Nie, szczepionki nie zmienią ludzkich genów

Copyright © AFP 2017-2021. Wszystkie prawa zastrzeżone.

W szeroko udostępnionym w sieci apelu grupy naukowców pada argument, że szczepienia przeciwko Covid-19 spowodują głębokie zmiany ludzkich genów. Według jego autorów, szczepienia te mogą spowodować więcej zgonów niż sama epidemia, która już kosztowała życie ponad półtora miliona osób na świecie. Te twierdzenia są nieprawdziwe. Przytaczamy wyjaśnienia ekspertów.

List otwarty do najwyższych władz państwowych został opublikowany 30 listopada z inicjatywy dr. hab. Juliana Koraba-Karpowicza. Podpisało się pod nim kilkunastu lekarzy, a także literaturoznawca, historyk literatury i politolodzy. List w ciągu tygodnia zyskał kilka tysięcy udostępnień na Facebooku (1,2,3).

Pojawił się też na Twitterze

Wprowadzane obecnie pośpiesznie szczepionki mają charakter eksperymentu na wielką skalę. Ponieważ mogą obniżyć naszą odporność na inne choroby, na skutek masowych szczepień może więc umrzeć więcej ludzi niż obecnie na COVID-19. Ponadto zmiany genetyczne wywołane przez szczepionki mogą wpłynąć na przyszłe pokolenia. Długofalowych skutków szczepień nie jesteśmy dzisiaj w stanie przewidzieć - czytamy w  liście który został skierowany do prezydenta, rządu i ministra zdrowia. 

Zrzut ekranu z Facebooka z 10 grudnia 2020 r.

Apelujemy do Prezydenta i Rządu RP, aby szczepienia planowane w Polsce miały wyłącznie charakter dobrowolny, z wykluczeniem jakichkolwiek form przymusu - napisali autorzy listu.

Rząd nigdy nie twierdził, że szczepienia przeciwko Covid-19 będą przymusowe, a ich dobrowolny charakter potwierdził 2 grudnia Premier Mateusz Morawiecki

Tezy mówiące, że szczepionki przeciwko Covid-19 zmodyfikują ludzkie geny krążą od jakiegoś czasu nie tylko w Polsce, ale także np. we Francji i w Ameryce Południowej. AFP już poddała je weryfikacji (1,2) . Eksperci, do których dotarliśmy, określili je jako wymysł nie mający „żadnego uzasadnienia naukowego”.
Szczepionki korzystające z  kodu RNA - jak te fabrykowane przez firmy Pfizer/BioNTech i Moderna - zawierają informacje genetyczne, ale są one przenoszone przez cząsteczkę matrycową mRNA, która szybko znika i nie może spowodować zmian w kodzie DNA u pacjenta. 

Jak działa szczepionka? 

Wstrzyknięta pacjentowi cząsteczka matrycowa mRNA, wyprodukowana w laboratorium, powoduje, że komórka produkuje białko szczytowe Sars-CoV-2 w kształcie szpilki. To właśnie to białko pozwala wirusowi na wejście do komórki, żeby ją zarazić. Zauważając obecność tego obcego, ale niegroźnego białka, system odpornościowy organizmu wyprodukuje wtedy przeciwciała, które zwalczą wirusa w razie jego pojawienia się.  
Czy organizm ludzki nie naraża się na niebezpieczeństwo, że cząsteczka się „rozpędzi” i wyprodukuje wielką ilość RNA? - zapytaliśmy lekarza genetyka Axela Kahn'a. Nie, zapewnił AFP 2 grudnia, ciało ludzkie zawiera już kilka gramów RNA, czyli kilka milionów razy więcej niż RNA ze szczepionki. Jest pewne, że po bardzo krótkim czasie, po spowodowaniu syntezy antyciał, RNA ze szczepionki zostanie zniszczone.
System odpornościowy ruszy do akcji i zniszczy komórki produkujące białko wirusowe - potwierdził AFP francuski biolog Bruno Pitard z Krajowego Instytutu Zdrowia Inserm i Uniwersytetu w Nantes. 
W organizmie ruszy fala produkcji białek, po czym się zatrzyma - dodał profesor Jean-Daniel Lelièvre,  immunolog ze szpitala Henri Mondor w Créteil pod Paryżem. 

Czy RNA może wprowadzić zmiany w naszych genach?

Z tym pytaniem zwróciliśmy się do naukowców w różnych miejscach świata.
Nie. Taka teza nie ma żadnego naukowego uzasadnienia -  wytłumaczyła AFP dr. Maria Victoria Sanchez z laboratorium immunologicznego IMBECU-CCT-CONICET w Argentynie.
Transkrypcja informacji genetycznej (z RNA) do białka odbywa się w cytoplazmie, a nie w jądrze komórki  (gdzie znajduje się DNA)  - wyjaśniła. 
Cząsteczka matrycowa mRNA nie może przejść do DNA, ponieważ nigdy nie wchodzi do jądra komórki - dodała dr. Sanchez.

U człowieka, droga genetyczna to transkrypcja DNA na RNA (...) nie ma czegoś takiego jak ruch w odwrotną stronę - stwierdził Kahn.
To trochę tak, jakby dziecko miało urodzić swoją matkę - powiedział profesor Lelièvre.

Czy takie ewentualne zmiany mogłyby przejść na dzieci osób zaszczepionych?
W opinii Axela Kahna, to zupełnie idiotyczny pomysł, ponieważ zmiany musiałyby przejść przez genom i przez linię zarodkową

Szczepionka z RNA działa lokalnie, nie będzie podróżować (po całym organizmie) aż do czyichś jąder, które są niedostępnym sanktuarium immunologicznym. Nikogo się nie szczepi w jądra - dodał profesor Lelièvre.

Więcej zgonów po szczepieniu niż z powodu epidemii?

Według autorów apelu, szczepienia mogą spowodować więcej zgonów niż sama epidemia. Zarzut ten nie jest na niczym oparty. Wiadomo, że do chwili obecnej epidemia Covid-19 kosztowała życie ponad półtora miliona osób na świecie. Wiadomo też, że podczas testów szczepionki przygotowanej wspólnie przez firmy Pfizer i BioNTech, na 43448 osób uczestniczących w testach, zmarło sześć, czyli 0,01%. W dodatku, jak czytamy w dokumencie opublikowanym na stronie amerykańskiej Agencji Żywności i Leków, FDA, cztery osoby zmarłe nie otrzymały szczepionki, tylko placebo, a pozostałe dwie zmarły z innych przyczyn - jedna na zawał serca, a druga z powodu miażdżycy (arteriosklerozy). Pisało o tym Politico  i Deutsche Welle. Poniżej publikujemy zrzut z 41 strony dokumentu FDA z opisem przypadków zgonów.

Zrzut z ekranu z dokumentu amerykańskiej Agencji Żywności i Leków FDA z dnia 11 grudnia 2020 r.

Rejestracja szczepionki

Poprosiliśmy ministerstwo zdrowia o odniesienie się do zarzutu z apelu, że szczepionki nie były odpowiednio weryfikowane. Żadna szczepionka nie zostanie ostatecznie zakupiona, jeżeli nie zostanie dopuszczona do obrotu po przeanalizowaniu odpowiedniej dokumentacji przez Europejską Agencję Leków.
Proces rejestracji szczepionek przez Europejską Agencję Leków (EMA) daje efekt synergii sił eksperckich ze wszystkich państw członkowskich UE, a zatem daje gwarancję, że zakupione szczepionki będą bezpieczne i skuteczne - napisało ministerstwo w mailu do AFP.  

Kim jest inicjator listu i jego sygnatariusze?

Dr. hab. Włodzimierz Julian Korab-Karpowicz jako pierwsze, ukończył magisterskie studia inżynierskie z zakresu elektroniki a następnie filozofię. W 2014 r. uzyskał habilitację w zakresie filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od 2018 r. wykłada na Uniwersytecie Opolskim. Głośno o nim było ubiegłego lata po nagraniu na YouTube, w którym ogłosił się głową państwa polskiego in spe.  

Wiarygodne dane o stopniach i publikacjach naukowych można znaleźć na stronach Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. Można tam sprawdzić drogę naukową sygnatariuszy apelu. 

Dr. hab. Marek Krzystanek, kierownik Kliniki Rehabilitacji Psychiatrycznej na Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach, który figuruje jako sygnatariusz listu, zaprotestował w specjalnym oświadczeniu przeciwko manipulacji jego podpisem. Jak stwierdził, podpisał się pod apelem o dobrowolność szczepień, a nie miał na celu podważania znaczenia szczepionek, które dla niego, jako naukowca, jak napisał w oświadczeniu, mają „bezcenną wartość”. 

Zapytaliśmy o list polskich lekarzy 

Ten apel to przejaw antyszczepionkowej ignorancji i manipulacji danymi naukowymi, kontynuacja wcześniejszego apelu o zaniechanie lockdownu To jest eskalacja poglądów ludzi, którzy nie wierzą w wirusa i wskazywali Szwecję i Białoruś jako wzór postępowania w pandemii. Nie udało się z lockdownem, to teraz przerzucili się na szczepionkę  - napisał do AFP doktor Paweł Grzesiowski, pediatra i ekspert profilaktyki zakażeń z Naczelnej Izby Lekarskiej.

Podobnego zdania jest prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, kierownik kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
Sprecyzował je w rozmowie z Gazetą Wyborczą. - Ten apel to przejaw nieodpowiedzialności. Platforma, na której zostały skonstruowane szczepionki, jest znana od lat. Była testowana w badaniach nad szczepionkami nad SARS, MARS, Ebolę. Ze względu na to, że tamte epidemie wygasły, ostatecznie ich nie zastosowano. Ponieważ obecnej epidemii nie opanowano, to tę platformę dało się wykorzystać i nie jest to żaden eksperyment. Zostały wykonane trzy fazy badań klinicznych. Postępowanie było takie, jak podczas wszystkich badań dopuszczających leki, a że dokonano tego szybko, wynikło to wyłącznie z konieczności i wymagało wysiłku wielu specjalistów - powiedział profesor Flisiak Gazecie Wyborczej.  

Opinie na temat szczepień powinni wypowiadać specjaliści, którzy są w danym temacie od dawna, a nie ci, którzy zainteresowali się chorobami zakaźnymi przed kilkoma tygodniami czy miesiącami i nagle poczuli się ekspertami” - podkreślił lekarz.

Reasumując: nie ma naukowych podstaw, żeby obawiać się katastrofalnych skutków szczepień na Covid-19, a na pewno nie pociągną one za sobą żadnych zmian w naszym genomie.
 

COVID-19