Nie, w starożytnym Egipcie nie było takiej kary. Rysunek przedstawia okulistę

  • Ten artykuł jest starszy niż rok.
  • Opublikowano 15/12/2020, 12:56
  • Zaktualizowane w 15/12/2020, 17:27
  • Przeczytasz w ciągu 5 minut
  • Autor: Maja CZARNECKA, AFP Polska
Popularnością cieszy się publikacja o rzekomych „karach dla niewolników” w starożytnym Egipcie. Karanie miało polegać na uszkadzaniu tzw. bariery krew–mózg. Karę porównano do dzisiejszych testów na koronawirusa. Na dowód dołączono starożytny rysunek. To nieprawda. Rysunek nie przedstawia ani niewolnika, ani sceny karania, tylko lekarza okulistę. Według ekspertów, testy PCR są bezpieczne i niczego w mózgu nie uszkadzają.

Post został opublikowany na Facebooku 11 grudnia. „Taka ciekawostka...! Kiedyś w Egipcie była to kara dla niewolników. Uszkodzenie krwawiącego gruczołu w mózgu” - czytamy. „Następujące szkody będą nieodwracalne. Gruczoł hematoencephalitis, który oddziela jamę nosową od wgłębienia Mondanta i stanowi przeszkodę dla wszystkich form zanieczyszczeń, wirusów i bakterii. Bariera krew-mózg to warstwa komórek chroniąca mózg ... przed  metalami ciężkimi,  pestycydami i innymi  substancjami toksycznymi. Po to są robione testy!” - czytamy w nim. 

Image
Zrzut ekranu z Facebooka z 15 grudnia 2020 r.

Rzekomą karą dla niewolnika ma być wprowadzenie sztyftu bardzo głęboko do przewodów nosowych. Publikacja miała ponad  300 udostępnień (1, 2). Wcześniej ukazała się też po niemiecku  (1, 2), po serbsku (1) i po angielsku (1).  

Do wpisów dołączony jest starożytny egipski rysunek. W niektórych wersjach publikacji pojawia się też druga grafika, ilustracja jamy nosowej w przekroju.

Image
Zrzut ekranu z Facebooka z 15 grudnia 2020 r.

Co to za rysunek i jaką scenę przedstawia?

Ja zwykle grafikę wyszukaliśmy przy pomocy odwrotnego wyszukiwania obrazem w Google. Zdjęcie znaleźliśmy m.in. na stronie agencji fotograficznej Getty Images, na wielu stronach o Egipcie lub o ciekawostkach medycznych.

Z opisu dowiadujemy się, że przedstawia „okulistę leczącego pacjenta”, a rysunek to przerys na „papirusie, rekonstrukcja fresku z tebańskiego grobowca Ipuy”. 

- Dokładniej jest to przerys z reliefu  z grobu o numerze  TT 217, z osiedla robotników w  Deir el Medina, w  Egipcie. W grobie pochowany jest człowiek nazwany Ipuy, który był jednym z budowniczych królewskich grobowców w słynnej Dolinie Królów w czasach  XIX Dynastii, około 1279-1213 p.n.e. - tłumaczy nam archeolog Halszka  Przychodzeń.

Rysunek użyty w poście to fragment pochodzący z większego rysunku, który można odnaleźć na stronie The Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. 

Image
Zrzuty ekranu z 15 grudnia 2020 r. Po lewej z Facebooka. Po prawej, ze strony The Metropolitan Museum of Art

Warto spojrzeć na całość, żeby zrozumieć kontekst - dodaje archeolog, która zajmuje się chorobami w starożytnym Egipcie. Prowadzi też fanpage na ten temat: Mumie egipskie i paleopatologie. 

 - Z całą pewnością nie jest to scena karania niewolnika. W starożytnym Egipcie, w przeciwieństwie do starożytnego Rzymu, praktycznie nie było niewolników. Mylnie się np. uważa, że to niewolnicy zbudowali piramidy - dodaje.

- Na rysunku uwieczniona  została scena tzw. budowania katafalku, w którym brał udział właściciel grobowca. Nie wiadomo czy sam pracował przy projekcie, czy tylko go nadzorował. To było z jakiś względów tak dla niego ważne wydarzenie, że było warte zabrania na tamten świat. Ipuy był szanowanym artystą, wysoko wykwalifikowanym, dobrze opłacanym, w naszym rozumieniu jego status był bliższy inżynierowi, niż robotnikowi. Był na tyle zamożny, że stać go było na wybudowanie sobie grobowca. Pokazano różne etapy budowy. Ktoś się wspina, ktoś coś wierci, mierzy, dekoruje. Pokazano też wypadki przy pracy. Widać dwie interwencje medyczne: nastawianie wybitego barku (w czerwonym kółku po prawej stronie na górze) i usunięcie przez lekarza okulistę obcego ciała z oka (w czerwonym kółku po lewej stronie na dole) - tłumaczy archeolog.

Nieprawdą jest zatem twierdzenie, że uszkadza się tu jakiś gruczoł. Nieprawdą jest też to, że chodzi o niewolnika. 

Jeśli chodzi o drugą grafikę z postów (po prawej), pochodzi ona z artykułu ze strony publikującej informacje medyczne udostępniane przez środowiska uniwersyteckie i naukowe TheConversation.

W skrócie, publikacja tłumaczy, w jaki sposób niektóre patogeny i bakterie mogą poprzez nici węchowe przedostawać się do mózgu i powodować różne choroby. Tak dzieje się w przypadku infekcji gatunkiem pierwotniaka naegleria fowleri, powodującego negleriozę (łac. naegleriasis, ang. negleriasis) – rzadką chorobę pasożytniczą, polegającą na ostrym pierwotnym zapaleniu mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych. Również i ta grafika nie ma związku z testami na koronawirusa.   

Zapytaliśmy też ekspertów czy wprowadzenie sztyftu bardzo głęboko do przewodów nosowych, tak jak to się dzieje podczas testów PCR, powoduje uszkodzenie bariery hematoencefalicznej na głębokości czaszki. Pisaliśmy o tym niedawno przy okazji publikacji udostępnianych w różnych językach, polskim, angielskim, duńskim, holenderskim, francuskim, hiszpańskim i portugalskim.

Zawarto w nich podobną, nieprawdziwą tezę, że celem testów jest „uszkodzenie bariery hematoencefalicznej, a tym samym stworzenie bezpośredniego wejścia do mózgu w przypadku jakiejkolwiek infekcji”.

Jak wygląda pobieranie wymazu, czyli jak wygląda test na koronawirusa?

Są trzy rodzaje testów na koronawirusa, a wśród nich test RT-PCR, który polega na pobraniu wymazu z górnych dróg oddechowych. Test wykrywa obecność materiału genetycznego wirusa SARS-CoV-2.

Film na Youtubie pokazuje w jaki sposób pobierany jest materiał, by zbadać czy osoba jest zakażona koronawirusem.

Czym jest bariera hematoencefaliczna?

Pojęcie bariery krew–mózg (Bluthirnschranke lub Blut-Hirn-Schranke) wprowadził do medycyny niemiecki neurolog Max Lewandowsky (1876-1918). Po Lewandowskym koncepcję bariery krew–mózg rozwinęli Paul Ehrlich (1908) i Edwin Ellen Goldmann (1913).

Dr Piotr Korczyński, specjalista chorób płuc Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii i Alergologii UM w Warszawie: ­­­– Bariera hematoencefaliczna to tak naprawdę bariera krew-mózg. Fizjologiczna bariera oddzielająca mózg od układu krążenia – mówi.

– Bariera krew-mózg związana jest ze specyficznym rodzajem budowy oraz szczególnymi właściwościami biochemicznymi komórek, które tworzą śródbłonek naczyń włosowatych w ośrodkowym układzie nerwowym – dodaje lekarz. Zaznacza, że bariera ta nie istnieje fizycznie w jamie nosa czy w gardle. Dr Korczyński: – Bariera jest szczelna i uniemożliwia przepływ większości substancji z krwi do mózgu.

Specjalista zaznacza, że pobieranie wymazu z gardła lub nosogardła nie uszkadza bariery krew-mózg. – Wymaz z nosa w czasie pobierania próbek do testu na obecność SARS-CoV-2 jest nieprzyjemny i trochę bolesny, gdyż jama nosowa jest bogato unerwiona. Jednak preferuje się tę drogę na pobranie próbki, gdyż zapewnia ona najwyższą czułość – tłumaczy dr Korczyński.

Podsumowując, nieprawdą jest, że w starożytnym Egipcie karanie niewolników polegało na uszkadzaniu tzw. bariery krew–mózg. Nieprawdą jest to, że rysunek przedstawia scenę karania niewolnika. Nieprawdą jest też to, że pobieranie wymazu z nosa czy gardła w celu wykrycia obecności koronawirusa może uszkodzić barierę krew-mózg.   

Zastanawiasz się czy informacja jest prawdziwa? Napisz do nas. Sprawdzimy

Skontaktuj się z nami