
Skok na wykresie spowodowany jest deszczem a nie pojawieniem się „chmury radioaktywnej”
- Ten artykuł jest starszy niż rok.
- Opublikowano 29/05/2023, 18:28
- Zaktualizowane w 31/05/2023, 11:20
- Przeczytasz w ciągu 13 minut
- Autor: Maja CZARNECKA, AFP Polska
Copyright © AFP 2017-2025. Jakiekolwiek komercyjne wykorzystywanie powyższych treści wymaga subskrypcji serwisu. Więcej informacji znajdą Państwo pod tym linkiem.
13 maja 2023 roku władze obwodu chmielnickiego poinformowały, że rosyjskie wojska przeprowadziły ataki z dronów na miasto Chmielnicki w zachodniej części Ukrainy. Tego samego dnia użytkownicy mediów społecznościowych zaczęli udostępniać (tutaj, tutaj, tutaj) filmy pokazujące ogromny wybuch, niektórzy z nich pisali, że eksplozja „przypominała grzyb atomowy” i twierdzili, że powstała na skutek zniszczenia magazynu z amunicją przeznaczoną dla ukraińskich siły zbrojnych.
Niektórzy polscy użytkownicy pisali, że nad Polskę przesuwała się „chmura radioaktywna”. „Potwierdzają się informacje o zniszczonych ukraińskich magazynach w Chmielnicku, w których składowano brytyjskiej pociski ze zubożonego uranu. W Chmielnicku radioaktywność znacznie wzrosła. Podaje link, gdzie można sprawdzić kierunki wiatru w Europie i sprawdzić, czy opady radioaktywne nie dosięgną Polski.” – czytamy w postach na Facebooku (tutaj i tutaj) udostępnionych 15 maja 2023 roku, dwa dni po ataku.

Podobne posty z tym samym wykresem były także udostępniane na Telegramie i Twitterze.
To samo konto na Twitterze, którego wiele fałszywych publikacji w przeszłości AFP już weryfikowała, udostępniło inny wykres z podwyższonymi wartościami bizmutu-214 i widocznym pikiem na czerwono zarejestrowanym 15 maja. „Radioaktywność powietrza w Lublinie była 300 razy większa, niż normalnie, w dniu kiedy przechodziła radioaktywna chmura z ukrainy” – czytamy w tweecie. Ten sam wykres z wprowadzającym w błąd twierdzeniem został udostępniony na Telegramie w języku polskim, gdzie zyskał setki odsłon. Wykres pojawił się również w języku niemieckim, słowackim i bułgarskim, wraz z twierdzeniem, że istnieje „zagrożenie w związku z podwyższonym promieniowaniem z regionu Chmielnickiego”.

Co wydarzyło się w Chmielnickim?
Rosja przeprowadziła ataki z dronów na miasto Chmielnicki w zachodniej części Ukrainy wczesnym rankiem 13 maja, o czym poinformowali burmistrz miasta Ołeksandr Simczyszyn (tutaj, tutaj, tutaj) i zastępca szefa administracji wojskowej chmielnickiego OVA Siergiej Tjurin (tutaj, tutaj i tutaj). Ukraińska państwowa agencja informacyjna Ukrinform poinformowała, że cztery drony uderzyły w terytorium obwodu chmielnickiego.
Ministerstwo obrony Federacji Rosyjskiej poinformowało 14 maja 2023 roku, że „jeden skład amunicji AFU został zniszczony w pobliżu Chmielnickiego”. Według rosyjskiej agencji informacyjnej Tass, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew (link zarchiwizowany) powiedział kilka dni później na konferencji prasowej, że zniszczenie amunicji ze «zubożonym uranem» dostarczonej Ukrainie przez Zachód spowodowało radioaktywną chmurę, która przesuwa się w kierunku Europy. „Wzrost poziomu promieniowania został już zarejestrowany w Polsce” – ostrzegł Patruszew, odnotowała agencja.
W marcu 2023 roku Wielka Brytania poinformowała, że wraz z czołgami Challenger 2 dostarczy Ukrainie amunicję ze zubożonym uranem, o czym informowały Euronews i BBC. Dostawy ukończono w kwietniu.
AFP nie była jednak w stanie zweryfikować, czy tego rodzaju amunicja rzeczywiście znajdowała się w budynku, który został zniszczony w Chmielnickim 13 maja.
Zubożony uran jest produktem ubocznym w procesie wzbogacania naturalnego uranu w paliwo stosowane do wytwarzania energii w elektrowniach jądrowych lub do produkcji broni nuklearnej. Według MAEA jest on „znacznie mniej radioaktywny niż naturalny uran”. Uważa się, że toksyczność chemiczna zubożonego uranu stanowi dużo poważniejszy problem niż jego ewentualne promieniowanie, podkreślono w raporcie Programu Środowiskowego ONZ (UNEP) z 2022 roku, dodając, że zubożony uran stanowi zagrożenie dla środowiska na Ukrainie.
Wzrost na wykresie UMCS spowodowany opadami deszczu
AFP udało się dotrzeć do obu oryginalnych wykresów. Było to łatwe w przypadku postów, na których widnieje nazwa uniwersytetu UMCS w Lublinie. Na stronie internetowej uniwersytetu można wpisać ten sam przedział czasowy (10-16 maja 2023 roku) w zakładce z danymi archiwalnymi i znaleźć identyczny wykres dołączony do postów (porównanie poniżej).

Uniwersytet prowadzi monitoring radioaktywności i warunków atmosferycznych w Lublinie w celach badawczych i edukacyjnych, aby wykazywać korelacje między naturalnym promieniowaniem a środowiskiem. Podobnie jak instytucje monitorujące (np. Polska Agencja Atomistyki PAA) uniwersytet monitoruje ogólny poziom skażenia promieniotwórczego (podaje moc dawki promieniowania), analizując w szczególności dwa główne izotopy (syntetyczne radioizotopy cezu Cs-137 i jodu I-131), a także mierzy poziomy innych charakterystycznych izotopów, m.in. bizmutu (Bi-214), co pokazuje wykres dołączony do wprowadzających w błąd publikacji.
Zapytaliśmy o wykres UMCS w Lublinie . „Tak, to jeden z naszych wykresów” – potwierdził w rozmowie telefonicznej z AFP 23 maja dr hab. Radosław Zaleski, profesor UMCS, który wykłada fizykę i energetykę jądrową i m.in. odpowiada za pracownię monitoringu radioaktywności w powietrzu w Lublinie. „Wykres ten pokazuje dane dotyczące bizmutu, które mierzymy na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie”.
W przeciwieństwie do Cs-137, który nie występuje naturalnie, ale pochodzi z rozszczepienia uranu dla przemysłu jądrowego, izotop Bi-214 powstaje w wyniku rozpadu radonu, gazu unoszącego się naturalnie z ziemi, kiedy przechodzi do atmosfery. Jest on przechwytywany przez spadające kropelki wody, co skutkuje tym, że bizmut opada na ziemię wraz z deszczem. Mówiąc prościej, im więcej deszczu, tym więcej bizmutu, który spadnie i zostanie wykryty, a krzywa na wykresie z bizmutem wzrośnie, by opaść w słoneczne dni – tłumaczy nam Zaleski.
„Ten wzrost na wykresie bizmutu to nic dziwnego, to zjawisko całkiem naturalne, które spowodowane było opadami deszczu w tym czasie . Takie wzrosty następują praktycznie z każdym deszczem i nie mają znaczenia dla zdrowia ludzi ” – powiedział. „To, co powinno nas ewentualnie zaalarmować, to czy wykryta została obecność dwóch innych izotopów (jodu i cezu) ujmowana w głównym wykresie. Na tym wykresie czerwona linia pokazuje alarmujący poziom, w maju był on znacznie poniżej czerwonej linii (wykres online), ponieważ nie doszło do skażenia radioaktywnego, ani w wyniku incydentu w elektrowni jądrowej, ani broni jądrowej” – powiedział. W tabeli informującej o skażeniu promieniotwórczym powietrza, tuż pod pod wykresem, czytamy, że dla jodu i cezu takiego skażenia „nie wykryto”.
„Ludzie się boją promieniowania a pływają w tym promieniowaniu na co dzień.Cały czas jesteśmy na nie narażeni, pochodzi ze skorupy ziemskiej i z promieniowania słonecznego” – dodał. „Ponadto samo słowo «uran» ich przeraża. Ważne jest, aby wiedzieć, że «zubożony uran» ma bardzo niską radioaktywność i, w przeciwieństwie do «wzbogaconego uranu», nie może być stosowany w broni jądrowej” – podkreślił.
Tak niewielkie wahania nie mają znaczenia dla zdrowia, a nawet gdyby miały to są praktycznie nie do uniknięcia i towarzyszą ludzkości od zawsze. W czasie deszczu w tym miesiącu moc dawki wzrosła maksymalnie o 27% i związana z tym dawka wyniosła około 0,25 µSv skumulowana w ciągu całego miesiąca. Polskie prawo dopuszcza dla ludności nie związanej zawodowo z promieniowaniem dawkę do 1 000 µSv rocznie. Osoby pracujące zawodowo z promieniowaniem (np. lekarze radiolodzy) zgodnie z prawem mogę otrzymywać do 20.000 µSv rocznie. Dawka śmiertelna to ok. 5 000 000 µSv.
Wahania promieniowania miały miejsce w dniach, w których wystąpiły opady deszczu, co widać napo niższym porównaniu ilości opadów i natężenia promieniowania (zarejestrowanego przez UMCS) w ciągu ostatnich 30 dni:

Na wykresie poniżej widaćwiele podobnych wzrostów dla Bi-214 w ciągu roku, na przykład w styczniu, lutym, kwietniu. Wszystkie miały miejsce w dniach, kiedy wystąpiły podobne zjawiska meteorologiczne. Niektóre były nawet wyższe niż ten, który zarejestrowano po 13 maja.

Wskaźniki promieniowania dla regionu Chmielnickiego „nie odbiegają” od normy
Przeglądając strony internetowe różnych instytucji monitorujących radioaktywność, zauważyliśmy, że drugi wykres, użyty w niektórych wprowadzających w błąd postach, pochodzi z map radiacyjnych publikowanych przez bank danych Komisji Europejskiej Radioactivity Environmental Monitoring data bank (REMdb). Mapa posiada te same niebieskie barwy typowe dla stron internetowych instytucji europejskich. Unijny bank danych został utworzony po katastrofie w Czarnobylu z 1986 roku i ma na celu „przechowywanie danych dotyczących monitorowania radioaktywności zebranych w ramach krajowych programów monitorowania środowiska” w państwach europejskich.
Wyszukaliśmy miasto Chmielnicki na mapie, wybraliśmy te same daty, co w postach (między 7 a 14 maja) i otrzymaliśmy ten sam wykres (poniżej):

Zapytaliśmy o wykres KE. W mailu z 28 maja jej przedstawiciel Juan Carlos de la Rosa Blul potwierdził, że mapa pochodzi z narzędzia REMdb. Pytania na temat danych powinnybyć kierowane do tej instytucji, która dane przekazała dla stacji UA33429 w Chmielnickim, czyli do ukraińskiego inspektoratu.
Rzecznik Państwowego Inspektoratu Dozoru Jądrowego Ukrainy (SNRIU), z którym skontaktowała się AFP, napisał 26 maja, że „w okresie od 11 do 18 maja w regionie Chmielnickiego nie odnotowano wzrostu dopuszczalnych norm tła promieniowania. Dzienne wahania promieniowania gamma mieściły się i nadal [do dnia 26 maja przyp. red.] mieszczą się w dopuszczalnych granicach, tak jak miało to miejsce przez wiele lat obserwacji. Ze względu na rozpowszechnianie fałszywych informacji w europejskich mediach, przekazaliśmy aktualne informacje na temat tła promieniowania na Ukrainie naszym międzynarodowym partnerom” – w tym MAEA i europejskim organom regulacyjnym. Rzecznik wspomniał również o stale aktualizowanej mapie tła promieniowania na Ukrainie.
Ponadto naukowcy z Chmielnickiego Uniwersytetu Krajowego udali się na miejsce, aby przeprowadzić pomiary po ataku z 13 maja. Mogli dzięki temu zaprzeczyć, że radioaktywność w mieście i jego okolicach wzrosła. „Po rozpowszechnieniu w mediach społecznościowych informacji, że zwiększone promieniowanie w Chmielnickim było konsekwencją ataku z 13 maja, naukowcy z Chmielnickiego Uniwersytetu Krajowego zmierzyli tło promieniowania (dawki promieniowania gamma) w mieście Chmielnicki w dniach 15-16 maja” – czytamy w artykule (link zarchiwizowany) opublikowanym na stronie internetowej ukraińskiego Ministerstwa Edukacji.
„Uzyskane wartości wynoszą 0,12-0,15 μSv/h i odpowiadają długoterminowym wskaźnikom dla terytorium Chmielnickiego i nie przekraczają normy (0,3 μSv/h). Na podstawie wyników pomiarów można stwierdzić, że nie ma powodu do obaw o wzrost tła promieniowania w Chmielnickim” – podsumowano w artykule. Poziomy (120 do 150 nSv/h) są prawie takie same jak te na wykresie z wprowadzających w błąd publikacji, który pokazuje od 12 maja 150 nSv/h.
AFP poprosiła również instytucję monitorowania promieniowania na Słowacji o komentarz do wykresu. „Mogę potwierdzić, że wartości dawki promieniowania gamma, które są na poziomie około 200 nSv/h, są naturalnymi wartościami otoczenia i nie stanowią zagrożenia dla zdrowia ludzkiego. Jest to spowodowane naturalnymi radionuklidami gamma, które znajdują się w skorupie ziemskiej, w powietrzu lub docierają do nas z kosmosu” – wyjaśniła 23 maja Magdaléna Vičanová, szefowa regionalnego działu urzędu zdrowia publicznego w Bratysławie.

Sprawdziliśmy dane w dniach od 18 do 25 maja. Wskaźnik promieniowania spadł do 70 nSv/h w dniu 18 maja (poniżej).

Wiemy, że atak miał miejsce wczesnym rankiem 13 maja. Pierwszy post na Telegramie ze strony lokalnych władz pojawił się o godzinie czwartej nad ranem czasu lokalnego tego dnia. Jednakże wzrost wskaźnika promieniowania na wykresie unijnym zaczyna się już 12 maja, poziomem 150 nSv/h, czyli jeszcze przed atakiem. Nie może tak być, by skutki poprzedzały przyczynę, podkreślił Zaleski.
„Należy rozdzielić te dwa zdarzenia, tzn. rzekomy atak na skład zubożonego uranu i wzrost wartości dawki gamma w stacji UA33429, biorąc pod uwagę, że trwały wzrost poziomów dawki gamma nastąpił przed rzekomym atakiem na skład zubożonego uranu” – podkreślił ze swej strony Juan Carlos de la Rosa Blul.
Według MAEA i krajowych instytucji wskaźniki promieniowania są „w normie”
AFP zapytała Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA) w Wiedniu o rzekomą chmurę radioaktywną nad Europą. W przypadku incydentu nuklearnego lub zdarzeń radiacyjnych lub sytuacji kryzysowej rolą agencji jest powiadamianie o zdarzeniach i oficjalna wymiana informacji, dostarczanie informacji publicznych i pomocy na żądanie, a także koordynowanie reakcji za pośrednictwem systemu incydentów i sytuacji kryzysowych. Państwa będące stronami konwencji o wczesnym powiadamianiu i pomocy oraz państwa członkowskie MAEA (w tym Ukraina) mogą wymieniać pilne informacje podczas incydentów jądrowych lub radiacyjnych na zabezpieczonej stronie internetowej o nazwie Unified System for Information Exchange in Incidents and Emergencies (USIE).
„Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) została poinformowana przez swoich partnerów w Ukrainie i w Polsce, że poziom promieniowania w obu krajach jest w normie. Zmierzone niewielkie wzrosty są związane z naturalnie występującymi wahaniami poziomów promieniowania, nie stanowią zagrożenia dla zdrowia publicznego ani środowiska i są rutynowo obserwowane” – powiedział Frederik Dahl, rzecznik MAEA, agencji AFP 23 maja.
Publikacje sugerujące możliwe zagrożenie radioaktywne w Polsce zostały zdementowane 17 maja przez Polską Agencję Atomistyki (PAA), która nazwała je „fałszywymi” i zapewniła, że „sytuacja radiacyjna w kraju jest w normie”.
W zw. z pojawiającymi się w mediach doniesieniami o „radioaktywnej chmurze, która zmierza w kierunku Europy”, PAA informuje, że aktualnie w Polsce nie ma zagrożenia radiacyjnego. Stacje mierzące poziom promieniowania w nie notują żadnych, niepokojących wskazań. pic.twitter.com/UxrWvEpnVx
— Państwowa Agencja Atomistyki (@PAAtomistyki) May 19, 2023
Odnosząc się do wykresu z UMCS w Lublinie, PAA wyjaśniła, że pokazuje on „podwyższone wartości bizmutu-214. Jest to także efekt opadów atmosferycznych. Bizmut-214 (...) naturalnie występuje na powierzchni ziemi oraz w atmosferze w postaci aerozoli. Podczas deszczu aerozole zawierające Bi-214 są wzbijane z powierzchni ziemi, a także wymywane z atmosfery. Docierając do detektora możliwe jest zmierzenie promieniowania gamma emitowanego przez ten izotop. Powoduje to wzrost tła promieniotwórczego”.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowy Instytut Badawczy IMGW, który również monitoruje w Polsce poziomy promieniowania, stwierdził, że nie zarejestrowano niczego niebezpiecznego dla zdrowia ludzkiego. „Sprawdziliśmy nasze dane, choć stacji mamy zdecydowanie mniej niż PAA.
U nas nic niebezpiecznego nie odnotowaliśmy” – napisał 23 maja do AFP rzecznik instytutu Grzegorz Walijewski.
W Słowacji, gdzie fałszywe publikacje były również udostępniane w mediach społecznościowych, Urząd Zdrowia Publicznego opublikował 18 maja komunikat prasowy (link zarchiwizowany tutaj), w którym nazwał je „dezinformacją” i zapewnił, że „poziomy radiacyjne w Słowacji i Polsce są w normie”.
„W Słowacji pojawiło się wiele dezinformacji na temat zwiększonego promieniowania w związku z wydarzeniami w rejonie ukraińskiego miasta Chmielnicki” – skomentował tego samego dnia Branislav Chvíla, dyrektor Instytutu Hydrometeorologicznego SHMÚ. „Uważamy tego rodzaju treści za dezinformację” – powiedział.
„Przenikanie uranu do atmosfery, biorąc pod uwagę jego gęstość, może obejmować tylko krótkie odległości. W związku z tym radioaktywna smuga o wysokim stężeniu uranu rozprzestrzeniająca się w zależności od warunków pogodowych poza Ukrainą wydaje się mało prawdopodobna” – wyjaśnia w komentarzu z 30 maja IRSN, francuski instytut ochrony przed promieniowaniem i bezpieczeństwa jądrowego.
I dodał, że „przeprowadzone w Europie analizy nie wykazały żadnego wzrostu stężenia uranu w powietrzu”, odnosząc się do Pierścienia Pięciu, nieformalnej sieci, która zrzesza 47 organizacji (laboratoria uniwersyteckie, organy publiczne i władze) reprezentujących 27 krajów w Europie, w tym Ukrainę.
31 maja 2023 Dodaliśmy komentarz francuskiego instytutu bezpieczeństwa jądrowego IRSN
Zastanawiasz się czy informacja jest prawdziwa? Napisz do nas. Sprawdzimy
Skontaktuj się z nami