Flagi UE, Węgier, Ukrainy i Beregowa na budynku Rady miejskiej Beregowa, miasta w obwodzie zakarpackim Ukrainy. Fot. 15. 11. 2017 r. ( AFP / SERGIY GUDAK)

Uwaga na publikacje w mediach społecznościowych o rzekomych działaniach separatystycznych Węgrów zakarpackich

Copyright © AFP 2017-2022. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Według publikacji, które pojawiły się w połowie marca 2022 roku w mediach społecznościowych, trzy tygodnie po inwazji Rosji na Ukrainę region Zakarpacia „domaga się autonomii od Ukrainy”. Zakarpacie miałoby w ten sposób pójść śladem „innych regionów Ukrainy” – takich jak separatystyczne republiki Doniecka i Ługańska - sugerują. Twierdzenia te są jednak bezpodstawne. Do tej pory Zakarpacie, region w zachodniej Ukrainie zamieszkany przez liczną mniejszość węgierską, nie zapoczątkowało autonomicznego ruchu oderwania się od Ukrainy. Według kilku ekspertów, z którymi rozmawiała agencja AFP, jest to kampania dezinformacyjna prowadzona przez Rosję.

„Następny region Ukrainy domaga się autonomii od Ukrainy. Tym razem Zakarpacie, gdzie zamieszkują mieszkańcy węgierskiego pochodzenia. Tymczasem Węgry odmówiły Ukrainie jakiejkolwiek pomocy wojskowej.” – czytamy w publikacjach udostępnionych 16 marca 2022 roku na Telegramie (ponad 4 tys. wejść) i na Facebooku. Do publikacji dołączona jest mapa przedstawiająca (w kolorze niebieskim) ten region Ukrainy, graniczący z Węgrami, Słowacją, Rumunią i Polską.

Zrzut ekranu z Facebooka z 12.04.2022 roku. ( AFP / )


W publikacjach na Twitterze z końca marca w języku rosyjskim i francuskim mowa jest o tym, że polska telewizja publiczna publikuje już nawet mapy, na których Zakarpacie jest częścią Węgier, a obwód lwowski przynależy do Polski. Ukraina jest pokazana jako niewielkie państwo, stanowiące jedną trzecią tego, czym jest obecnie, pozbawione swoich wschodnich, południowych i zachodnich terytoriów.

Zrzut ekranu z Twittera ( 12.04.2022 r. / )

W rzeczywistości mapa ta pochodzi z artykułu opublikowanego w 2014 roku na stronie internetowej TVPInfo, który omawia propozycję ówczesnego wiceprzewodniczącego rosyjskiej Dumy Państwowej, lidera frakcji LDPR, Władimira Żyrinowskiego (skrajna prawica) złożoną Polsce, Węgrom i Rumunii, aby dokonać rozbioru Ukrainy. Po otrzymaniu listu od nieżyjącego już deputowanego polskie ministerstwo spraw zagranicznych nazwało propozycję „kuriozalną” – o czym pisały inne polskie media

Twierdzenie o obecnie toczących się inicjatywach autonomicznych w tym regionie pojawiły się zaledwie trzy tygodnie po inwazji Rosji na Ukrainę. Wojna pochłonęła tysiące ofiar wśród ukraińskiej ludności cywilnej oraz wśród żołnierzy po obu stronach. Społeczność międzynarodowa odpowiedziała ostrymi sankcjami wobec Rosji w przeciwieństwie do Węgier Wiktora Orbana, które przyjęły postawę „neutralną”. Orban, postrzegany jako sojusznik prezydenta Rosji Władimira Putina, spotkał się z krytyką ze strony swoich europejskich partnerów oraz prezydenta Wołodymyra Zełenskiego za to, że nie zgodził się na tranzyt broni na Ukrainę przez Węgry. Jego niejednoznaczna wypowiedź zaraz po odkryciu masakry ludności cywilnej w Buczy zszokowała społeczność międzynarodową.

O ile twierdzenia o inicjatywach politycznych o rzekomych działaniach separatystycznych Węgrów zakarpackich są w tej chwili całkowicie fałszywe, to opisany kontekst polityczny jest prawdziwy: Węgry Wiktora Orbana odmówiły zgody na przejazd przez swoje terytorium pomocy wojskowej dla Ukrainy z krajów NATO i przyjęły stanowisko neutralne w tym konflikcie, nie angażując się, tak jak np. inne państwa grupy Wyszehradzkiej, po stronie Kijowa. Formalnie Orban potępił 24 lutego inwazję Ukrainy przez Rosję.

Podobnie jak w przypadku wielu mniejszości, niektórzy członkowie mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu mogą odczuwać nostalgię za Węgrami, z którymi pozostają kulturowo związani. Jednak po inwazji Rosji 24 lutego 2022 roku mniejszość jako społeczność kilka razy potwierdziła swoje poszanowanie dla integralności terytorialnej Ukrainy, poparcie dla walki z Rosją i wsparcie dla uchodźców.

Post sugerujący inicjatywy separatystyczne na Zakarpaciu pojawił się na stronie Niezależnego Dziennika Politycznego (NDP) na Telegramie, a następnie został udostępniony przez użytkowników Facebooka. W przeszłości sprawdziliśmy kilka artykułów z tej strony ( 1, 2 3) rozpowszechniających nieprawdziwe informacje na temat polskiej armii lub żołnierzy NATO. W raporcie Państwowego Instytutu Badawczego NASK zajmującego się cyberbezpieczeństwem strona NDP została określona jako prorosyjska strona dezinformacyjna.

Zaledwie dwa dni przed ukazaniem się tych postów, 14 marca 2022 roku, na rosyjskiej stronie internetowej Regnum.ru ukazał się artykuł zatytułowany: „Na Zakarpaciu Węgrzy i Rusini (mniejszość słowiańska żyjąca na Zakarpaciu - przyp. red.) podnieśli kwestię przyłączenia się do Węgier”. Następnego dnia, 15 marca, o autonomii dla Rusi Zakarpackiej pisano w artykule zatytułowanym: „Rusini proszą Putina o przekształcenie zachodniej Ukrainy w Ruś Zakarpacką”. Postanowiliśmy wyszukać innych publikacji na ten temat używając słów kluczy w różnych wyszukiwarkach, jednak żadne inne media, ani węgierskie, ani ukraińskie, ani międzynarodowe, nie podały informacji o przygotowaniach do referendum w sprawie secesji lub autonomii dla tego regionu.

„KGBela ” donosi o rzekomym referendum

Artykuł opublikowany 14 marca na Regnum został napisany przez byłego węgierskiego posła do Parlamentu Europejskiego Belę Kovacsa. Były europoseł pisze: „Węgierska ludność Ukrainy podniosła kwestię przystąpienia do Węgier. W wielu przygranicznych regionach Zakarpacia z licznymi diasporami węgierskimi planuje przeprowadzić referendum w sprawie secesji z Ukrainy. W szczególności w regionie Beregowa już powstaje komitet organizacyjny ds. przygotowania referendum”. Dalej cytuje list wysłany, jak to napisał dziś, tzn. 14 marca, do Premiera Orbana od mniejszości węgierskiej w którym stwierdza się, że dokonywane jest tam „ludobójstwo”, jej działacze są zamykani w „więzieniach” , a członkowie mniejszości węgierskiej są „ofiarami prześladowań ze strony neonazistów”. Na koniec sygnatariusze rzekomego listu proszą Orbana o użycie wszelkich środków, aby „zapewnić fizyczną ochronę obywateli węgierskich ” na Zakarpaciu i wyrażają nadzieję na „ponowne zjednoczenie z historyczną ojczyzną”.

Bela Kovacs to były polityk skrajnie prawicowej partii Jobbik, który początkowo został uniewinniony przez węgierski sąd pierwszej instancji w sprawie o szpiegostwo na rzecz Moskwy, ale w drugiej instancji został uznany za winnego. Ma w tym roku stanąć przed Sądem Najwyższym. Kovacs od kilku lat mieszka w stolicy Rosji, gdzie wcześniej studiował. Wykłada tam nauki polityczne, jak czytamy w artykule opublikowanym w 2022 roku na łamach węgierskiej gazety Nepszava.

Przed rozpoczęciem kariery politycznej w 2004 roku pracował dla firm rosyjskich. Po oskarżeniach o szpiegostwo Jobbik wykluczył go ze swoich szeregów. Węgrzy nadali mu przydomek „KGBela” – za jego powiązania z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Czy jest komitet przygotowujący referendum?

AFP zapytała o rzekomy komitet do spraw referendum największe i najstarsze stowarzyszenie kulturalne mniejszości węgierskiej KMKSZ. Jej przedstawiciele odpowiedzieli nam, że nie ma takiej inicjatywy. „Na Zakarpaciu nie ma takich aspiracji, ani nie było ich w przeszłości” – przekazał sekretariat stowarzyszenia w e-mailu do AFP z 28 marca 2022 roku.

KMKSZ to stowarzyszenie, którego misją jest „ochrona interesów Węgrów na Zakarpaciu (...) zgodnie z normami prawa międzynarodowego oraz Konstytucją i prawem Ukrainy” – czytamy na stronie internetowej stowarzyszenia. Ma ono również swoją polityczną emanację (KMKSZ Ukrajnai Magyar Párt).

24 lutego Laszlo Zubanyc, szef Unii Demokratycznej Węgrów na Ukrainie, drugiego co do wielkości stowarzyszenia zakarpackich Węgrów, mającą również swoją z emancję polityczną (UMDSZ-Ukrajnai Magyar Demokrata Párt), przestrzegł przed fałszywymi doniesieniami o tzw. referendum przygotowywanym przez przedstawicieli mniejszości węgierskiej mieszkającej w pobliżu miasta Beregowa położonego w obwodzie zakarpackim, w sprawie rzekomego przyłączenia tego regionu do Węgier.

„Stanowczo odrzucamy wszelkie próby naruszania integralności terytorialnej Ukrainy. W ciągu ostatnich dziesięcioleci zakarpaccy Węgrzy zawsze pozostawali praworządnymi i lojalnymi obywatelami państwa, które wszyscy razem budowaliśmy przez ostatnie trzydzieści lat! Dlatego potępiamy wszelkie inspirowane z zewnątrz próby tworzenia napięć między mieszkańcami naszego regionu, w tym takie zarzuty dotyczące fałszywych informacji o tzw. referendach” – powiedział w oświadczeniu opublikowanym na portalu internetowym ZakarpatPost.net pod tytułem „Wojna informacyjna na Ukrainie osiągnęła nowy poziom” .

Obecnie mniejszość węgierska nie ma swoich przedstawicieli w parlamencie krajowym w Kijowie, ponieważ ani liderom KMKSZ, ani UMDSZ nie udało się stworzyć sojuszy na szczeblu ogólnokrajowym. Na szczeblu lokalnym zaś ugrupowania te uzyskały w 2015 i 2020 roku po 12,5% głosów w radzie regionu.

AFP zapytała o przygotowania do rzekomego referendum również władze lokalne Zakarpacia. Obwód zakarpacki jest jednym z 24 obwodów Ukrainy. Liczy ponad 1,3 mln mieszkańców, a jego stolicą jest Użgorod. Według najnowszych danych ze spisu powszechnego z 2001 roku mniejszość węgierska w Ukrainie liczyła 156 tys. osób i mieszka w zdecydowanej większości na Zakarpaciu.

„Informacje te są całkiem nieprawdziwe, zostały sfabrykowane przez rosyjską propagandę wojskową” – przekazał AFP w e-mailu z dnia 1.04.2022 Igor Szynkariuk, zastępca naczelnika obwodu zakarpackiego.

„Nie ma takiego komitetu organizacyjnego. Żaden przedstawiciel jakiegokolwiek publicznego i politycznego stowarzyszenia społeczności węgierskiej na Zakarpaciu, żaden mieszkaniec regionu narodowości węgierskiej w jakiejkolwiek formie publicznej nie podnosi kwestii przeprowadzenia referendum w sprawie przyłączenia Zakarpacia lub jego wydzielonej części do Węgier. Dlatego nie są podejmowane żadne kroki w celu przeprowadzenia takiego referendum” – przekazał.

Do tej pory postawa mniejszości węgierskiej na Ukrainie wobec wojny polegała na potwierdzeniu integralności kraju, włączeniu się w pomoc dla uchodźców i udziale w działaniach wojennych. W okresie poprzedzającym inwazję Rosji mniejszości narodowe żyjące w Ukrainie, w tym mniejszość węgierska, podpisały 22 lutego 2022 roku list popierający jedność Ukrainy.

AFP zwróciła się również do rządu węgierskiego o rzekomy list wysłany przez mniejszość węgierską z Zakarpacia do premiera Wiktora Orbana z prośbą o ochronę przed „ludobójstwem”. Twierdzenia te są „bezpodstawne i wielokrotnie im zaprzeczano” – odpowiedział 31 marca w wiadomości e-mail sekretariat rządu ds. komunikacji i stosunków międzynarodowych rządu węgierskiego. Odesłał do odpowiedzi udzielonej 25 lutego na Facebooku „na podobne kłamstwo” przez sekretarza stanu Zoltana Kovacsa, który zdementował tę próbę „dezinformacji”, jakoby zakarpaccy Węgrzy chcieli zorganizować referendum w sprawie oderwania się od Ukrainy. Kovacs nazwał rzekome żądania ochrony mniejszości węgierskiej kierowane do Wiktora Orbana „fałszywymi informacjami i kłamstwami”.

„Rosyjska operacja informacyjna na rzecz destabilizacji regionu”

Dla Tadeusza Iwańskiego, kierownika zespołu Ukrainy, Białorusi i Mołdawii w Ośrodku Studiów Wschodnich jest to „rosyjska operacja informacyjna na rzecz destabilizacji sytuacji na ukraińskich tyłach poprzez skłócenie Węgrów i Ukraińców mieszkających na wielonarodowym Zakarpaciu.”

– Rosja nie zasypuje gruszek w popiele i intensyfikuje wrzutki mające siać wrogość, a może i zachęcić Wiktora Orbana do działań. To nic nowego ze strony Moskwy, zgodne z linią działania od wielu lat jeśli nie dekad na Zakarpaciu oraz rosyjskim mindsetem - ile razy to słyszeliśmy o Ukrainie jako państwie sezonowym, bękarcie zimnej wojny etc. – przekazał nam w e-mailu 25 marca 2022 roku.

– Po stronie zakarpackich Węgrów nie widzę żadnych sygnałów poruszenia.(...) W ukraińsko-języcznych mediach lokalnych temat rozpadu Ukrainy, lub przyłączenia Zakarpacia do Węgier nie istnieje, świadomie nie podejmują one tego typu wrzutek – uważa analityk.

Dla Dmytra Tuzhanskiego, analityka politycznego, dyrektora Instytutu Strategii Środkowoeuropejskiej (ICES), nie ma wątpliwości, że „jest to specjalna operacja rosyjska. Wystarczy prześledzić artykuły, SMS-a, aby przekonać się, że (...) pochodzą one ze źródeł rosyjskich” - przekazał AFP. Tuzhansky opisał to zjawisko na swojej stronie na Facebooku i powiedział, że przeprowadzono kampanię SMS-ów, która miała stworzyć wrażenie, że Węgrzy są poważnie zagrożeni przez ukraińskich nacjonalistów. Publikujemy za nim przykład SMS-a w języku ukraińskim. „Ukraina dla Ukraińców. Chwała narodowi! Śmierć wrogom! Madziarom poderżnąć gardła”.

Zrzut ekranu z Facebooka z 12.04.2022 r.

W połowie marca węgierski Index w artykule pt. Czy rosyjska prasa wciąga Węgry w wojnę? opisał próby wykorzystania przez Rosję mniejszości węgierskiej Zakarpacia jako narzędzia używanego w wojnie informacyjnej.

Wniosek: twierdzenia o mających się obecnie toczyć inicjatywach politycznych Węgrów zakarpackich w celu oderwania tego regionu od Ukrainy są nieprawdziwe. Publikacje te pochodzą ze źródeł rosyjskich i są częścią rosyjskiej operacji informacyjnej na rzecz destabilizacji regionu w czasie toczącej się wojny, zauważają analitycy. Są one osadzone w prawdziwym kontekście politycznym - Węgry Wiktora Orbana odmówiły zgody na tranzyt przez swoje terytorium pomocy wojskowej dla Ukrainy z krajów NATO, przez co insynuacje te sprawiają wrażenie prawdopodobnych doniesień .

14 kwietnia 2022 Poprawiliśmy literówke w imieniu Dmytra Tuzhanskiego i jego funkcję
Konflikt w Ukraina