Nie, kamery termowizyjne nie mają funkcji wykrywania ludzkich gazów

Wraz z epidemią koronawirusa w Chinach, w sieci pojawiło się nagranie mające pochodzić z kamery termowizyjnej stosowanej do walki z wirusem. Kamery te mają wykrywać osoby z podwyższoną temperaturą ciała i również te, które psują” powietrze. W Chinach rzeczywiście wdrożono bezstykowe metody wyławiania chorych. Jednak ten film pochodzi z satyrycznego kanału Banana Factory”.

- Śmierdząca sprawa. Zobacz co wykryły kamery wyszukujące pasażerów zarażonych koronawirusem - czytamy poście zamieszczonym 5 lutego na Facebooku. Na dołączonych zdjęciach wykonanych w podczerwieni widać w okolicy pośladków kolorową chmurkę.

Zrzut ekranu z Facebooka z 8 luty 2020 r.

Dołączony link odsyła czytelnika do artykułu na stronie Niezależny Dziennik Polityczny. Stronę tę opisaliśmy już trzykrotnie po tym jak zamieściła nieprawdziwe informacje o polskich i amerykańskich żołnierzach (tu, tu, tu). Identyczny artykuł o śmierdzącej prawdzie” pojawił się też na innej stronie, tu, a także wśród użytkowników Twittera. Uzyskał kilkadziesiąt reakcji na FB. 

- Epidemia koronawirusa spowodowała, że nie tylko na lotniskach ale także na stacjach kolejowych zamontowano sprzęt mający pomóc w identyfikacji chorych. Dzięki temu dostrzeżono także coś innego - czytamy w artykule.

Z Chin do Polski

Artykuł powołuje się na tweeta opublikowanego 4 lutego przez chiński anglojęzyczny serwis Global Times. W tłumaczeniu czytamy: „Nie możesz powstrzymać się od pierdzenia? Cóż, lepiej postaraj się bardziej, ponieważ czujniki temperatury na podczerwień zostały ostatnio zainstalowane na lotniskach i dworcach kolejowych w celu monitorowania temperatur u pasażerów w związku z epidemią koronawirusa i mogą wykryć wiatry”. Na dowód czego gazeta zamieściła krótki film.

Film składa się z dwóch części. W pierwszej widać ludzi w barwach żółtych i pomarańczowych na niebieskim tle (dwa zdjęcia po lewej), w  drugiej części dominują kolory fioletowe na ciemnym tle (dwa zdjęcia po prawej). 

Zrzuty ekranu z konta Global Times na Twitterze 8 luty 2020 r.

Białe strzałki [nie pochodzą od naszej redakcji] nakierowane są na pośladki i wskazują kolorowe chmurki, jakoby wiatry. Natomiast czerwone ramki na twarzach poszczególnych osób, wraz z cyframi w białych ramkach, mają wskazywać na pomiary temperatury dokonane za pomocą kamer termowizyjnych. Sekwencja scen daje wrażenie, że mamy doczyniena z jedną i tą samą sytuacją zarejestrowaną przez kamerę termowizyjną na jednym z chińskich lotnisk.  

Użyliśmy aplikacji Google Translate, by przetłumaczyć tekst pojawiający się na filmie. Aplikacja ta oferuje praktyczną możliwość rozpoznawania języka ze zdjęcia i tłumaczenia bez konieczności przepisywania tekstu, co w przypadku takich języków jak chiński okazuje się szczególnie pomocne. Tłumaczenie można uzyskać również na bieżąco, nakierowując bezpośrednio nasz aparat w telefonie na dany fragment tekstu. Niestety tłumaczenie nie zawsze bywa dokładne.

Zrzut ekranu z aplikacji Google Translator 8 luty 2020 r.

O ile w Polsce użytkownicy z humorem podeszli do nagrania, w Chinach, sądząc po komentarzach pod tweetem wielu uwierzyło, że kamery termowizyjne mają rzeczywiście możliwość wykrywania ludzkich gazów.

- Czyli tak wyglądają wynalazki 21 wieku? - pytał jeden z nich.

- Boże, to okropne naruszanie prywatności. Hańba dla Komunistycznej Partii Chin i dla Xi Jinping za wprowadzanie rozwiązań ingerujących w życie obywateli i ograniczających ich prawa - pisał inny oburzony użytkownik.

Czeski humor

Jak zwykle poszukaliśmy nagrania za pomocą odwrotnego wyszukiwania obrazem wyszukiwarkami Google Images i TinEye. To samo nagranie, tylko trochę dłuższe, odnaleźliśmy na YouTubie z datą publikacji 21 lipca 2015 r. Publikujemy je w całości.

W oryginalnej wersji film trwa prawie 2 minuty. Odnajdujemy w nim te same ujęcia, które pojawiają się na nagraniu mającym pochodzić z Chin. Również i w tym przypadku białe strzałki nie pochodzą od redakcji AFP.

Zrzuty ekranu: z YouTube (po lewej), z Twittera (po prawej) 8 luty 2020 r.

Dokładna analiza filmu dała nam więcej informacji o tym gdzie został nagrany. O ile większa część filmu jest w podczerwieni to kilkanaście sekund pokazuje obraz w rzeczywistych barwach. Dzięki temu widać wiele szczegółów, m.in. spacerujących ludzi z psami po parku, przechodniów na ulicach czy też ludzi pod kioskiem z gazetami. Z pewnością nie są to sceny z lotnisk czy dworców w Chinach. Ludzie nie mają maseczek na twarzy.  Tytuły gazet są po czesku m.in. popularny  dziennik Dnes”.

Zrzut ekranu z YouTube z 8 luty 2020 r.

- Nasze wideo zostało zrealizowane przy użyciu kamery termowizyjnej FLIR. Ujęcia są oryginalne, jedynie bąki zostały dołączone w edycji graficznej - czytamy też w informacji dołączonej do filmu na kanale Banana Factory”, który słynie ze śmiesznych nagrań. Zatem gazy to dołączone w programie graficznym efekty eksplozji. A sam film nakręcono w Czechach.   

W ciągu czterch lat film miał  9 762 563 wyświetleń. To najbardziej popularny film na tym kanale.

Czego kamery termowizyjne nie widzą ...

30 stycznia Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła, że rozprzestrzenianie się wirusa stanowi zagrożenie zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym.

Liczba ofiar śmiertelnych w Chinach to już 908 osób (stan na 10 lutego). Ponad 40 tys. osób jest zakażonych.

Aby zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa, w Chinach ograniczono możliwość poruszania się. Bramki na lotniskach wyposażono w kamery termowizyjne.

- Jednak kamery te nie widzą wydalanych ludzkich gazów - tłumaczy nam Dariusz Dajek z firmy oferującej najnowsze rozwiazania z tej branży. - Ten film to fikcja. Do detekcji gazów służą inne detektory, jednak wykrywając one gazy przemysłowe - dodaje. 

Kamery termowizyjne są bardzo wrażliwe i wykrywają różnice temperatury ciała < 0,08 °C. Pozwalają na szybkie, bezkontaktowe, nieinwazyjne wykrywanie osób z podwyższoną temperatura ciała co może świadczyć o chorobie. Były stosowane podczas wielu epidemii m.in. świńskiej grypy i SARS.

Żeby kamera mogła zmierzyć temperaturę powierzchnia ciała musi być odsłonięta. Najlepiej kiedy kamera nakierowana jest na twarz bez okularów, bezpośrednio na oczy. 

Tak wygladały kontrole na lotniskach w 2009 r. podczas epidemii świńskiej grypy. Na ekranie widoczna jest skala kolorów odpowiadająca skali temperatur. 

Kontrola pasażerów przy użyciu kamery termowizyjnej na międzynarodowym lotnisku w Seulu 28 kwietnia2009 r. po tym jak w Korei Południowej wykryto przypadek świńskiej grypy. (Photo by Jung Yeon-je / POOL / AFP) (AFP / Jung Yeon-je)

 

Maja Czarnecka