Uchodźcuy z Ukrainy po przyjeździe pociągiem z Odessy spacerują po peronie stacji kolejowej w Przemyślu, 6 kwietnia 2022 r. ( AFP / Wojtek Radwański)

Publikacje na Facebooku rozpowszechniają mylne informacje o ukraińskich uchodźcach przybywających do Rosji

Copyright © AFP 2017-2022. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Od początku napaści Rosji na Ukrainę pod koniec lutego 2022 r. z kraju uciekło ponad 6 mln ludzi. Publikacje w mediach społecznościowych utrzymują, że większość uchodźców z Ukrainy pojechała do Rosji, sugerując jednocześnie, że osoby te uznają działania Kremla za zasadne. Co prawda Rosja deklaruje, że jest krajem przyjmującym największą liczbę ukraińskich uchodźców, to jednak z danych Wysokiego komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców (UNHCR) wynika, że większość Ukraińców, którzy opuścili kraj, w rzeczywistości uciekła do innych miejsc niż Rosja. Eksperci, z którymi rozmawiali dziennikarze agencji AFP, potwierdzili, że wyjazdów do Rosji nie można utożsamiać z poparciem dla polityki Kremla – są one natomiast spowodowane deportacjami oraz różnymi innymi czynnikami. Podkreślili też, że dane dotyczące liczby uchodźców w Rosji należy traktować z ostrożnością.

„Więcej Ukraińców uciekło do Rosji niż na zachód – czytamy w publikacji z 15 sierpnia 2022, która miała 546 udostępnień na Facebooku. „Niesamowite, czyli Rosja ich napadła a oni uciekli do Rosji” – dodaje autorka posta, sugerując, że uchodźcy opowiadają się za działalnością Rosyjskiego agresora. Do publikacji dołączono mapę przedstawiającą dane o liczbach ukraińskich uchodźców, która została opublikowana w artykule „Financial Times”. Inna mapa, ale z podobnym twierdzeniem krążyła również w języku fińskim i słowackim.

Zrzut ekranu z Facebooka wykonany 5 września 2022 roku

Dane UNHCR pokazują, że choć Rosja utrzymuje, iż przyjmuje najwięcej ukraińskich uchodźców, większość z nich wyjechała do innych krajów. Dziennikarze AFP rozmawiali z ekspertami, którzy wyjaśnili, że obywatele Ukrainy uciekają do Rosji z różnych powodów i nie są one równoznaczne z aprobatą dla działań Kremla.

Ponad 6 mln uchodźców z Ukrainy w krajach Europy

Mapa udostępniona na Facebooku pochodzi z artykułu w „Financial Times”, który został opublikowany 14 sierpnia 2022 r. W podpisie do mapy możemy przeczytać, że mapa pokazuje liczbę „ukraińskich uchodźców szukających bezpieczeństwa w wielu krajach” z dopiskiem, że źródłem danych jest UNHCR.

UNHCR regularnie publikuje raporty na temat sytuacji uchodźców w Ukrainie. Na tę chwilę (7 września 2022 r.) w całej Europie odnotowano 7 007 381 uchodźców. Rosja przyjęła 2 414 075 uchodźców z Ukrainy, co czyni ją krajem przyjmującym najwięcej osób. Za nią znajduje się Polska z 1 353 338 ukraińskimi uchodźcami i Niemcy z 971 tys. osób.

Twierdzenie na Facebooku, że „większość”ukraińskich uchodźców wyjechała do Rosji, jest fałszywe. Z ponad 7 mln uchodźców z Ukrainy, ponad 2,4 mln wyjechało do Rosji – czyli 34 proc, co oznacza, że większość (66 proc.) uchodźców wyjechała do innych krajów niż Rosja. Warto też zauważyć, że liczby UNHCR oparte są na danych rządowych poszczególnych krajów. Co więcej, UNHCR szacuje, że około 7 mln osób zostało przesiedlonych wewnątrz Ukrainy.

„Od 24 lutego 2022 roku jedna trzecia obywateli Ukrainy została zmuszona do opuszczenia swoich domów. To największy kryzys związany z przesiedleniami ludzi w dzisiejszych czasach” – wyjaśnia UNHCR na swojej stronie.

Deportacje i przymusowe przesiedlenia

Mylne publikacje sugerują poparcie dla działań Kremla. Agencja AFP rozmawiała z ekspertami specjalizującymi się w tematach związanymi z Rosją i Ukrainą, którzy wyjaśnili nam, że przyczyny są bardziej złożone.

„Liczby UNHCR oparte są na danych podawanych przez Rosjan. Bardzo trudno je weryfikować. Jestem przekonany, że zawierają również przymusowe deportacje z regionów tymczasowo anektowanych” – mówi prof. Maciej Duszczyk członek Rady Naukowej Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego i tłumaczy, że na pewno jest także grupa migrantów, która wyjeżdża z własnej woli – w większości są to Rosjanie czy Ukraińcy, którzy mieszkali w Ukrainie ale mają bardzo ścisłe związki z Rosją i popierają politykę Putina. „Teraz praktycznie ruch w stronę Rosji nie istnieje, chyba że jest to przymusowa deportacja z takich miast jak Chersoń czy Mariupol” – dodaje.

W raporcie opublikowanym 1 września 2022 roku organizacja Human Rights Watch (HRW) alarmowała, że siły rosyjskie przymusowo przesiedlają ukraińskich cywilów do Rosji lub w głąb obszarów należących do Ukrainy ale okupowanych przez Rosję.

Przymusowe przesiedlenia „są poważnym naruszeniem prawa konfliktów zbrojnych, składają się na zbrodnie wojenne i potencjalne zbrodnie przeciwko ludzkości” – czytamy w raporcie HRW.

Dr Simo Mikonen, badacz specjalizujący się w historii Rosji i Europy Wschodniej na fińskim Uniwersytecie Jyväskylä powiedział AFP, że to „naturalne”, że duża liczba osób wyjechała do Rosji, ponieważ w większości terenów Ukrainy, gdzie w tej chwili toczą się walki, mówi się w języku rosyjskim, a ich mieszkańcy głosowali na „prorosyjskich kandydatów”.

Nie oznacza to jednak, że osoby żyjące w tej części Ukrainy „chciałyby przyłączyć się do Rosji lub że popierają Putina” – powiedział 26 sierpnia. Dodał, że mieszkańcy tych „terenów mają różne związki z Rosją, zarówno jeśli chodzi o krewnych, pracę, jak i zależności gospodarcze”.

Mikkonen: – Można przypuszczać, że te czynniki powodują, iż niektórym łatwiej jest przejść przez rosyjską granicę niż na zachód, gdzie mogą czuć się wyobcowani.

Dr Zuzanna Brunarska z Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego zaznacza, że decyzja o wyjeźdźcie do Rosji może być spowodowana brakiem wyboru. „Takie sytuacje wielokrotnie wyglądają w taki sposób, że osoby siedzące w schronie pod ostrzałem, decydują się wsiąść do autobusu, gdy pojawia się opcja ewakuacji w bezpieczne miejsce” – przekazała w emailu do AFP 6 września 2022.

Potwierdza, że znaczenie mają również takie czynniki jak bliskość kulturowa i język, posiadanie rodziny i znajomych w Rosji oraz, u części uciekinierów, poglądy prorosyjskie (za sprawą mediów rosyjskich, które były dla nich głównym źródłem informacji o bieżących wydarzeniach).

Brunarska uważa również, że „nie wiadomo na ile statystyki w przypadku Rosji” są wiarygodne. „W statystykach UNHCR dla Rosji liczba w kolumnie ‘Refugees from Ukraine recorded in country’ jest tożsama z liczbą w kolumnie ‘Border crossings from Ukraine’, podczas gdy w przypadku Polski ta druga jest ponad czterokrotnie większa od pierwszej” – tłumaczy i dodaje, że „w przypadku Rosji brakuje też statystyk o ruchu granicznym w przeciwną stronę”, a także danych o tym, kto wjechał do Rosji „pod przymusem”, kto zdecydował się pozostać w Rosji oraz ile osób próbuje przedostać się do krajów trzecich.

Dr Daria Krivonos, badaczka postsowieckiej migracji Uniwersytetu w Helsinkach, powiedziała podczas rozmowy z AFP 26 sierpnia, że dla wielu osób wyjazd do Rosji to jedyny wybór, gdy chcą uciec z ogarniętego wojną kraju.

„Dla wielu obywateli Ukrainy, którzy mieszkali na terytoriach okupowanych przez Rosję, nie ma innego sposobu na opuszczenie kraju niż wyjazd przez granicę z Rosją” – mówi. Dodaje, że droga ta nie jest bezpieczna, ponieważ osoby chcące wyjechać muszą przejść przez tzw. obozy przejściowe, gdzie są sprawdzane przed przekroczeniem granicy. O obozach tych szeroko pisano w mediach, m.in. w BBC i CNN.

Badaczka tłumaczy, że część uchodźców wykorzystuje Rosję jako państwo przejściowe w drodze do innych krajów m.in. do Estonii, Łotwy, Litwy i Polski.

Zmęczenie pomocą

Post opublikowany na Facebooku zawiera również link do artykułu w „Financial Times”, w którym możemy przeczytać o tzw. zmęczeniu pomocą uchodźcom. Według organizacji pozarządowych i ekspertów jest prawdą, że zmniejszyła się pomoc, przede wszystkim z powodu mniejszej liczby przyjazdów do Polski.

Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego w ciągu pierwszych trzech miesięcy od rozpoczęcia inwazji Rosji na Ukrainę w pomoc na rzecz uchodźców zaangażowało się 70 proc. Polaków. „Najpopularniejszymi formami wsparcia były pomoc rzeczowa oraz przekazy pieniężne” – czytamy w komunikacie PIE.

Jak pokazują badania CBOS z 3 sierpnia 2022 r. zdecydowana większość badanych popiera przyjmowanie ukraińskich uchodźców przez Polskę – 84 proc. Nieco ponad połowa Polaków (53 proc.) deklaruje pomoc ukraińskim uchodźcom albo robi to ktoś z ich gospodarstwa domowego. Jak zauważają autorzy raportu, odsetek już trzeci miesiąc utrzymuje się na poziomie 50 proc.

„Dziś nikt nie jest w stanie utrzymać takiego poziomu solidarności i aktywności. Naturalną koleją rzeczy jest to, że spada zaangażowanie, szczególnie w momencie, gdy mamy do czynienia z kryzysem, drożyzną i inflacją” – mówi Marek Sierant, rzecznik Ukraińskiego Domu w Warszawie, który prowadzony jest przez Fundację „Nasz Wybór” - organizację pozarządową prowadzoną przez migrantów z Ukrainy.

Sierant dodaje, że w Ukraińskim Domu w Warszawie zmalała liczba wolontariuszy i coraz mniej osób zgłasza chęć niesienia pomocy – zmniejszyły się choćby oferty mieszkań dla uchodźców szukających dachu nad głową.

Skończyła się także pomoc ze strony polskich władz – od czerwca obywatele Ukrainy nie mogą już jeździć za darmo komunikacją miejską, a od 1 lipca skończyły się dotacje dla Polaków, przyjmujących Ukraińców do swoich domów, w wysokości 40 zł dziennie za każdą osobę, której udzielono pomocy (w formie wyżywienia i noclegu).

Konflikt w Ukraina