Niemiecka kanclerz Angela Merkel w masce, Berlin, 31 marca 2021r. (AFP / Hannibal Hanschke)

Czarne niteczki w maseczkach to nie pasożyty, lecz nieszkodliwe dla zdrowia włókna

Internet zalały filmy, które rzekomo ukazują robaki grasujące w maseczkach. Autorzy domowych badań widzą na nich czarne, mikroskopijne niteczki, które według nich są żywymi organizmami, tak zwanymi Morgellonami. Twierdzą, że są niebezpieczne dla zdrowia gdyż powodują tzw. chorobę Morgellonów. Daliśmy maseczki specjalistom mikrobiologii pod analizę. Bez obaw. To nie robaki, lecz nieszkodliwe dla zdrowia włókna - stwierdzili.

Filmy z maseczkami z rzekomymi robakami nagrali telefonami internauci na całym świecie. Dziennikarze agencji AFP znaleźli dziesiątki podobnych przykładów wśród użytkowników Facebooka w Polsce, Serbii, NiemczechCzechach czy Bułgarii. 

Wśród polskich użytkowników Facebooka film pt. „Krótki film o maseczkowych żyjątkach” miał ponad milion wyświetleń w ciągu pięciu dni.

Image
Zrzut ekranu z Facebooka kadrem filmu z 8 kwietnia 2021 r.

„To się k**** rusza. To się naprawdę rusza. I to nie są ruchy jakiegoś włókna!” - mówi w 50 minucie nagrania mężczyzna, który telefonem nagrał nową, dopiero co otwartą fabrycznie zamkniętą maseczkę. „Więc to nie były bajki! Ale jazda i ludzie chodzą w tych szmatach! To jest jazda, zobaczcie jak to jeździ (...). To się normalnie zachowuje, no wiem, jak jakaś glista. Odchyla się w druga stronę” - mówi autor domowego badania, który sfilmował maseczkę położoną na szklance z ciepłą wodą.

Image
Zrzut ekranu z Facebooka z 8 kwietnia 2021 r.

Podobny eksperyment przeprowadziła użytkowniczka Facebooka.
„Gdyby to była zwykła nić, bawełna, zdmuchłabym to” - konkluduje kobieta pokazując coś, co według niej, przypomina nicienie, drobne pasożyty.

„Na maseczkach odkryto morgellony ...brzmi to jak słaba fantastyka, i kiczowaty horror a jednak...to przerażająca rzeczywistość” - napisała w poście inna użytkowniczka.

Niektórzy z internautów proponowali by oddać maseczki z „robakami” do Sanepidu, inni domagali się od władz państwa - Prezydenta RP Andrzeja Dudy i Premiera Mateusza Morawieckiego, śledztwa w sprawie „Morgellonów”.  

„Zmuszając Polaków do noszenia maseczek, za które nie ponosi producent żadnej odpowiedzialności stajecie się współwinni niszczenia zdrowia, a w konsekwencji doprowadzenia do śmierci tysięcy Polaków.❗
❗Maseczki mają toksyczne zawartości nanocząsteczek srebra, dwutlenku tytanu i morgellony.❗
Żądamy „natychmiastowego powołania przez rząd PiSu niezależnej Komisji Medycznej z wyłączeniem pisowskich sprzedajnych lekarzy do zbadania maseczek i wymazów pod kątem istnienia w nich toksycznych nanocząsteczek srebra, dwutlenku tytanu i obecności morgellonów.” - czytamy we wpisie na Facebooku.

Dziennikarze serwisów factcheckingowych AFP w Serbii, Niemczech i Czechach połączyli siły, by znaleźć odpowiedź na trzy pytania: 

- Czy i gdzie możemy znaleźć czarne niteczki? 
- Czym one są? 
- Dlaczego wydają się poruszać? 

Okazało się, że te niteczki można znaleźć również na powierzchni wielu innych przedmiotów, takich jak piłeczki dla kota, notatniki, T-shirty ... ponieważ nie są one pasożytami, ale nieszkodliwymi włóknami przenoszonymi przez powietrze i wodę. Nie odpowiadają też one za tzw. chorobę Morgellonów, zwaną też morgellonką, która w medycynie jest wciąż nieokreśloną przypadłością, przypisywaną przez niektórych lekarzy psychotycznemu złudzeniu.

Czy czarne niteczki występują tylko na maskach? Nie

Dla wielu użytkowników, te domowe eksperymenty są dowodem na to, że maski są niebezpieczne i, że nakaz ich noszenia w związku z pandemią Covid-19 nie powinien obowiązywać. Dla innych, zostały one wręcz umieszczone celowo w maskach, aby zatruć ludzi i w efekcie, doprowadzić do depopulacji ludzkości, do której rzekomo miałaby prowadzić sama, sztucznie wykreowana pandemia. Teorie te zweryfikowaliśmy już w kilku naszych artykułach. (1, 2, 3, 4, 56)

Dziennikarze serwisu factcheckingowego AFP Cinjenice w Belgradzie zrobili zdjęcia telefonem w powiększeniu różnych powierzchni użytkowych m.in. maseczki bawełnianej, maseczki z filtrem KN95 i innym przedmiotom i znaleźli na nich czarne niteczki. Widać je na zdjęciach poniżej.

Image
Zdjęcia z widocznymi włóknami na różnych przedmiotach (Fot. Marion Dautry AFP 5 kwietnia 20121 r.)

Czym są niteczki? To nieszkodliwe włókna

AFP poprosiła naukowców, aby przyjrzeli się filmom i zdjęciom udostępnianym w mediach społecznościowych. Zapewnili nas, że widoczne niteczki, to nie żywe organizmy, lecz drobne włókna.

„Są to kawałki włókien - albo z ubrań, które ma na sobie osoba przeprowadzająca eksperyment, albo zasłon lub dywanu w pokoju. Powietrze jest pełne takich cząsteczek, które swobodnie unoszą się w powietrzu razem z pyłkami, pleśnią, resztkami martwych komórek naszej skóry, mikroskopijnymi fragmentami ziemi itp”, przekazała w mailu 31 marca 2021 r. agencji AFP Jana Nebesarova, adiunkt w laboratorium mikroskopii elektronowej w Centrum Biologii Czeskiej Akademii Nauk. 

„Oznacza to, że maseczka lub patyczki używane do testów na Covid-19 mogą zawierać takie niteczki, które albo dostały się tam w procesie produkcji, albo podczas ich użycia, lub tuż przed użyciem. W każdym razie nie są one niebezpieczne dla zdrowej osoby; to substancje, którymi oddychamy każdego dnia, a nasz nabłonek rzęskowy, który wyściela nasz układ oddechowy, dobrze wie, jak radzić sobie z tymi obcymi mikroskopijnymi cząsteczkami” - dodała. Widać je na tym zdjęciu. 

Image
Zdjęcie ukazujące latające w powietrzu cząsteczki (Austin Ban darmowe zdjęcie)

Poprosiliśmy również Jeffreya Marlowa, profesora biologii na Uniwersytecie w Bostonie, aby odtworzył dla nas podobny eksperyment. Znalazł on niteczki na fabrycznie nowej maseczce. „Kiedy wyjąłem nową maseczkę z opakowania i obejrzałem ją pod mikroskopem pionowym Nikon 80x, zobaczyłem sieć przezroczystych i półprzezroczystych nitek. Średnio jedną lub dwie na centymetrze kwadratowym, niektóre ciemniejsze, inne krótkie, inne dłuższe, często zwinięte. W ciągu mojej około 10-minutowej obserwacji pod mikroskopem, żadna z nitek nie poruszyła się", przekazał AFP w mailu 5 kwietnia 2021 roku.

Dlaczego włókna się ruszają? To powietrze lub woda je porusza

Wielu użytkowników uważa, że czarne niteczki są żywymi organizmami gdyż się „poruszają”. Ale i na to jest proste wytłumaczenie. W strumieniu powietrza znajdują się aerozole, maleńkie cząsteczki stałe lub kropelki, które mogą zawierać kurz, lub włókna czyli nasze czarne niteczki. Są one tak lekkie, że mogą być unoszone przez ruch powietrza, których my jako ludzie możemy nie odczuwać. Innym wyjaśnieniem jest pole elektryczne. Co więcej, niektórzy internauci wkładali maseczki pod wodę - nawet wrzątek, twierdząc, że to sprawi, że „pasożyty zareagują”.

„Kiedy próbujesz złapać przedmiot pływając w basenie, oddala się on od ciebie, ponieważ ręka wytwarza falę i przedmiot porusza się. Podobnie jest, gdy zbliżasz końcówkę pęsety do nitki, wytwarzasz falę w kropli wody i nitka się porusza. Jednak to w żaden sposób nie dowodzi, że taka cząstka jest żywa lub zdolna do samodzielnego poruszania się” - powiedziała Nebesarova.

Rumuński fizyk Cristian Presură, z laboratorium badawczego Philipsa w Eindhoven, (Holandia) przeprowadził eksperyment z włóknami. Wszystko sfilmował i wyniki opublikował na Youtubie 2 kwietnia 2021 r. Umieścił maseczkę nad czajnikiem z wrzątkiem. „Para, która nadal znajduje się w masce, unosi się do góry i w ten sposób wprawia w ruch to, co według mnie jest włóknem tekstylnym" - stwierdził w nagraniu.

„Para dostała się do tkaniny, pozostała tam i stopniowo wychodzi na powierzchnię i porusza te włókna (...) następnie one stygną i w ten sposób zmieniają swoją strukturę. To właśnie się dzieje. Reagują one na zmiany środowiskowe” - wyjaśnił fizyk w nagraniu.

Na wszystkich filmach, które widzieliśmy w internecie, ludzie dotykają maseczki gołymi rękami, gotują ją w wodzie, filmują ją w kuchni, w łazience... To są okoliczności w których włókna i inne cząsteczki wiszące w powietrzu lub na powierzchniach przyklejają się do  materiału maseczki, wywołując ruch, i wyglądają jakby były „żywe”.

Badanie w laboratorium

Aby mieć jeszcze większą pewność, pokazaliśmy zdjęcia czarnych nici Marinie Jovanovic, dr biologii w Instytucie Chemii i Fizyki w Belgradzie. „To tylko zwykłe włókno, jakieś cząsteczki” - powiedziała AFP 6 kwietnia 2021 r.

Jovanovic nie znalazła żadnej czarnej nitki na nowej maseczce, którą poddała badaniu specjalnie dla AFP. Daliśmy jej również używaną maseczkę, na której znaleźliśmy jedno z tych włókien. Jovanovic podkreśliła, że aby wykonać prawidłowo badanie pod mikroskopem w laboratorium materiał powinien być umieszczony między dwoma szklanymi płytkami i nie powinien być dotykany ręką. Nie przestrzegaliśmy tych zasad, aby zbliżyć się do warunków badań robionych w domach przez internautów.   

„Nie da się pomylić włókien z żywymi organizmami. Włókna mają powtarzający się wzór, wiemy jak wyglądają, więc nie są to mikroby” - wyjaśniła. Jovanovic podkreśliła też, że warunki „badania” mają znaczenie. „Kiedy zakładasz maseczkę, kiedy jej dotykasz, nanosisz na nią różne cząsteczki, takie jak kawałeczki włosów, włókna roślinne, wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia. To, co zobaczyliśmy na tej masce, to były cząsteczki, a nie pasożyty, czy coś żywego. To były po prostu resztki jakichś włókien". 

 


(Nagranie zrealizowane przez AFP w Belgradzie) 

Choroba Morgellonów

Według wielu internautów czarne niteczki są tak zwanymi Morgellonami, według nich niebezpiecznymi dla zdrowia organizmami powodującymi chorobę Morgellonów. Czym ona jest i czy w ogóle jest? „To schorzenie, które wywołuje wiele kontrowersji i emocji, ale którego podłoża nie udało się do tej pory wyjaśnić” - czytamy na stronie Mayo Clinic, amerykańskiego centrum badawczego non-profit zatrudniającego blisko 4,7 tys. lekarzy i naukowców. Objawem jest „wrażenie, że w ciele, pod skórą bytują pasożyty, często porównywane do owadów poruszających się, kłujących lub gryzących oraz włókna, nici lub czarny, żylasty materiał w i na skórze".


W badaniu przeprowadzonym przez dermatologów przez Centers for Disease Control (CDC) na 115 pacjentach w latach 2006-2008 „nie wykryto pasożytów, ani prątków gruźlicy. Większość cząsteczek pobranych ze skóry uczestników badania, okazało się być cząsteczkami celulozy, prawdopodobnie pochodzenia bawełnianego."

Według Mayo Clinic, niektóre badania wiązały chorobę Morgellonów z krętkiem Borrelia, wywołującym Boreliozę. Krętki te są rozpoznawalne ze względu na  „spiralny kształt”, jak pokazano na tej stronie Wydziału Biologii medycznej na Uniwersytecie Paris 5. Wyglądają one zupełnie inaczej niż włókna znalezione w maskach.
screen

Według innych opracowań choroba Morgellonów to „psychotyczne złudzenie, urojenie”. W artykule naukowym z 2010 r, Niemieckiego Towarzystwa Dermatologicznego  określa się to schorzenie jako „utrwalone przekonanie o związanej ze skórą inwazji lub zarażeniu przez szereg rzekomych gatunków zakaźnych (zwykle pasożytów i bakterii)”. „Jednostka ta została nazwana przez samych pacjentów chorobą Morgellonów, chociaż brakuje medycznych dowodów na jej istnienie”- czytamy w artykule.

Więcej na ten temat można przeczytać w artykule na stronie ABC zdrowie.

Wniosek: Ruszające się w filmach czarne nitki na maseczkach, określone przez internautów jako żywe organizmy groźne dla zdrowia, nie są żadnymi robakami, lecz nieszkodliwymi dla zdrowia włóknami, które poruszają woda i powietrze zgodnie z prawami fizyki - stwierdzili naukowcy.     

Zastanawiasz się czy informacja jest prawdziwa? Napisz do nas. Sprawdzimy

Skontaktuj się z nami