czerwca 2021 r.)

Trwający 35 minut wywiad miał 32 tys. wyświetleń i ponad tysiąc udostępnień na Facebooku. Według danych narzędzia CrowdTangle (służącego do sprawdzania popularności stron internetowych w mediach społecznościowych) wypowiedź lekarki zamieszczono na wielu profilach i grupach o antyszczepionkowym charakterze, m.in. Włącz myślenie, Mówimy NIE dla przymusowych szczepień i NWO, NIE SZCZEPIMY SIĘ!

Zasięgi nagrania wideo z dr. Katarzyną Bross-Walderdorff ze strony PL1.tv. według narzędzia CrowdTangle (Fot. AFP z 11 czerwca 2021 r.)

„Możecie państwo wyjść z założenia stuprocentowej pewności, że przynajmniej połowa tych preparatów, które dostajecie jako szczepionki to jest placebo” - mówi lekarka w piątej minucie rozmowy. Lekarka uważa też, że szczepionki „w ogóle nie są szczepionkami”, a ich skuteczność „nie jest sprawdzona” .

Według niej szczepienia przeciwko Covid-19 realizowane są w ramach „III fazy badania klinicznego”, którego podstawą „są ślepe próby”. Uważa też, że „połowa zaszczepionych pierwszą dawką nie przyszła na drugą dawkę”. Twierdzi, że pandemią można sterować: „znacie Państwo być może taki film – Event 201, który pojawił się jesienią 2019 roku, który zapowiadał właściwie, że taka pandemia się wydarzy i pokazywał jak taką pandemią można sterować”. O tym filmie pisaliśmy na naszej stronie.

Przynajmniej połowa preparatów to placebo - Fałsz

Zapytaliśmy laboratoria, akredytowane przez Unię Europejską (OMCL – Official Medicines Control Laboratory), które prowadzą niezależne kontrole szczepionek przeznaczonych na rynek europejski, w tym polski. Są nimi Instytut im. Paula Ehrlicha w Langen (Niemcy) i laboratorium Sciensano w Belgii.

„Wypowiedź pani Katarzyny Bross-Walderdorff jest całkowicie błędna.„Wszystkie testowane partie, które uzyskały pozwolenie na dopuszczenie do obrotu, zawierały tylko prawdziwe szczepionki, żadnego placebo” - przekazała AFP 9 czerwca dr. Susanne Stöcker, rzeczniczka Instytutu Paula Ehrlicha.

Informacje te potwierdza kierująca belgijskim laboratorium Sciensano Geneviève Waeterloos: „Sprawdzamy partie szczepionek przeciwko Covid-19 przeznaczonych na rynek europejski, zgodnie z wymogami obowiązującego prawodawstwa europejskiego, nasze testy wychwyciły by z pewnością czy otrzymaliśmy wśród nich partie placebo, czy preparaty modyfikowane” - poinformowała AFP w mailu z 10 czerwca.

Lekarka z Bielsko-Białej mówi, że opiera swoją tezę na informacjach zawartych „w charakterystyce produktu leczniczego” (w domyśle szczepionki Comirnaty wyprodukowanej przez BioNTech/Pfizera, których w Polsce podano najwięcej). W ulotce (poniżej) czytamy, że w badaniu klinicznym „21 720 uczestników w wieku 16 lat lub starszych otrzymało co najmniej 1 dawkę produktu leczniczego Comirnaty oraz 21 728 uczestników w wieku 16 lat lub starszych otrzymało placebo”.

Zrzut ekranu ze strony PZH z charakterystyką produktu leczniczego Comirnaty (Fot. AFP 10 czerwca 2021 r).

- Oczywiście w trakcie badań klinicznych stosowane były ślepe próby, tzw. placebo, ale narodowe programy szczepień w różnych krajach, również w Polsce, stosują aktywną szczepionkę BNT162b2 (BNT162b2 nazwa kodowa, Comirnaty - nazwa handlowa szczepionki BioNTech/Pfizera przyp. red.) - przekazała agencji AFP 9 czerwca Dervila Keane, rzeczniczka Pfizera na Europę. 

- Uczestnicy badania fazy 3 nadal są monitorowani przez 2 lata po podaniu drugiej dawki leku - jednak badanie to jest już zamknięte dla nowych uczestników. Warto dodać, że badanie to nie miało ośrodka klinicznego w Polsce. Hipoteza dr. Bross-Walderdorff jest błędna - przekazała rzeczniczka Pfizera na Europę.

- Obecnie prowadzona jest 2/3 faza badania pediatrycznego dla tego samego preparatu. Do tego badania kwalifikowanych jest do 4500 uczestników w wieku 11 lat i młodszych w USA, Finlandii, Polsce i Hiszpanii w ponad 90 ośrodkach badań klinicznych. Połowie uczestnikom badania również podana zostanie szczepionka BNT162b2, a połowie placebo - odnotowała rzeczniczka Pfizera. 

Ślepe próby

Nim wprowadzono nowe szczepionki przeciwko Covid-19, należało je gruntownie przebadać. Przypomnijmy kiedy i w jakim celu stosowane było placebo dla preparatu Comirnaty. Podczas III fazy badań preparatu Pfizera w 2020 roku, badano grupę blisko 44. tys. wolontariuszy w wieku co najmniej 16 lat. Połowie podano szczepionkę BNT162b2, a połowie placebo, tzw. ślepą próbą. Placebo stosuje się aby „obiektywnie ocenić skuteczność badanego produktu w sposób wolny od autosugestii” - czytamy na stronie Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny PZH. O tym, że podawane jest placebo w chwili podania nie wie ani wolontariusz, ani personel medyczny. Dowiadują się o tym dopiero zakończeniu badania.

Podczas badań odnotowano 170 zachorowań, z których 162 stwierdzono u osób, którym podano placebo, a osiem u zaszczepionych ochotników. Z dziesięciu osób, które ciężko przeszły chorobę, tylko jedna otrzymała wcześniej szczepionkę, a reszta - placebo - podał 14 grudnia 2020 roku Pfizer.

- Osoby, które otrzymały placebo i nie wiedziały, że to co zastosowano nie jest prawdziwym leczeniem otrzymały opcję zaszczepienia i przejścia do badanej grupy osób szczepionych. Zasady „Vaccine Transition Option” (opcji przejścia do grupy szczepionych) szczegółowo opisane są na stronie Pfizera.

,,Szczepionki w ogóle nie są szczepionkami” -  Manipulacja

Lekarka uważa, że szczepionki „w ogóle nie są szczepionkami”. W programie szczepień stosowane są przede wszystkim nowego typu szczepionki mRNA Pfizera i Moderny.

„Nie przypominają one szczepionek, które znamy z historii wirusologii, i w których podawano osłabiony i pozbawiony wirulencji, a zatem mniej zjadliwy wirus wywołujący daną chorobę” - tłumaczy dr Katarzyna Kasperkiewicz z Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. „Dziś odchodzi się już od takich rozwiązań. Innym rodzajem antygenu stosowanego w szczepionce może być właśnie fragment mRNA drobnoustroju. Z taką technologią mamy do czynienia właśnie w przypadku szczepionek Pfizera i Moderny” - tłumaczy.

Choć są to pierwsze szczepionki wykorzystujące mRNA, które trafiły do powszechnego użytku, technologia ta była opracowywana przez wiele lat.  

Nieznany skład szczepionki - Fałsz

To nie jest prawda. Pełny skład szczepionek przeciw COVID-19 dopuszczonych do obrotu w Polsce znajduje się w Charakterystyce Produktu Leczniczego. Opublikowany jest na stronie PZH. 

Również na tej stronie, publikowane są wyniki dotyczące skuteczności szczepionki zebrane po przeprowadzeniu prób klinicznych u blisko 45 tys osób. 

Szczepionki nie da się zbadać - Fałsz

Nim szczepionka zostanie podana, jest ona poddawana wielu kontrolom.

„Produkcja każdej szczepionki wymaga prowadzenia kontroli dla każdej serii preparatu i na każdym etapie jego wytwarzania”- podkreśla w mailu do AFP z 31 maja dr. hab. Piotr Rzymski z Zakładu Medycyny Środowiskowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Kontrolę „tę trzeba przeprowadzać w sposób ciągły, przez cały okres dostępności na rynku. W praktyce, kontrolowanie każdego etapu produkcji i jakości finalnego produktu jest jednym z najbardziej pracochłonnych etapów wytwarzania preparatu szczepionkowego. Kontrole te dotyczą zawartości substancji aktywnej, pozostałych składników i czystości całego produktu” - tłumaczy.

Jak w praktyce to wygląda? Szczepionka jest kontrolowana przez samego wytwórcę. Poza tym jest ona kontrolowana przez niezależne od wytwórcy laboratoria, mające akredytację unijną OMCL – Official Medicines Control Laboratory. Wszystko to koordynuje Europejski Dyrektoriat Jakości Leków (EDQM), agenda Rady Europy. 

Dla szczepionki Pfizera, takimi laboratoriami są jak już napisaliśmy Instytut im. Paula Ehrlicha oraz laboratorium Sciensano w Belgii. 

Wytwórca jest również zobowiązany do przedstawiania raportów z kontroli jakości regulatorowi, EMA w UE, FDA w USA. 

„W ramach tej kontroli wykonywany jest wachlarz badań laboratoryjnych, zgodnie z wytycznymi dla danego rodzaju szczepionki, który może obejmować badania fizykochemiczne, biochemiczne, biologiczne, serologiczne, mikrobiologiczne, molekularne”, tłumaczy nam Anna Dela, rzeczniczka PZH. „Co istotne, próbki szczepionki przekazywane do badań do laboratorium muszą zostać pobrane losowo z całej puli szczepionek wyprodukowanych w danej serii” - dodaje.

Połowa szczepionych nie przyszła na drugą dawkę - Fałsz

Lekarka twierdzi, że połowa szczepionych nie przyszła na drugą dawkę sugerując, że osoby te masowo rezygnują ze szczepień. To nieprawda. W rzeczywistości liczba osób, które z różnych przyczyn nie zgłosiły się po drugą dawkę jest niewielka - to około 10 tys. osób - pisał pod koniec maja portal money.pl cytując dane ministerstwa zdrowia. 

Dane o zaszczepionych dostępne publikowane są w Raporcie szczepień przeciwko COVID-19. Wynika z nich, że do 11 czerwca było 9 milionów w pełni zaszczepionych (dwiema dawkami Pfizer/BioNTech, Moderna i AstraZeneca lub jedną Johnson & Johnson) Polaków. Podanych zostało 15 168 747 (w czerwonym kółku poniżej) pierwszych dawek, a drugą dawkę podano 8 459 703 osobom. Producenci zalecają przerwę ok. miesiąca pomiędzy dawkami. Nie ma danych, które wskazują, że zaszczepieni pierwszą dawką nie przyjdą, jak twierdzi lekarka, na drugą dawkę po upływie zalecanego odstępu czasu.

Zrzut ekranu ze strony gov.pl z Raportu szczepień przeciwko COVID-19 (Fot. AFP - 11 czerwca 2021 r.)

Kim jest lekarka?

Z bazy danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że uprawnienia do wykonywania zawodu lekarza w Polsce uzyskała w 1991 roku. Jest zarejestrowana w Beskidzkiej Izbie Lekarskiej. Prowadzi praktykę lekarską w Bielsku-Białej z „homeopatii klasycznej”, jak czytamy na jej stronie. Polskie prawo nie reguluje homeopatii jako metody leczenia.

Lekarka jest jedną z sygnatariuszek „Apelu lekarzy i naukowców”, w którym mylnie stwierdzono, że szczepionki przeciwko Covid-19 powodują zmiany genetyczne, o czym pisaliśmy w naszym artykule

Z mediów społecznościowych dowiadujemy się, że jest uczestniczką protestów antyszczepionkowych tzw. Marszów o wolność organizowanych przez Justynę Sochę, liderkę Stowarzyszenia STOP NOP, która pełni też funkcję asystentki społecznej Grzegorza Brauna, posła Konfederacji. Lekarka uczestniczyła w manifestacji przeciwko restrykcjom covidowym w Berlinie 29 sierpnia 2020 roku. Widać ją na zdjęciu z Robertem F. Kennedy JR. jednym z najbardziej znanych działaczy antyszczepionkowych w USA.

Zrzut ekranu z Facebooka ze zdjęciem Katarzyny Bross-Walderdorff z Robertem F. Kennedy JR. podczas manifestacji w Berlinie (Fot. AFP 11 czerwca 2021 r.)

Jego konto na Instagramie zostało zablokowane w lutym za dezinformację na temat pandemi. 

Lekarka wygłasza odczyty na temat „nieistniejącej pandemii”. Jest też członkiem zainaugurowanego 10 czerwca „Polskiego Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców” składającego się z kilku lekarzy krytycznych wobec szczepień przeciwko Covid-19.

31 maja zapytaliśmy lekarkę drogą mailową oraz poprzez media społecznościowe na jakiej podstawie wysuwa teorie o podawanych w Polsce placebo zamiast szczepionek. Do dnia publikacji tekstu nie odpowiedziała na nasze pytania. Nie udało nam się też do niej dodzwonić.

Klaudiusz Komor, prezes Beskidzkiej Izby Lekarskiej w rozmowie z AFP 11 czerwca powiedział, że „izba otrzymuje sygnały o wielu podobnych herezjach głoszonych przez lekarkę”. Przekazywane są one do rzecznika odpowiedzialności zawodowej. „Od roku wobec lekarski toczy się  postępowania przed Okręgowym Sądem Lekarskim o przewinienia zawodowe i naruszanie zasad etyki lekarskiej” - poinformowała nas Dorota Orlicka, okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej. Chodzi o odraczanie przez lekarkę obowiązkowych szczepień dzieciom. W 2019 roku, Naczelna Izba Lekarska ukarała Bros-Walderdorff naganą za to, że leczyła bez zarejestrowanej praktyki i nie prowadziła dokumentacji medycznej. 

Wypowiedź lekarki zweryfikowały również redakcje Demagog i PAP Fake Hunter.

Wniosek: twierdzenie lekarki Katarzyny Bross-Walderdorff, że przynajmniej połowa podawanych szczepionek na Covid-19 w Polsce to placebo jest nieprawdziwe. To niczym nie poparta prywatna opinia lekarki. W ramach masowej kampanii szczepień przeciwko Covid-19 w Polsce podawane są tylko szczepionki, a nie placebo. Firmy farmaceutyczne podają placebo wyłącznie wolontariuszom, dobrowolnie i świadomie, uczestniczącym w badaniach klinicznych. 

SZCZEPIONKI