
Funkcjonariusze nie wyrazili solidarności z protestującymi w Wiedniu
- Ten artykuł jest starszy niż rok.
- Opublikowano 18/02/2021, 15:27
- Zaktualizowane w 18/02/2021, 16:07
- Przeczytasz w ciągu 6 minut
- Autor: Eva WACKENREUTHER, AFP Austria, AFP Niemcy, AFP Polska
- Tłumaczenie: Natalia SAWKA
Copyright © AFP 2017-2025. Jakiekolwiek komercyjne wykorzystywanie powyższych treści wymaga subskrypcji serwisu. Więcej informacji znajdą Państwo pod tym linkiem.
„Austria - Policjanci zdejmują kaski i solidaryzują się z protestującymi ludźmi” – czytamy w treści publikacji udostępnionej 31 stycznia (1, 2, 3).

Drugi film z tego wydarzenia był popularny za granicą. Nagranie pokazuje policjantów, którzy w rękach trzymają kaski oraz idą wspólnie z protestującymi. Słychać gwizdy, niektórzy krzyczą w języku niemieckim „brawo” oraz „dziękujemy”. Autor nagrania radośnie stwierdza, że „policja maszeruje razem z ludźmi”.
„Kiedy my doczekamy się tego, że mundurowi staną po stronie obywateli?” – pisała jedna z komentujących.
Podobne nagrania były udostępniane również w języku francuskim, słowackim, niemieckim, holenderskim, czeskim i serbskim.
W Wiedniu 31 stycznia przeciwko działaniom austriackiego rządu w sprawie ograniczeń związanych z pandemią Covid-19 protestowało kilka tysięcy osób (1, 2). Dwa tygodnie wcześniej, 16 stycznia, ponad 10 tys. osób demonstrowało w Wiedniu naruszając tamtejszą ustawę covidową. W jaki sposób? Nie mieli maseczek i nie przestrzegali dystansu.
Policja pod koniec stycznia była krytykowana w mediach społecznościowych m.in. za to, że w swoich działaniach była zbyt pasywna i nie rozwiązała dostatecznie szybko zgromadzenia (1, 2). Austriacki dziennik „Kurier” pisał o „krytyce ze wszystkich stron”. Karl Nehammer, minister spraw wewnętrznych Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP) oraz Gerhard Pürstl, szef wydziału wiedeńskiej policji przyznali na konferencji prasowej, że sytuacja okazała się bardzo trudna dla policji ze względu na rozsiane grupy protestujących w całym mieście.
Ale czy rzeczywiście policjanci dołączyli wtedy do protestujących i w geście solidarności zdjęli kaski? Agencja informacyjna AFP już wcześniej wielokrotnie weryfikowała informacje, które rzekomo miały wskazywać, że mundurowi na znak solidarności dołączyli do przeciwników koronawirusowych restrykcji (1, 2). Również tym razem teoria o przychylnych manifestantom policjantach jest nieprawdziwa.
Nielegalne zgromadzenie
Regionalna dyrekcja policji w Wiedniu nie wydała zezwolenia na demonstrację 31 stycznia. „Doświadczenia ostatnich tygodni pokazały, że duża część uczestników protestów ignoruje wymóg noszenia maseczek. Można więc się spodziewać, że w zgromadzeniu dojdzie do łamania prawa na dużą skalę” – czytamy w komunikacie opublikowanym dwa dni przed wydarzeniem.
„Dlatego wszystkie zapowiadane duże zgromadzenia w Wiedniu (razem 15) zostaną w ten weekend zakazane” – czytamy dalej. Dodano też, że osoby naruszające zakaz będą musiały liczyć się z rozwiązaniem zgromadzenia.
Mimo to, wczesnym popołudniem w niedzielę 31 stycznia, w rejonie bulwaru Burgring w centrum miasta, zebrało się kilka tys. osób. Według austriackiej policji, zgromadzenie to zostało szybko rozwiązane.
– Rozproszenie zgromadzenia, na którym są tysiące uczestników, zawsze jest szczególnym wyzwaniem dla policji. Policja zachęcała uczestników demonstracji do rozejścia się bez użycia siły. Nie używała środków przymusu bezpośredniego, aby zapobiec z jednej strony eskalacji, a z drugiej dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa – przekazał agencji AFP 5 lutego Daniel Fürst, rzecznik austriackiej policji.
Policja eskortowała demonstrantów wzdłuż ulic: Ring, Getreidemarkt, Mariahilfer Straße i Linke Wienzeile. W tych właśnie miejscach zostały nagrane oba filmy.
Pierwszy film został nagrany za ratuszem w Wiedniu. Drugi pokazuje jak demonstracja wraz z policjantami skręca z ulicy Getreidemarkt w stronę Linke Wienzeile.

Jeszcze tego samego dnia wiedeńska policja poinformowała na Twitterze, że rzekomy gest solidarności mundurowych jest nieprawdziwy: „Ponieważ kilkakrotnie padł zarzut, że «szliśmy razem» z demonstracją: Kiedy tylko demonstracja zaczyna się przemieszczać, zawsze znajdujemy się z przodu, po bokach i na końcu, o ile jest to możliwe".
– Zasadniczo policja działa zgodnie z taktyką „3D”, który jest skrótem od słów: dialog, deeskalacja i egzekwowanie (po niemiecku Dialog, Deeskalation, Durchsetzen). Brak kasków wyraźnie łączy się z pojęciem deeskalacji. Takie zachowanie, w zależności od sytuacji zagrożenia, jest absolutnie powszechne, ale w każdej chwili może ulec zmianie – wyjaśnia Fürst.
Co o demonstracji mówią świadkowie
Autorem jednego z filmów, które zyskało większą popularność w zagranicznych mediach społecznościowych, jest dziennikarz Michael Bonvalot. Widać na nim maszerujących razem z tłumem policjantów ulicą Getreidemarkt w Wiedniu. „Policja maszeruje teraz środkiem demonstracji skrajnej prawicy i antycovidowców – pomimo drwin oraz oklasków maszerujących” – pisał w niedzielę 31 stycznia.
Die Polizei marschiert inzwischen mitten im Aufmarsch der extremen Rechten und Corona-SchwurblerInnen mit - unter dem Gejohle und Applaus der Marschierenden. #w3101 pic.twitter.com/3nFJukNJSi
— Michael Bonvalot (@MichaelBonvalot) January 31, 2021
Jak powiedział Bonvalot w rozmowie z dziennikarzami AFP Faktencheck, film nagrał, ponieważ zauważył kordon policji. – Nie oznacza to, że policja uczestniczyła w proteście. Niedopuszczalne jest twierdzenie, że funkcjonariusze dołączyli do demonstracji – stwierdził. Mimo że zostało to tak zinterpretowane przez uczestników, to zdjęte kaski przez mundurowych nie świadczyły – jak mówi Bonvalot – o solidarności policji z protestującymi.
Z dziennikarzem zgadza się Alex Halada, fotograf agencji informacyjnej Agence France-Presse. On również był na demonstracji: - To normalne, że policjanci zdjęli kaski, o ile nie lecą żadne przedmioty. Nie można powiedzieć, że z ich strony padł gest solidarności. Zdjęcia Halady pokazują, że podczas demonstracji były momenty, w których policjanci wystepowali zarówno w kaskach, jak i bez. Gorąco zrobiło się, kiedy protestujących na chwilę otoczył kordon policji.

Lorenzo Vincentini jest fotoreporterem i często bywa na tego typu marszach. Obserwował również demonstrację, która przeszła ulicą Getreidemarkt. – To wyraźnie nie było brataniem się – powiedział 4 lutego w rozmowie z AFP Faktencheck.
– O tym, czy kaski powinny być noszone, czy też nie, decyduje szef operacji, który ocenia czy sytuacja jest niebezpieczna – wyjaśnia Christian Piska, prawnik z Instytutu Prawa Konstytucyjnego i Administracyjnego Uniwersytetu Wiedeńskiego.
– To czy kask ma być noszony czy nie, zależy od oceny sytuacji zagrożenia. Policjanci, zwłaszcza członkowie jednostki, doskonale wiedzą, jak przewidywać niebezpieczeństwo – mówił rzecznik policji w Berlinie jesienią 2020 roku, w odniesieniu do zdjęcia z 2018 r., które przedstawia policjantów bez kasków.
Takich przypadków, kiedy policjanci ściągali kaski i nosili je w rękach, było bardzo wiele w przeszłości. Tak było na przykład na demonstracji przeciwko deportacjom w Wiedniu, tydzień po demonstracji koronasceptyków.

W Polsce jesienią popularne było nagranie, na którym było widać policjantów maszerujących razem z kobietami podczas protestów przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów o dopuszczalności aborcji. Jednak funkcjonariusze nie dołączyli do uczestniczek, a jedynie zabezpieczali manifestację.
Jak mówi Christian Piska, często zapomina się o tym, że „spontaniczne demonstracje są chronione ze względu na prawo do wolności demonstracji”. – Ponadto policja ma obowiązek chronić i działać tak, jak to możliwe. W przypadku demonstracji w Wiedniu nie widzę niewłaściwych działań ze strony funkcjonariuszy – zaznaczył prawnik.
Jak wynika z danych austriackiej policji tego dnia funkcjonariusze mieli aż 850 zgłoszeń.
Wniosek: policja zaprzecza twierdzeniom dołączonym do filmów. Swoje działania podczas demonstracji 31 stycznia w Wiedniu opisuje jako taktykę, która miała zapewnić bezpieczeństwo protestujących. Obecni na miejscu dziennikarze, którzy często relacjonują demonstracje, stwierdzili, że eskorta policji bez kasków jest normalną procedurą i nie ma nic wspólnego z gestem solidarności wobec uczestników.
Zastanawiasz się czy informacja jest prawdziwa? Napisz do nas. Sprawdzimy
Skontaktuj się z nami