Zdjęcie sprofanowanego w Ukrainie pomnika pomordowanych profesorów lwowskich pochodzi z 2009 roku

Copyright © AFP 2017-2022. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Stare zdjęcie sprofanowanego pomnika zamordowanych profesorów lwowskich z obraźliwym napisem było udostępniane w mediach społecznościowych na początku lipca 2022 roku z sugestią, że antypolskie treści pojawiły się na tablicy w ostatnim czasie. Publikacje te wprowadzają w błąd: wyszukiwanie zdjęcia pozwoliło nam stwierdzić, że fotografia została zrobiona w 2009 roku. Tablica na krzyżu pamiątkowym we Lwowie została rzeczywiście pokryta napisem w cyrylicy „Śmierć Lachom” jednak, jak zapewniła AFP policja we Lwowie, do żadnych aktów wandalizmu pomnika nie doszło od 2017 roku. Analiza zdjęć znalezionych w sieci i mediach również potwierdza, że ostatnio nie doszło do dewastacji pomnika oraz że zdjęcie to zostało wyrwane z kontekstu.

Zdjęcie dołączone do tweeta z 5 lipca 2022 roku przedstawia tablicę pamiątkową pokrytą czerwonym napisem w cyrylicy „Smert Lacham”, co oznacza po ukraińsku„śmierć Polakom”. W tweecie czytamy: „ukraincy umieja podziekowac za pomoc otrzymywana od Polakow od Lutego 2022 , oto tablica upamietniajaca mord na 40- tu profesorach Lwowskich popelniony w 1941 roku przez ukranazi i Niemcow." [zachowaliśmy pisownię oryginalną przyp. red.], - sugerujący, że profanacja ta miała miejsce w ostatnim czasie, w okresie po inwazji Rosji na Ukrainę pod koniec lutego 2022 roku.

Użytkownicy Facebooka (1, 2, 3 , 4) również udostępniali to samo zdjęcie z przekazem, że jakoby informowało ono o ostatnich wydarzeniach. „Banderowcy po stronie hitlerowców również dziś. Napis „Śmierć Lachom” na pomniku polskich profesorów zamordowanych przez hitlerowców we Lwowie. Wśród nich widnieje nazwisko Tadeusza Boya-Żeleńskiego, ciekawe co lewactwo na to” – napisał jeden z nich. [zachowaliśmy pisownię oryginalną przyp. red.].

Podobny opis do tego samego zdjęcia - „zbeszczeszczony pomnik profesorów polskich we Lwowie (...) to dopiero początek...” – można znaleźć także w publikacji na Telegramie, która zyskała 2,6 tys. odsłon w ciągu kilku dni.

„Pomnik ofiar rzezi wołyńskiej ozdobiony dwa dni temu” – fałszywie twierdził 8 lipca użytkownik Twittera, sugerując, że akt wandalizmu miał miejsce 6 lipca 2022 roku.

Zrzut ekranu z posta na Facebooku zrobiony 14 lipca 2022 r. Pomarańczowe kreski pochodzą od AFP

Również komentarze w dyskusji pod zdjęciem świadczą, że użytkownicy naprawdę uwierzyli, iż akt wandalizmu miał miejsce w ostatnich dniach i że zbiegł się on z 81. rocznicą zamordowania polskich profesorów we Lwowie 4 lipca oraz z uroczystościami 79. rocznicy zbrodni wołyńskiej 11 lipca, dwoma ważnymi datami w trudnej historii stosunków między obu narodami.

Pewnie poczuli się urażeni wczorajszym świętem w Polsce” – komentował zdjęcie jeden z internautów odnosząc się do obchodów Krwawej Niedzieli 11 lipca. „Dalej jest nienawiść do Polski choć im tyle pomagamy?” – dodał inny.

„Panie Duda i Panie Morawiecki! To o czym wczoraj bredziliście? O wdzięczności?" Śmierć lachom" No właśnie!!!” – napisał 12 lipca użytkownik Twittera, zamieszczając to samo zdjęcie jako ilustrację do ostatnich rzekomych wydarzeń we Lwowie.

Sprawdziliśmy zarówno na policji we Lwowie oraz u władz miasta, rozmawialiśmy ze świadkami, przeanalizowaliśmy również najświeższe zdjęcia znalezione w sieci i mediach. Wszystko to pozwala nam stwierdzić, że w ostatnim czasie nie doszło do dewastacji pomnika i że to stare zdjęcie, z 2009 roku, zostało wyrwane z ówczesnego kontekstu.

Zdjęcie z profanacji pomnika zamordowanych profesorów lwowskich z 2009 roku

Aby dotrzeć do oryginału, wyszukaliśmy to zdjęcie za pomocą odwrotnego wyszukiwania obrazów w Google i innych wyszukiwarkach, dzięki czemu udało nam się ustalić, że jego najstarsze publikacje ukazały się w maju 2009 roku na stronach Lwow.com.pl, telewizji TVN24 i Dziennika.pl .

Strona Lwow.com.pl opublikowała dodatkowo dwa inne zdjęcia z profanacji oraz szczegółowy opis: „Otrzymałem zdjęcia dewastacji pomnika pomordowanych nauczycieli lwowskich na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie, miejscu masakry. Oto jak wyglądała sytuacja w ostatnią sobotę i niedzielę, z 9 na 10 maja 2009 roku” – napisał 12 maja 2009 roku profesor Stanisław Kosiedowski, założyciel i administrator strony internetowej poświęconej historii tego dawnego miasta Polski przedwojennej.

„Pomnik rozstrzelanych polskich profesorów we Lwowie został sprofanowany przez nieznanych sprawców. Na monumencie pojawiła się wymalowana czerwoną farbą swastyka i napis Śmierć Lachom” – czytamy w artykule na portalu TVN24 z 14 maja 2009 roku, w którym Andrzej Przewoźnik, nieżyjący szef Rady Ochrony Walk i Męczeństwa, zapowiadał, że zamierza prosić stronę ukraińską o „wyjaśnienie tej sprawy ”. „Po raz pierwszy spotykamy się z takimi hasłami nie tylko antypolskimi ale i faszystowskimi symbolami. Chcemy prosić o wyjaśnienie tej sprawy i dowiedzieć się, czy pomnik będzie odnowiony” – czytamy w nim.

Zrzut ekranu z mylącego posta na Facebooku (po lewej). Zdjęcie z publikacji na temat profanacji pomnika profesorów Lwowskich w 2009 roku (po prawej). Zrzuty zrobione przez AFP 14 lipca 2022 r.

Z powyższego zestawienia zdjęć wynika, że zdjęcie użyte w postach na Facebooku i Twitterze oraz zdjęcie opublikowane w 2009 roku przez różne media, to jedno i to samo zdjęcie zrobione zaraz po profanacji pomnika w maju 2009 roku.

Na podstawie tych artykułów udało nam się zidentyfikować i zlokalizować miejsce gdzie znajduje się tablica. Zdobi ona pamiątkowy krzyż wzniesiony w 1991 roku na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie, w miejscu egzekucji profesorów lwowskich. W nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku około trzydziestu profesorów tego miasta, w większości Polaków, zostało rozstrzelanych przez Niemców po zajęciu przez nich miasta 30 czerwca 1941 r.

20 lat później drugi, większy, pomnik został postawiony kilkanaście metrów obok krzyża przez władze Lwowa i Wrocławia, miasta do którego po 1945 roku sprowadziło się wielu powojennych wygnańców ze Lwowa (po zmianie granic, kiedy to wschodnie ziemie II Rzeczypospolitej RP zostały przyłączone do ZSRR, a zachodnie ziemie Niemiec włączone do Polski).

W ostatnim czasie nie było profanacji

Rzecznik lwowskiej policji powiedział AFP przez telefon 14 lipca 2022 roku, że „w ostatnim czasie nie było żadnych nowych zgłoszeń w sprawie ewentualnego aktu wandalizmu w tym miejscu pamięci” {gdzie znajdują się oba pomniki - przyp. red.]. Ostatni odnotowany tam incydent miał miejsce w marcu 2017 roku - powiedział.

„Nic takiego się nie wydarzyło. Tego rodzaju akt wandalizmu z pewnością nie miał miejsca w lipcu” - przekazał w mailu do AFP 15 lipca pracownik biura prasowego lwowskiego ratusza.

Zapytany 15 lipca przez AFP, prof. Kosiedowski, administrator strony Lwow.com.pl, potwierdził, że zdjęcie z czerwonym napisem cyrylicą pochodzi z maja 2009 r., że nie jest mu znany jego autor, oraz że nic nie wie o jakiejkolwiek nowej profanacji w ostatnim czasie.

AFP wyszukiwała w różnych wyszukiwarkach i według różnych słów kluczy („profanacja”, „zbezczeszczony”, „Smert Lacham”, „Lwów” ) informacji na temat wydarzenia, o którym mówią posty na Twitterze i Facebooku ale nie mogła znaleźć żadnych nowych artykułów prasowych, ani w mediach polskich, ani ukraińskich. Wyniki wyszukiwania kierują do artykułów z 2009 roku (wymienionych powyżej) oraz do publikacji z 2017 roku na temat aktów wandalizmu pięć lat temu.

Agencja AFP zwróciła się 14 lipca z pytaniem na ten temat do Konsulatu Generalnego RP we Lwowie oraz do dawnej Rady Ochrony Walk i Męczeństwa (jej obowiązki przejęło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego). Nadal czekamy na odpowiedź.

Pytane o profanację pomnika Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiedziało agencji AFP 20 lipca, że „nie potwierdza faktu dewastacji pomnika polskich profesorów zamordowanych przez hitlerowców we Lwowie w 1941 roku”.

Ponadto AFP wyszukała zdjęcia obu pomników zrobione 4 lipca 2022 r. podczas obchodów 81. rocznicy mordu profesorów lwowskich, opublikowane w mediach społecznościowych, zarówno na stronie facebookowej Konsulatu Generalnego RP, na portalu informacyjnym KurierGalicyjski, a także na kontach facebookowych uczestników uroczystości. Analiza zdjęć nie wskazuje, by pomnik miał zostać zbezczeszczony w początkowych dniach lipca.

Na obu pomnikach - na tzw. nowym pomniku, przed którym odbyła się główna część uroczystości oraz na tzw. starym (położonym na skarpie kilkanaście metrów powyżej) - nie ma widocznych śladów, ani wandalizmu, ani czyszczenia. Przebieg uroczystości można obejrzeć na nagraniu..

Górny pomnik obwiązany jest, co widać na licznych zdjęciach z tego dnia ( 1, 2, 3, 4 ), wstążką w polskich barwach narodowych.

Na żadnym z wyszukanych przez AFP zdjęciach z 4 lipca 2022 r. nie pojawia się napis cyrylicą „Śmierć Lachom”, który widoczny jest na zdjęciu w omawianych przez nas publikacjach na Twitterze i Facebooku (poniżej zestawienie). Nie ma też na nich biało-czerwonej wstążki.

Zestawienie zdjęć z Facebooka. Po lewej, zdjęcie tablicy pamiątkowej zrobione przez uczestnika 81 rocznicy w dniu 4 lipca 2022 r. Po prawej, zdjęcie z 2009 r. zamieszczone mylnie jako aktualne przez użytkownika Facebooka. ( Zrzuty ekranu zrobione przez AFP 14 lipca 2022 r. / )

Zwróciliśmy się też o pomoc do mieszkańców Lwowa. Poprosiliśmy Wojciecha Jankowskiego, dziennikarza radia Wnet, by w naszym imieniu udał się na Wzgórza Wuleckie i obejrzał dokładnie całe miejsce pamięci.

– Czarna tablica krzyża nie ma żadnego napisu, nie widać też śladu czyszczenia. Również duży pomnik nie ma żadnych napisów – przekazał AFP w rozmowie telefonicznej 15 lipca AFP. Przesłał też zdjęcia wykonane przy tej okazji.

– Tego typu napisy głęboko wchodzą w beton. Nie są łatwe do usunięcia. Gdyby doszło do profanacji pomnika, byłoby o tym natychmiast głośno we Lwowie. Polacy we Lwowie są na takie kwestie szczególnie wyczuleni. Coś takiego, szczegółnie teraz, nie przeszłoby bez echa – stwierdził dziennikarz.

Pamiątkowy krzyż w miejscu mordu profesorów lwowskich na Wzgórzach Wuleckich zamordowanych przez Niemców 4 lipca 1941 r. ( Zdjęcie dla AFP. Wojciech Jankowski,15 lipca 2022 r. / )

Co się wydarzyło na Wzgórzach Wuleckich w 1941 roku?

Pamiątkowy krzyż został wzniesiony w 1991 roku na Wzgórzach Wuleckich dla upamiętnienia kaźni około trzydziestu profesorów lwowskich uczelni, w większości Polaków, wraz z rodzinami, dokonanej w nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku przez Niemców. Historycy są zgodni co do tego, że egzekucji dokonali Niemcy. Nazwiska ich są zresztą znane. „Polaków rozstrzeliwał specjalny oddział Einsatzkommando. Egzekucję nadzorował SS-Brigadeführer Eberhard Schöngarth. Wzięli w niej udział jego bliscy współpracownicy: Heinz Heim, Hans Krüger, Walter Kutschmann, Kurt Stawizki, Felix Landau oraz współpracujący z nazistami Holender, Pieter Nikolaas Menten” – czytamy w wielu opracowanich, m.in. na portalu historycznym Dzieje.pl.

Kwestią niewyjaśnioną jest współodpowiedzialność ukraińskich pomocników za ten mord, pogląd powszechnie nadal obecny w postrzeganiu tej zbrodni wśród wielu Polaków i niektórych badaczy. Kilka lat temu, przy okazji 75 rocznicy wydarzeń, dr hab. Andrzej A. Zięba z Uniwersytetu Jagiellońskiego określił "sprawę udziału ukraińskich pomocników (...)„mglistym wątkiem zbrodni.” Zapytany przez AFP przekazał 18 lipca 2022:

Sprawa ukraińskiego wątku wciąż nie została dogłębnie wyjaśniona, zwłaszcza w archiwach III Rzeszy. Chodzi o udział informatorów ukraińskich w sporządzaniu list polskich inteligentów przeznaczonych do likwidacji w ramach niemieckich planów zagłady elity polskiej. To nie były tylko pogłoski, choć mówiono o tym w czasie niemieckiej okupacji i potem dosyć powszechnie. Odnośnie mordu polskich profesorów potwierdził ten fakt jeden z głównych winnych zbrodni, Walter Kutschmann, przesłuchując we Lwowie Karolinę Lanckorońską, aresztowaną rok po zbrodni za pracę w polskim podziemiu. Sądził, że będzie ścięta w Berlinie, więc należy założyć, że był z nią szczery. Przyznał się do współudziału w aresztowaniu profesorów według specjalnych spisów. Na jej pytanie, skąd one pochodziły odparł "naturalnie od marnych (hergelaufen) studentów ukraińskich".

Do 1939 roku Lwów był jednym z ważniejszych miast II Rzeczypospolitej, które w wyniku tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow zostało, wraz ze wschodnimi województwami włączone do Związku Radzieckiego. Kiedy Hitler 22 czerwca 1941 roku napadł na Rosję, Lwów z okupacji sowieckiej przeszedł pod okupację niemiecką. Specjalne jednostki Wehrmachtu (Einsatzgruppen), podobnie jak w innych miastach Polski, przeprowadziły od razu aresztowania i egzekucje cywilów, a wśród nich, miejscowej inteligencji i ludności żydowskiej. W przeciwieństwie do historii 183 profesorów aresztowanych w Krakowie w 1939 r, którzy trafili do obozów koncentracyjnych, z których większość nie wróciła, lwowscy profesorowie zostali rozstrzelani wkrótce po aresztowaniu.

Lipiec 1941 roku to również czas dla nacjonalistów ukraińskich, takich jak Stepan Bandera, zbliżenia z Hitlerem. Współpraca z nazistami miała, jak zakładali, zaowocować utworzeniem niepodległego państwa ukraińskiego, niezależnego od ZSRS i Polski. Ale rząd Jarosława Stećki funkcjonował zaledwie siedem dni. Bandera i inni działacze trafili wkrótce do niewoli niemieckiej, a tysiące Ukraińców trafiło do obozów koncentracyjnych. Marzenia o niepodległym państwie ukraińskim spełniły się dopiero w 1991 roku, po rozpadzie Związku radzieckiego.

W 2003 r. za sprawą pionu śledczego IPN w Rzeszowie ponownie zaczęto szukać winnych egzekucji Polaków, jednak w 2007 r. śledztwo po raz kolejny umorzono.

Nieprawdziwa informacja, że jakoby w ostatnim czasie Ukraińcy zbezcześcili polski pomnik we Lwowie, wpisuje się w szerszą narrację propagowaną przez rosyjską dezinformację, która łączy obecne władze ukraińskie z nazizmem i przedstawia Ukraińców jako nazistów. Tego typu narrację wykorzystał prezydent Rosji Władimir Putin w celu uzasadnienia inwazji jego kraju na Ukrainę. Jednak AFP już wcześniej zweryfikowała twierdzenia Kremla mówiące o tym, że Ukrainą „rządzą naziści”. Choć w Ukrainie istnieje skrajna prawica, jest ona marginesem sceny politycznej, a jej wpływ na życie społeczne kraju został znacznie wyolbrzymiony przez Kreml.

Od czasu napaści Rosji na Ukrainę AFP zweryfikowała nieprawdziwe twierdzenia o uchodźcach ukraińskich ( 1, 2), którzy czasami przedstawiani są jako antypolscy, a także publikacje, w których Polacy odnoszą się wrogo do uchdźców z Ukrainy, i takie w których Ukraińcy przedstawiani są jako sprawcy eksterminacji Żydów w czasie II wojny światowej.

Rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanislaw Żaryn na swoim koncie na Twitterze przestrzega przed tzw.„antyukraińskimi newsami”. Jak mówi, tego rodzaju publikacje to typowe „działania rosyjskiej dezinformacji przeciwko Polsce, które skupiają się na rozbudzaniu wrogości między Polakami a Ukraińcami. Chodzi o wytworzenie potencjału społecznego buntu”.

20 lipca 2022 Dodaliśmy odpowiedź polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych
Konflikt ukraińsko-rosyjski